Darmowy ebook – «Ideał ascetyczny a Nowy Testament»!

fr-george-florovsky_2jpg

o. Jerzy Florowski

Chciałbym się z Wami podzielić tym razem owocem mojej dłuższej pracy. Przygotowałem tłumaczenie tekstu śp. o. Jerzego Florowskiego, wybitnego prawosławnego teologa i ekumenisty, pt. Ideał ascetyczny a Nowy Testament: Refleksje nad krytyką teologii Reformacji. W tym dość obszernym artykule o. Florowski polemizuje z myślą Reformacji, w szczególności z myślą luterańską reprezentowaną przez Andersa Nygrena, która odrzuciła monastycyzm i ascezę. Analizując Ewangelię św. Mateusza i Listy Apostolskie, o. Florowski ukazuje zrównoważoną wizję Nowego Testamentu, wizję inicjatywy Bożej i odkupienia w Chrystusie, ale również zobowiązania człowieka do realnej i wytężonej współpracy z Łaską Bożą, by to zbawienie sobie przyswoić. W konsekwencji tego obszernego przeglądu o. Florowski uwiarygodnia tezę, że właśnie monastycyzm i jego ascetyczny duch są wiernymi kontynuatorami orędzia Nowego Testamentu do chrześcijan. Zapraszam serdecznie do lektury. Pozwoliłem sobie jednakże wykorzystać tę publikację do promocji mojej skromnej strony. Aby uzyskać PDF, będziecie musieli udostępnić na jednym z serwisów społecznościowych linka do tego wpisu. Wystarczy kliknąć na baner poniżej, a serwis już poprowadzi Was dalej.

 

Met. Jan Zizioulas o encyklice «Laudato Si’»

Metropolita Jan Zizioulas, biskup Pergamonu, jest jednym z najwybitniejszych współczesnych teologów prawosławnych. Jest również współprzewodniczącym Międzynarodowej Komisji Wspólnej ds. Dialogu między Kościołem Katolickim i Wschodnimi Kościołami Prawosławnymi. W miniony czwartek miał okazję uczestniczyć w ogłoszeniu najnowszej papieskiej encykliki Laudato Si’, dzięki czemu mógł wygłosić krótki prawosławny komentarz do encykliki jako przedstawiciel Patriarchatu Ekumenicznego. Poniżej zamieszczam przekład własny jego bardzo ciekawego wystąpienia (tłumaczenie z wersji angielskiej dostępnej na stronie Greckiej Archidiecezji Prawosławnej w Ameryce).

Metropolita Jan Zizioulas

Metropolita Jan Zizioulas

Komentarz do encykliki papieża Franciszka pt. „Laudato si”

Metropolita Jan (Zizioulas), bp Pergamonu

Wprowadzenie

Chciałbym rozpocząć od wyrażenia mojej głębokiej wdzięczności z powodu dostąpienia zaszczytu, jakim jest bycie zaproszonym do wzięcia udziału w tym wydarzeniu, w ogłoszeniu nowej encykliki Jego Świątobliwości Papieża Franciszka, „Laudato Si’”. Jestem również zaszczycony faktem, że Jego Świątobliwość, Patriarcha Ekumeniczny Bartłomiej, poprosił mnie o przekazanie wam wyrazów jego osobistej radości i satysfakcji z powodu wydania tej encykliki. Jak niektórzy zapewne wiecie, Patriarchat Ekumeniczny był jednym z pierwszych w świecie chrześcijańskim, który zwrócił uwagę światowej społeczności na powagę problemu ekologicznego oraz obowiązku Kościoła do zgłaszania swego zaniepokojenia i podejmowania prób włączenia się za sprawą wszelkich duchowych środków, jakie ma na podorędziu, do ochrony naszego środowiska naturalnego. Toteż już w roku 1989 Patriarcha Ekumeniczny Dimitrios wydał encyklikę skierowaną do wiernych chrześcijan i wszystkich ludzi dobrej woli, w której podkreślił powagę problemu ekologicznego i jego teologicznych oraz duchowych wymiarów. Za tym podążyła seria działań takich, jak organizacja międzynarodowych konferencji przywódców religijnych i ekspertów naukowych, jak również seminariów dla ludzi młodych, dla posługujących w Kościele itp. pod auspicjami obecnego Patriarchy Ekumenicznego, mających na celu promocję świadomości ekologicznej wśród chrześcijan w szczególności oraz w szerszej wspólnocie mężczyzn i kobiet.

Wydanie encykliki „Laudato Si’” jest zatem okazją do wielkiej radości i satysfakcji dla prawosławnych. W ich imieniu pragnę wyrazić naszą głęboką wdzięczność Jego Świątobliwości za wzniesienie swego pełnego autorytetu głosu, by przyciągnąć uwagę świata ku pilnej potrzebie ochrony Bożego stworzenia przed szkodami, które my, ludzie wyrządzamy za sprawą naszego zachowania względem przyrody. Encyklika pojawia się w krytycznym momencie w ludzkich dziejach i niewątpliwie będzie miała globalny wpływ na świadomość ludzi.

