Zwiastowanie: Krzyż Marii i nawrócenie Józefa

Już w przyszłą środę, 25 marca, obchodzić będziemy Święto Zwiastowania Bogurodzicy, po grecku Evangelismós, czyli «zwiastowanie dobrej nowiny». To pamiątka Wcielenia, początku ludzkiej egzystencji Syna Bożego i początek Ewangelii. Bardzo wczesna tradycja, uwieczniona w homilii paschalnej Melitona z Sardes (początek II wieku), podaje, że 25 marca, dzień poczęcia się Jezusa to również dzień jego śmierci na Krzyżu. Do dzisiaj Zwiastowanie wypada w okresie wielkopostnym, w czasie przygotowania do Męki Pańskiej i Zmartwychwstania, oświetlone jest więc oczekiwaniem na te święta. Zwiastowanie ma jednak bardzo wiele wspólnego z Krzyżem w samej swej istocie, nie tylko przez uniżenie Syna Bożego, który zechciał przyjąć ciało dla naszego zbawienia, ale przez uniżenie Marii, Bożej Rodzicielki. Ten wymiar często umyka uwadze przy okazji Święta Zwiastowania przede wszystkim dlatego, że samo wydarzenie opisane jest w Ewangelii wg św. Łukasza, który mniejszą uwagę poświęca problematyczności poczęcia, które jest udziałem Marii.

Aby ujrzeć szerszy obraz, musimy sięgnąć do Ewangelii wg św. Mateusza, która te wydarzenia opisuje następująco:

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak: Gdy Matka Jego, Maria, powierzona została Józefowi, to zanim razem zamieszkali, okazało się, że poczęła z Ducha Świętego. Józef zaś, mąż Jej, sprawiedliwym będąc i nie chcąc na nią donieść, postanowił potajemnie odesłać ją. Gdy tak pomyślał, oto anioł Pana ukazał mu się we śnie, mówiąc: – Józefie, synu Dawida, nie lękaj się przyjąć Mariam, żony twojej, bo To w Niej poczęte jest z Ducha Świętego. Urodzi zaś syna, a ty nadasz Mu imię Jezus, On bowiem zbawi lud swój od grzechów ich. To wszystko zaś stało się, aby wypełniło się, co zostało przez proroka powiedziane, mówiącego od Pana: Oto Dziewica pocznie i urodzi Syna, i nadadzą Mu imię: Emmanuel, co się przekłada: – Z nami Bóg. Powstawszy ze snu Józef uczynił tak, jak mu nakazał anioł Pana, i przyjął żonę swoją. I nie znał jej, a kiedy urodziła syna, nadał Mu imię Jezus.
Mt 1:18-25 (tłumaczenie Warszawskiej Metropolii Prawosławnej)

Mary and Joseph

Św. Mateusz ujawnia nam cały skandal: ta, która miała być dziewicza, okazuje się być w ciąży. Na poziomie prostego odczytania Ewangelii, nowopoślubiona małżonka Józefa okazuje się nosić już dziecko pod swym sercem jeszcze zanim się zeszli, zanim Józef «poznał ją» – i to już brzmi skandalicznie. Wrażenie to jednak wzmaga jeszcze znajomość tradycji pozabiblijnej, ale znowu sięgającej początków II wieku po Chrystusie, a zawartej w Proto-Ewangelii Jakuba, wedle której Maria miała być dziewicą poświęconą Bogu, służącą przy Świątyni, a tylko powierzoną pod opiekę starcowi Józefowi. Takie tło nadaje zupełnie nowy wymiar skandalowi poczęcia Jezusa w łonie Marii, który trafnie oddaje jeden z utworów z Liturgii Bożego Narodzenia w rycie bizantyjskim:

To mówi Józef do Dziewicy:
Mario, cóż to za rzecz, jaką w Tobie widzę?
Wątpię i dziwię się, przeraża się mój umysł,
odejdź ode mnie w tajemnicy jak najszybciej,
Mario, cóż to za rzecz, którą w Tobie widzę?
Zamiast szacunku hańbę,
zamiast radości smutek,
zamiast chwały wymówkę przyniosłaś mi.
Nie będę już dalej znosił ludzkich drwin,
bowiem od kapłanów ze świątyni Pańskiej
przyjąłem Ciebie jako nieskalaną i cóż widzę?
Stichera z Pierwszej Godziny 25 grudnia