Ci, którzy będą czytać encyklikę, będą pod wrażeniem głębi i przenikliwości, z jaką potraktowany jest ekologiczny problem i z jaką wykazana jest jego powaga, do społu z konkretnymi sugestiami i propozycjami tego, jak należy działać, by zmierzyć się z jego konsekwencjami. Materiał zawarty na jej stronach da do myślenia każdemu: naukowcowi, ekonomiście, socjologowi, a nade wszystko wszystkim wiernym Kościoła. Mój własny komentarz ograniczy się do bogactwa teologicznej myśli i duchowości encykliki. Czas i objętość uniemożliwiają mi oddanie całej sprawiedliwości potraktowaniu tych aspektów. Ograniczę się zatem do następujących punktów:

Teologiczne znaczenie ekologii;
Duchowy wymiar problemu ekologicznego; oraz
Ekumeniczne znaczenie encykliki.

1. Teologia i ekologia

Co wspólnego ma ekologia z teologią? W tradycyjnych podręcznikach do teologii ledwo można znaleźć jakiekolwiek miejsce na ekologię i to samo jest prawdą w stosunku do akademickich sylabusów szkół teologicznych: katolickich, prawosławnych i protestanckich. Encyklika poświęca cały rozdział (roz. 2), by ukazać głębokie ekologiczne implikacje chrześcijańskiej nauki o stworzeniu. Wskazuje, że zgodnie z Biblią „ludzka egzystencja opiera się na trzech podstawowych relacjach ściśle ze sobą związanych: na relacji z Bogiem, z innymi ludźmi i z ziemią” (par. 66). Ta trzecia relacja, tj. z ziemią, była bardzo często ignorowana przez chrześcijańską teologię do tego stopnia, że amerykański historyk Lynn White w słynnym już dzisiaj artykule w magazynie Scientist (1967) oskarżał chrześcijańską teologię o ponoszenie odpowiedzialności za współczesny kryzys ekologiczny. Jest bowiem prawdą, że w teologii chrześcijańskiej istota ludzka została tak bardzo wywyższona ponad materialne stworzenie, że ludzie mogli traktować je jako materiał służący do zaspokajania swoich potrzeb i pragnień. Człowiek został zdenaturalizowany i w swym nadużyciu oraz błędnym wykorzystaniu biblijnego nakazu danego pierwszej parze – „bądźcie płodni i rozmnażajcie się, i czyncie sobie ziemię poddaną” (Rdz 1:28) – ludzkość została zachęcona do wykorzystywania materialnego stworzenia bez ograniczeń, bez szacunku dla jego integralności, a nawet świętości.

To podejście do stworzenia nie tylko prowadziło do nadużyć biblijnej nauki, ale jednocześnie było sprzeczne z fundamentalnymi zasadami chrześcijańskiej wiary. Jedną z nich jest wiara we Wcielenie Chrystusa. Przyjmując ludzką naturę Syn Boży przyjął materialne stworzenie w jego całości. Chrystus przyszedł, by zbawić całe stworzenie poprzez Wcielenie, nie tylko ludzkość; bowiem według św. Pawła (Rz 8:23) „całe stworzenie wzdycha w bólu i cierpi” oczekując swego wybawienia poprzez ludzkość.

Inna fundamentalna zasada wiary chrześcijańskiej, która posiada istotne ekologiczne implikacje, ma związek z samym sercem Kościoła, którym jest Święta Eucharystia. W celebracji Eucharystii Kościół ofiarowuje Bogu materialny świat w formie chleba i wina. W tym Sakramencie przestrzeń, czas i materia zostają uświęcone; są wzniesione do Stwórcy z dziękczynieniem, jako Jego dary dla nas; stworzenie jest uroczyście ogłoszone Bożym darem, a ludzie zamiast jako właściciele stworzenia działają jako jego kapłani, którzy wznoszą je do świętości boskiego życia. To przywodzi na myśl poruszające słowa św. Franciszka z Asyżu, którymi rozpoczyna się encyklika: „Pochwalony bądź, Panie mój, przez Siostrę naszą, Matkę Ziemię.” Jak ujęliby to św. Grzegorz Palamas i inni greccy Ojcowie, całe stworzenie jest przeniknięte Bożą obecnością za sprawą Jego boskich energii; wszystko obwieszcza Bożą chwałę, jak powiada Psalmista, i człowiek przewodzi kosmicznemu chórowi uwielbienia Boga jako kapłan stworzenia. Ten sposób rozumienia miejsca i misji ludzkości w stworzeniu jest wspólny dla wschodniej i zachodniej tradycji chrześcijańskiej i ma szczególne znaczenie dla kultywowania ekologicznego etosu.

2. Duchowy wymiar

Jak wynika jasno z encykliki, kryzys ekologiczny jest w swej istocie problemem duchowym. Właściwa więź pomiędzy ludzkością i ziemią lub jej środowiskiem naturalnym została zerwana wraz z Upadkiem zarówno zewnętrznie, jak i w nas, a zerwaniem tym jest grzech. Kościół musi teraz wprowadzić do swego nauczania o grzechu grzech przeciwko środowisku, grzech ekologiczny. Pokajanie musi być rozszerzone, by objąć również zniszczenie, które przynosimy przyrodzie zarówno jako jednostki, jak i jako społeczeństwa. Musi to pojawić się w sumieniu każdego chrześcijanina, który troszczy się o swoje zbawienie.

Zerwanie właściwej relacji pomiędzy ludzkością i naturą wynika ze wzrostu indywidualizmu w naszej kulturze. Dążenie do jednostkowego szczęścia stało się ideałem w naszych czasach. Grzech ekologiczny ma swoją przyczynę w ludzkiej zachłanności, która zaślepia mężczyzn i kobiety aż do poziomu ignorowania i bagatelizowania podstawowej prawdy, że szczęście jednostki zależy od jej więzi z resztą istot ludzkich. Istnieje społeczny wymiar w ekologii, który encyklika przedstawia bardzo jasno. Kryzys ekologiczny idzie ręka w rękę z rozprzestrzenianiem się społecznej niesprawiedliwości. Nie możemy z powodzeniem zmierzyć się z jednym bez odniesienia się do drugiego.

Ekologiczny grzech jest grzechem nie tylko przeciwko Bogu, ale również przeciwko naszemu bliźniemu. I jest to grzech nie tylko przeciwko innym w naszych czasach, ale również – i to jest poważne – przeciwko przyszłym pokoleniom. Zniszczywszy naszą planetę z powodu pragnienia zaspokojenia naszej żądzy szczęścia, pozostawiamy przyszłym pokoleniom świat zepsuty i niedający się naprawić ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami, jakie będzie to nieść dla ich życia. Musimy działać zatem odpowiedzialnie względem naszych dzieci i tych, którzy przyjdą po nas w tym życiu.

Wszystko to wzywa nas do tego, co możemy nazwać ekologiczną ascezą. To znaczące, że wielkie postaci chrześcijańskiej tradycji ascetycznej były wszystkie bardzo wrażliwe na cierpienie wszystkich stworzeń. Odpowiednicy św. Franciszka z Asyżu są bardzo powszechni w monastycznej tradycji Wschodu. Istnieją opowieści o życiu świętych pustyni, które przedstawiają ascetów opłakujących cierpienie lub śmierć każdego stworzenia i prowadzących pełną pokoju i przyjazną koegzystencję nawet z dzikimi zwierzętami. To nie jest romantyczna wizja. To wypływa z kochającego serca i przekonania, że między światem przyrody i nami istnieje organiczna jedność oraz współzależność, która sprawia, że dzielimy jeden los tak, jak mamy tego samego Stwórcę.

Asceza jest nieprzyjemną ideą w naszej obecnej kulturze, która mierzy szczęście i postęp wzrostem kapitału i konsumpcji. Byłoby czymś nierealistycznym oczekiwać od naszych społeczeństw przyjęcia ascezy takiej, jak ta, która była udziałem św. Franciszka i Ojców Pustyni. Ale duch i etos ascezy może i musi zostać przyjęty, jeśli nasza planeta ma przetrwać. Powstrzymanie zużycia surowców naturalnych jest realistycznym podejściem i muszą znaleźć się sposoby, które mogłyby ograniczyć niezmierzone marnotrawstwo materiałów naturalnych. Technologia i nauka muszą poświęcić swe wysiłki takiemu zadaniu. Jest bardzo wiele inspiracji i pomocy, którą można uzyskać z samej encykliki w tym względzie.

Na końcu, duchowość musi przenikać nasz ekologiczny etos za sprawą modlitwy. Encyklika podaje pewne piękne przykłady tego, jak można się modlić o ochornę Bożego stworzenia. Z modlitw cytowanych na końcu encykliki porusza mnie następujący wycinek:

Boże, ulecz nasze życie,
byśmy strzegli świata, a nie łupili go,
byśmy rozsiewali piękno, a nie skażenie i zniszczenie.
Dotknij serc
tych, którzy szukają jedynie zysków
kosztem ubogich i ziemi.
Naucz nas odkrywania wartości każdej rzeczy,
kontemplowania w zadziwieniu,
uznania, że jesteśmy głęboko zjednoczeni
z każdym stworzeniem
w naszej pielgrzymce ku Twej nieskończonej światłości.

W tym punkcie chciałbym wspomnieć, że Patriarcha Ekumeniczny zdecydował już w 1989, by 1. września każdego roku był poświęcony na modlitwę o środowisko. Ta data według prawosławnego kalendarza liturgicznego, którego początki sięgają czasów bizantyjskich, to pierwszy dzień roku kościelnego. Liturgiczne nabożeństwo tego dnia zawiera modlitwy o stworzenie i Patriarchat Ekumeniczny zlecił współczesnemu hymnografowi z Góry Atos skomponowanie hymnów specjalnie na ten dzień. 1. września każdego roku jest teraz poświęcony przez prawosławnych środowisku. Czy mogłoby się to stać dniem takiej modlitwy dla wszystkich chrześcijan? To oznaczałoby krok w stronę zbliżenia między nimi.

To zaś prowadzi mnie do mojej ostatniej uwagi do papieskiej encykliki, mianowicie jej ekumenicznego znaczenia.

3. Ekumeniczne znaczenie encykliki

Istnieją moim zdaniem trzy wymiary ekumenizmu. Pierwszy możemy nazwać ekumenizmem w czasie, wyrażenie to często było używane przez jednego z największych prawosławnych teologów minionego stulecia, śp. o. Georgesa Florovsky’ego. Rozumiemy przez nie wysiłek podzielonych chrześcijan w kierunku zjednoczenia na podstawie ich wspólnej Tradycji, nauczania Biblii i Ojców Kościoła. To jest przedmiotem teologicznych dialogów, które mają miejsce w ruchu ekumenicznym naszych czasów i wydaje się być dominująca formą ekumenizmu.

W tym samym czasie ekumenizm w przestrzeni jest również praktykowany poprzez różne międzynarodowe instytucje takie jak Światowa Rada Kościołów i jej podobne ciała ekumeniczne, które gromadzą podzielonych chrześcijan, aby różne kulturowe konteksty, w których żyją, mogły zostać wzięte pod rozwagę w poszukiwaniu jedności. To zbliżyło chrześcijan z Azji, Ameryki, Europy, Ameryki Łacińskiej itd. – to wyraz powszechności Kościoła chrześcijańskiego.

Do tych dwóch wymiarów, które zdominowały ekumeniczną scenę na minione sto lat, musimy dodać, jak sądzę, trzeci, który zazwyczaj jest zaniedbywany, mianowicie coś, co nazwałbym ekumenizmem egzystencjalnym. Przez to mam na myśli wysiłek, by zmierzyć się z najgłębszymi egzystencjalnymi problemami, które zajmują ludzkość w jej całości – nie po prostu w poszczególnych miejscach lub w określonych klasach ludzi. Ekologia jest bez wątpienia najbardziej oczywistym kandydatem w tym przypadku.

Wierzę, że znaczenie papieskiej encykliki „Laudato Si’” nie jest ograniczone do tematu ekologii jako takiej. Widzę w niej ważny wymiar ekumeniczny przez to, że jednoczy podzielonych chrześcijan wobec wspólnego zadania, z którym muszą się zmierzyć razem. Żyjemy w czasach, gdy fundamentalne egzystencjalne problemy przerastają nasze tradycyjne podziały i czynią je względnymi niemal do punktu zupełnego zaniku. Zwróćmy uwagę dla przykładu na to, co ma miejsce dzisiaj na Bliskim Wschodzie: czy ci, którzy prześladują chrześcijan, pytają ich, do jakiego Kościoła lub konfesji przynależą? Chrześcijańska jedność w takich wypadkach jest de facto zrealizowana poprzez prześladowanie i krew – ekumenizm męczeństwa.

Groźba jaką stawia przed nami kryzys ekologiczny podobnie przekracza nasze tradycyjne podziały. Niebezpieczeństwo, które wisi nad naszym wspólnym domem, planetą, na której mieszkamy, jest opisane w encyklice w sposób, który nie pozostawia wątpliwości co do egzystencjalnego ryzyka, z którym musimy się zmierzyć. To ryzyko jest współne dla nas wszystkich bez względu na kościelne lub konfesyjne tożsamości. W równym stopniu wspólny musi być nasz wysiłek, by zapobiec katastrofalnym skutkom obecnej sytuacji. Encyklika Papieża Franciszka jest wezwaniem do jedności – jedności w modlitwie o środowisko, w tej samej Ewangelii stworzenia, w nawróceniu naszych serc i naszych stylów życia, byśmy szanowali i kochali każdego i wszystko, co zostało nam dane przez Boga. Jesteśmy za to wdzięczni.

Watykan, 18.06.2015

E-book «Acedia – duchowa depresja» za darmo!

Wydawnictwo tynieckie po raz kolejny obdarowuje nas wartościową, ogólnie dostępną publikacją. Tym razem z obfitych zasobów wydawnictwa na temat acedii przygotowało krótkie opracowanie Włodzimierza Zatorskiego OSB. Jeśli chcesz się dowiedzieć, czym jest acedia, jak działa i jak ją uleczyć, koniecznie zajrzyj na stronę benedyktyńskiego wydawnictwa!

Pan jest naszym zwierciadłem: Święto Wszystkich Świętych

Synaxis_of_all_saints_(icon)

Oto Pan jest naszym zwierciadłem,
otwórzcie swe oczy i ujrzyjcie je w Nim,
i poznajcie, jak wygląda wasze oblicze,
i wychwalajcie Jego Ducha,
i zetrzyjcie farbę ze swej twarzy,
i umiłujcie Jego świętość, i przywdziejcie ją,
a będziecie bez skazy zawsze z Nim.
Hallelujah!
Ody Salomona: Oda 13

Dzisiaj jest święto wszystkich świętych. Tych, którzy spojrzeli na Pana i ujrzeli w Nim to, jak wygląda prawdziwy człowiek. Tych, którzy przez Niego przejrzeli. Tych, którzy patrząc na Pana, rozpoznali, że sami są splamieni, że maskują i szpecą obraz Boży, który w sobie noszą. Tych, którzy zostali oświeceni przez Ducha Świętego, by mogli umiłować świętość Jezusa, zmyć z siebie brud i fałszywy makijaż, a odziać się nieskazitelność ich Pana.

To święto to świadectwo wielkiej łaski Ducha Świętego dla świata darowanej we wspólnocie Ciała Chrystusa – Kościoła. Ale to również wielkie wezwanie, zaproszenie: spójrzmy wraz ze świętymi w oblicze Pana, przejrzyjmy się w Nim, rozpoznajmy, co jest w nas nie tak, rozpoznajmy, do czego jesteśmy naprawdę powołani i uwolnijmy się z półśrodków i substytutów. Stańmy się prawdziwymi ludźmi, tak jak Jezus i święci są prawdziwymi ludźmi, prawdziwymi osobami, żyjącymi naprawdę, żyjącymi pełnią życia. Nie bójmy się prawdy o sobie, nie bójmy się spojrzeć Jezusowi w oczy, bo to nasze i Jego spojrzenie jest źródłem uleczenia, oświecenia i głębokiej przemiany. Umiłujmy Jego świętość, która ma stać się nasza świętością, a będziemy zawsze bez skazy z Nim – i z wszystkimi, którzy umiłowali Jego Oblicze.

Pan zaś jest Duchem, a gdzie Ducha Pana – tam wolność! My zaś wszyscy, którzy z odsłoniętym obliczem przyglądamy się chwale Pana, w ten sam obraz jesteśmy przemieniani – z chwały w chwałę poprzez Ducha Pańskiego.
2 Kor 3:17-18

Św. Symeona Nowego Teologa Inwokacja do Świętego Ducha

Pragnę zaprezentować przekład modlitwy św. Symeona Nowego Teologa, która jest jego wezwaniem do Świętego Ducha. Jest to stosowny tekst na dzisiejsze święto Ducha Świętego w Kościele prawosławnym. Zapraszam do lektury i modlitwy.

Przyjdź, Światłości prawdziwa,
Przyjdź, wieczne Życie,
Przyjdź, zakryta Tajemnico,
Przyjdź, nienazywalna Skarbnico,
Przyjdź, niewyrażalna Rzeczywistości,
Przyjdź, niepojęta Osobo,
Przyjdź, odwieczne Wesele,
Przyjdź, niezmierzchająca Światłości,
Przyjdź, wszystkich, którzy mają być zbawieni, prawdziwe Oczekiwanie,
Przyjdź, poległych Podniesienie,
Przyjdź, umarłych Powstanie,
Przyjdź, Mocny, który wszystko zawsze stwarzasz i odnawiasz, przemieniasz samym tylko chceniem!

Przyjdź, Niewidzialny i Niedotykalny dla wszystkich, i Nieuchwytny,
Przyjdź, który zawsze jesteś niewzruszony i w każdej chwili cały w ruchu,
i przychodzisz do nas spoczywających w Otchłani, który ponad wszystkie niebiosa jesteś,
Przyjdź, upragnione Imię i nieustannie wzywane,
wypowiedzieć zaś nam, kim jesteś lub poznać, jaki jesteś, całkowicie jest nam niedostępne.

Przyjdź, wieczna Radości,
Przyjdź, Wieńcu niewiędnący,
Przyjdź, Purpuro wielkiego Boga i Króla naszego,
Przyjdź, Pasie kryształowy zdobiony kamieniami,
Przyjdź, Sandale nieprzystępny,
Przyjdź, królewska Szato i prawdziwej władzy Prawico!
Przyjdź, za którym tęskniła i tęskni nędzna moja dusza,
Przyjdź, Sam do samego, bowiem sam jestem, jak widzisz!

Przyjdź, który oddzieliłeś mnie od wszystkich i uczyniłeś mnie samotnym na ziemi,
Przyjdź, który Sam stałeś się tęsknotą we mnie i sprawiłeś, że tęsknię za Tobą, całkowicie Nieprzystępnym!
Przyjdź, Tchnienie moje i Życie,
Przyjdź, Pokrzepienie uniżonej mej duszy,
Przyjdź, Radości i Chwało, i nieustanna moja Rozkoszy!

Dzięki Ci składam, że w duchu zjednoczyłeś się ze mną bez pomieszania, bez zmiany i odmiany, który ponad wszystkim jesteś Bogiem, i że Sam dla mnie wszystkim we wszystkim stałeś się: pożywieniem niewysłowionym i w całości darmowym, zawsze obficie płynącym na mej duszy wargi i tryskającym ze źródła serca mego, szatą jaśniejącą i spalającą demony, oczyszczeniem obmywającym mnie przez niezniszczalne i święte łzy, które są darem Twego przyjścia dla tych, których nawiedzasz.

Dzięki Ci składam, że światłością niezmierzchającą stałeś się dla mnie i słońcem niezachodzącym, nie mając się gdzie skryć, który wypełniasz swą chwałą wszystkie rzeczy. Nigdy bowiem nie skrywasz się przed nikim, ale to my zawsze skrywamy się przed Tobą, przyjść do Ciebie nie chcąc. Gdzie bowiem też miałbyś się skryć, skoro nie masz nigdzie miejsca swego spoczynku? I dlaczego miałbyś, który nigdy nie odwracasz się od nikogo, ani nikogo się nie obawiasz?

Teraz zatem rozbij swój namiot, Władco, we mnie i zamieszkaj i przebywaj nieustannie, nieoddzielnie aż do końca we mnie, słudze Twoim, o Dobry, abym i ja mógł być znalezionym przy moim odejściu i po nim w Tobie, o Dobry, i abym współkrólował z Tobą, ponad wszystkimi Bogiem!

Przebywaj we mnie, Władco, i nie pozostawiaj mnie samego, aby nacierający nieprzyjaciele moi, którzy zawsze zabiegają o to, by pochłonąć moją duszę, znalazłszy Ciebie trwającego we mnie, uciekli i nie przemogli mnie, widząc Ciebie, potężniejszego od wszystkich, zasiadającego wewnątrz domostwa mej uniżonej duszy.

Tak, o Władco, jak wspomniałeś mnie, gdy byłem w świecie zatopiony w niewiedzy, Sam wybrałeś mnie i od świata oddzieliłeś, a przed obliczem chwały swojej postawiłeś, tak i teraz zachowaj mnie wewnętrznie stałym na zawsze i niewzruszonym uczyń Twoje zamieszkanie we mnie, abym chociaż jestem martwy, widząc Cię nieustannie, żył i abym posiadając Cię, chociaż jestem ubogi, zawsze się wzbogacał i od królów wszelkich był bogatszy, i abym jedząc i pijąc Cię i w każdej chwili przywdziewając Cię, rozkoszował się w niewysłowionych dobrach, albowiem Ty jesteś wszelkim dobrem i wszelką chwałą, i wszelką rozkoszą i Tobie przynależy chwała, Świętej i Współistotnej, i Życiodajnej Trójcy, w Ojcu i Synu i Świętym Duchu uwielbianej i wyznawanej, i otrzymującej pokłon, i czczonej przez wszystkich wiernych, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

symeon new theologian

E-book Apoftegmaty Ojców Pustyni za darmo!

Tynieccy benedyktyni udostępnili za darmo e-booka (formaty EPUB, MOBI i PDF) z dość obszernymi fragmentami z Apoftegmatów Ojców Pustyni. Zachęcam serdecznie do pobrania i lektury, może ta próbka zachęci kogoś do zgłębienia całości zbioru. E-book zawiera również przydatne wprowadzenie.

Przejdź do strony z Apoftegmatami!

Jezus nie schował się w naszych sercach

Przyjmij Jezusa do swego serca, przyjmij Jezusa jako swego osobistego Pana i Zbawiciela, a będziesz zbawiony. Wielu zapewne spotkało się już z tym potężnym przesłaniem. Dlaczego potężnym? Z wielu powodów. Po pierwsze, wielu daje mu posłuch – ten sposób ewangelizacji przyciągnął do chrześcijaństwa miliony osób na całym świecie, osób obojętnych religijnie lub osób tylko nominalnie będących chrześcijanami. Po drugie, właśnie szczególnie oddziałuje takie postawienie sprawy na ludzi, dla których chrześcijaństwo było bezwiednie odziedziczoną religią; takie słowa stawiają przed takimi osobami nową możliwość: chrześcijaństwo może być osobistym wyborem i owocem własnej decyzji. Po trzecie jednak, taka formuła jest atrakcyjna również dlatego, że wpisuje się w tzw. ducha naszych czasów, jest to odbierane jako wezwanie do sprowadzenia duchowości i religijności do sfery prywatnej, zamknięcia się w religii serca i osobistych przeżyć, w gronie wierzących-niepraktykujących. Ostatecznie chociaż cel wezwania może być szczytny – duchowe przebudzenie religijnie oziębłych ludzi – w swej treści i formie zawiera pewne ważne wykrzywienie chrześcijańskiej prawdy.

W ewangelizacji tego rodzaju często przywołuje się fragment z Listu do Rzymian, który brzmi:

Jeśli wyznasz ustami swymi, że Jezus jest Panem i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził Go z martwych, będziesz zbawiony.
Rz 10:9

Tekst ten stał się narzędziem sprywatyzowanej pobożności i jakże dalekie jest takie jego użycie od jego wybuchowego pierwotnego sensu! Nie ma wątpliwości, że słowa te wzywają do osobistej wiary, nie wzywają jednak do wiary w osobistego Pana. Niedawno obchodziliśmy święto Wniebowstąpienia Pańskiego, święto, które moim zdaniem jest w dużej mierze „zapomniane”, ignorowane, którego doniosłość nie dociera do większości chrześcijan. Jest to sytuacja tragiczna, biorąc pod uwagę, że wniebowstąpienie Jezusa i Jego zasiadanie po prawicy Ojca było dla pierwszych chrześcijan niemal centralnym punktem Ewangelii zaraz po ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu. Właśnie dlatego najczęściej cytowanym Psalmem w NT (jeśli nie najczęściej cytowanym fragmentem ST w ogóle) jest początek Psalmu 109 [110]: «Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej…»

Po co Jezus zmartwychwstał? Sądząc po tym, jak ewangelizuje się w niektórych środowiskach wydaje się, że po to, by zamieszkać w naszych sercach. Powiada się, że teraz możemy przyjąć Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela, że może On królować w naszym sercu, że możemy Go do siebie zaprosić. Nawet jeśli w pewnej mierze to prawda (wszakże pisma Jana pięknie wzywają do trwania w Chrystusie, aby On trwał w nas), to nie to było naczelnym poselstwem Apostołów. Apostołowie, jak wielokrotnie można przeczytać w Dziejach Apostolskich i Listach, niezłomnie głosili, że Bóg wzbudził Jezusa z martwych, aby wywyższyć Go ponad wszystko (Dz 5:31, Flp 2:9), aby darować Mu wszelką władzę w niebie i na ziemi (Mt 28:18, Ef 1:20-23), by uczynić go Panem wszystkich (Dz 10:36, Rz 10:12), by ustanowić Go Sędzią żywych i umarłych, przed którym wszyscy odpowiadają (J 5:22-23, Dz 10:42). Kiedy więc Paweł wzywa: wyznaj, że Jezus jest Panem i uwierz, że Bóg wzbudził Go z martwych, to owszem, zawiera się w tym osobista wiara i posłuszeństwo, i zawierzenie, ale przede wszystkim Paweł wzywa do szalonego wyznania! Jezus, cieśla i wędrowny nauczyciel, uzdrowiciel i prorok, którego skazano na okrutną, bezlitosną i poniżającą śmierć przysługującą największym wichrzycielom, ten Jezus nie tylko został przez Boga wskrzeszony odwracając ciążący na Nim wyrok. Więcej! Tego właśnie Jezusa, który jawił się galilejskim biedakiem zdeptanym przez doczesne władze, Bóg wywyższył do najwyższej władzy i chwały, ten Jezus okazał się być Synem samego Boga. W Liście do Rzymian Apostoł Paweł wyjaśniając przedziwne i zaskakujące plany dobroci Bożej, które dokonały się w życiu i śmierci Jezusa, zachęca właśnie do tej szalonej wiary, tego szokującego i gorszącego dla świata wyznania. Nie: «Jezus zmartwychwstał i teraz panuje w moim sercu», ale: «Jezus zmartwychwstał i panuje teraz nad wszystkimi ludźmi i wszelką władzą, i wszyscy Jemu podlegają i przed Nim odpowiadają, i prędzej czy później Jemu hołd będą musieli oddać».

Jezus nie skrył się w naszych sercach. Jezus przejął władzę nad światem! Skoro tak jest, to jesteśmy wezwani nie tyle do łaskawego przyzwolenia, by zapanował w naszych sercach, ale do oddania Mu ufnego hołdu. To jest Ewangelia. Jak mówi jedno z wezwań w liturgii z narastającym przynagleniem:

Przyjdźcie, pokłońmy się Królowi naszemu Bogu!
Przyjdźcie, pokłońmy się i przypadnijmy do Chrystusa, Króla naszego i Boga!
Przyjdźcie, pokłońmy się i przypadnijmy do samego Chrystusa, Króla i Boga naszego!

Albo wezwanie towarzyszące wniesieniu Ewangelii w trakcie niedzielnej Liturgii:

Przyjdźcie, pokłońmy się i przypadnijmy do Chrystusa!
Zbaw nas, Synu Boży, śpiewających Tobie: Alleluja! Alleluja! Alleluja!

To jest tajemnica Wniebowstąpienia. To jest prawda zasiadania Jezusa po prawicy Ojca. Na tronie Wszechrzeczy zasiadł ukrzyżowany Jezus, na tronie Ojca znalazł się Baranek jakby zabity (Ap 5:5-6). Przyjdźmy, pokłońmy się i przypadnijmy do Niego, ofiarowując Mu serca i umysły, ciała i dusze, życie prywatne i życie publiczne, bo On jest Panem i Władcą wszystkiego, a zarazem jedynym prawdziwie Dobrym i Przyjacielem człowieka.

pantocrator_large

Zaprzeć się siebie

Jeśli ktoś pragnie iść za mną, niechaj wyprze się siebie, weźmie swój krzyż i niech podąża za mną.
Mt 16:24

Słowa Pana o zaparciu się siebie i wzięciu swojego krzyża trzeba rozumieć w świetle Jego zaparcia się siebie i Jego Krzyża. Syn Boży wyrzekł się swojej chwały, swojej mocy, swojego bogactwa z miłości do swego Ojca i do ludzi – stał się człowiekiem, dał się upokorzyć, dał się poniżyć i zmieszać z błotem. Nie szukał swej wartości w samym sobie, w tym co posiadał, w tym kim był, ale we wszystkim czerpał swą wartość z wierności Ojcu i służby ludziom. Krzyż to zwieńczenie tej rzeczywistości, Jezus wyrzekł się swego życia do końca z wiarą, że Ojciec jest jedynym prawdziwym źródłem wszelkiego dobra.

Wedle słów Chrystusa my też powinniśmy powiedzieć o sobie «Nie znam tego człowieka», zapomnieć o sobie, zgubić siebie, a zacząć żyć w całości dla Boga i ludzi. My też powinniśmy zrezygnować z poszukiwania swej wartości w tym, kim jesteśmy, co umiemy, co posiadamy, co ludzie o nas sądzą, nie bać się straty, wyjścia na głupców, na biedaków. Nic nam nie powinno stanąć na drodze do Królestwa, ale przede wszystkim nie powinniśmy stanąć my sami. Nie jest trudno winić innych i cały świat za nasze niedomagania, nie jest trudno próbować dostosowywać rzeczywistość pod siebie, byle tylko łatwiej nam było przejść przez życie z wiarą. Ale Jezus pokazuje inną drogę: zacznij od siebie, sam jesteś przeszkodą, pozbądź się siebie. Pokłóciłeś się z kimś i wiesz, że masz rację w tym sporze? To nie ważne – uniż się przed tą osobą, zapomnij o swojej racji i szukaj zgody i przyjaźni. Ktoś wymaga od ciebie więcej niż powinien? Nie szkodzi – czyń to, czego wymaga, a szukaj nawet sposobu by zrobić jeszcze więcej. Masz oszczędności, które długo zbierałeś na jakiś cel, na jakiś zakup dla siebie, ale ktoś prosi cię o pieniądze? Daj i zapomnij o tym, że w ogóle je miałeś, nie spodziewaj się zwrotu. To jest Krzyż – kiedy człowiek go bierze i daje się ukrzyżować, zamienia się w źródło wody żywej, w lampę w ciemnym pokoju, która nigdy nie gaśnie. Nic nie ma, a zawsze ubogaca wszystkich dookoła, wydaje się być głupcem, a wszyscy pragną jego mądrości. To nie jest droga tych, którzy biorą życie w wierze na przetrzymanie, na przetrwanie, ale dla tych, którzy przyjmują poniżenia, ubóstwo, głód jak dobrych przyjaciół, wiedząc, że życie wieczne nie polega na podreperowaniu życia doczesnego, ale na ochotnym wejściu w śmierć i zwycięskim przejściu na drugą stronę.

Daj nam wszystkim, Panie, łaskę, abyśmy zdołali za Tobą pójść.

Sytuacja chrześcijan na Bliskim Wschodzie

Zachęcam do obejrzenia obszernie ilustrowanego wykładu Dominiki Kovačević na temat sytuacji chrześcijan na Bliskim Wschodzie.

Czego nie wie diabeł?

Istnieje spora grupa ludzi spośród tych, którzy w ogóle wierzą w istnienie diabła, która wielką wagę przykłada do jego mocy i wiedzy. Słuchając lub czytając wypowiedzi takich osób na ten temat, ma się czasem wrażenie, że diabeł jeśli nie może wszystkiego, to już na pewno wie wszystko i przez to zręcznie manipuluje ludzkością stanowiąc rywala godnego Boga. Chociaż w żadnym wypadku nie lekceważę walki duchowej, jaką każdy prawdziwy chrześcijanin toczy z mocami ciemności w swoim życiu, to w takim ujęciu dostrzegam pewien mankament. Doskonale wychodzi on na jaw, kiedy pojawia się pytanie: jeśli to diabeł stał za udanym spiskiem na życie Jezusa, to dlaczego okazał taką naiwność sądząc, że Jezusa jako Syna Bożego da się skutecznie uśmiercić? Dlaczego nie wiedział, że posłanie samego Boga na śmierć zniszczy śmierć i moc szatana? Bardzo trafnie moim zdaniem podchodzi do tego zagadnienia o. Jonathan Tobias w swoim wykładzie Otchłań zwyciężona przez Piękno: Implikacje prymatu boskiego piękna nad przemocą. Oto co mówi:

Oto co jest niezmiennie szokujące w tych wydarzeniach, a co zawsze wprawiało mnie w zdumienie, gdy byłem dzieckiem: Dlaczego diabeł zawiódł Jezusa w tamto miejsce [do Otchłani, w śmierć], skoro wiedział, że się to tak skończy? Cóż, pierwsza odpowiedź, zgodnie ze św. Ireneuszem i niektórymi innymi Ojcami, brzmi tak, że nie wiedział, iż Jezus jest w pełni Bogiem. Druga odpowiedź jest jeszcze bardziej szokująca. Diabeł i moce zła w Wielki Piątek, Wielką Sobotę i w Wielką i Świętą Paschę, diabeł i moce zła nie znały trynitarnego nauczania i chrystologii. Po prostu nie znały. Prawdopodobnie nie powinniśmy być tym tak zaskoczeni, ponieważ jedynym sposobem, by rozpoznać boskość Chrystusa jest świadectwo Ducha Świętego, a jedyną drogą poznania Boga jako Trójcy jest dobrowolne przystąpienie do komunii trynitarnej miłości.

To w ten właśnie sposób piekło nie zorientowało się co je czeka i nadal tego nie rozumie. Diabeł, tak sądzę, nadal jest w najlepszym przypadku arianinem, a może być nawet agnostykiem i pozostaje fanatycznie oddany narracji o chaosie i przemocy, na które narzekaliśmy z taką mocą na początku. Ty sam jesteś z miejsca lepszym teologiem, niż diabeł, i zawsze będziesz. Diabeł zna wiele faktów, ale w rzeczywistości nie rozumie.

To jest właśnie rzecz, która zastanawia: jeśli to przez Ducha Świętego poznaje się prawdę, nie tylko o Jezusie, ale w ogóle o rzeczywistości duchowej, to jak diabeł może być tak „wszechwiedzący”, jak przypisują mu to niektórzy chrześcijanie? Zło nie tylko degraduje nas moralnie czy egzystencjalnie, ale zaciemnia oczy naszego serca, otępia nasz umysł, sprawia, że mniej rozumiemy, mniej widzimy. Jeśli diabeł jest w istocie takim mistrzem zła, to jakże ślepy musi być w istocie na wszystko, co od Boga pochodzi, na wszystko, co Bóg czyni. To jest wielka nadzieja: kto ma udział w Duchu Świętym, w Chrystusie, w Bogu, ten już jaśniej widzi, niż ociemniały władca ciemności.

resurrection-icon