Z tego tekstu przebija dramatyczny zawód: ta, która wydawała się być świętą dziewicą, okazuje się brzemienna. Maria miała przynieść cześć, radość i chwałę, a w zamian za to stała się źródłem hańby i smutku Józefa. Czy to nie brzmi znajomo? Posłuchajmy Ewangelii wg św. Łukasza i słów dwóch uczniów w drodze do Emaus:

To, co stało się z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem, mężem mocnym w czynie i słowie przed Bogiem i całym ludem, jak arcykapłani i przywódcy nasi oddali Go pod sąd, na śmierć i ukrzyżowali. My zaś mieliśmy nadzieję, że On jest Tym, który ma odkupić Izraela, a przy tym wszystkim już trzeci dzień upływa, odkąd się to wydarzyło.
Łk 24:19-21 (tłumaczenie Warszawskiej Metropolii Prawosławnej)

Zamiast radości – smutek, zamiast chwały – hańba. Zawiedzione nadzieje, wstyd, że się dało tak omamić. W historii zwiastowania to Maria przyjmuje swój krzyż dobrowolnie, przyjmuje hańbę nieślubnej ciąży, ryzyko bycia wytykaną palcami znajomych, odrzucenie przez Józefa, którego pewnej opiece została powierzona. A Józef, niczym Apostołowie w pierwszy dzień tygodnia po Męce, nie daje wiary, jest zdruzgotany, próbuje wyjść z twarzą i ocalić to, co zostało z godności Marii. Nie rozumie jej krzyża, jest nim zgorszony, chce się oddalić od całej sprawy tak, jak uczniowie uciekli od pojmanego Jezusa.

Dopiero sam Jezus wyjaśni Apostołom ich błąd tak, jak anioł objawił Józefowi sens całego wydarzenia. To przez Krzyż przychodzi zbawienie, zmartwychwstanie, życie dla świata. Nim Chrystus zdoła wypowiedzieć swoje wezwanie: «Kto chce iść za mną, niech weźmie swój krzyż i mnie naśladuje», Maria na własnej skórze, na własnym ciele odczuła, co to znaczy zjednoczyć się z Wcielonym Synem Bożym, co to znaczy być ochrzczonym Jego chrztem i pić z Jego kielicha: zanurzyć się w hańbie, by powstać do chwały, napić się wstydu, by rozweselić serce radością, której już nikt nie może odebrać. Poczęcie i narodzenie Jezusa staje się jakby próbą generalną Jego budzącej bojaźń Paschy, tyle że u zarania Ewangelii próbę przechodzi Jego Matka, która potem będzie stała pod Jego Krzyżem, oniemiały świadek Męki. W Zwiastowaniu to Jezus pozostaje niemym towarzyszem cierpienia Marii, ale i źródłem jej ostatecznej chwały. Bo Józef nawraca się, staje na wysokości zadania, jako wierny stróż Wcielonego Słowa Bożego i Służebnicy Pańskiej. Na koniec posłuchajmy znowu słów Liturgii Bożego Narodzenia:

Gdy Józef, Dziewico, smutkiem spętany szedł do Betlejem, wołałaś do niego: Dlaczego widząc mnie brzemienną smucisz się i wątpisz? Czyż nie widzisz tej strasznej tajemnicy, która dokonała się za mną? Odrzuć wszelki lęk, poznawaj rzeczy przesławne. Bóg bowiem zstępuje na ziemię ze względu na miłosierdzie, teraz jest w moim łonie, gdzie przyjął ciało. Gdy ujrzysz Go urodzonego, jak zechce, napełnisz się radością i pokłonisz się Jemu jako twemu Stwórcy, któremu nieustannie śpiewają aniołowie i wysławiają z Ojcem i Duchem Świętym.
Stichera Dziewiątej Godziny 25 grudnia

Józefie, powiedz nam, jak od świętych przyjąłeś Dziewicę, którą brzemienną przyprowadzasz do Betlejem. Ja, rzecze, proroctwa wybadawszy i wieść otrzymawszy od anioła przekonałem się, że Boga Maria urodzi w niewypowiedziany sposób, któremu ze Wschodu przyjdą pokłonić się magowie z darami godnymi. Panie, ze względu na nas wcielony, chwała Tobie!
Stichera Trzeciej Godziny 25 grudnia

Bogurodzico Dziewico, raduj się,
łaski pełna Mario, Pan z Tobą,
błogosławionaś Ty między niewiastami
i błogosławiony owoc żywota Twego,
albowiem zrodziłaś Zbawcę dusz naszych!

Pokajania otwórz mi bramy, Dawco Życia

Sława Otcu i Synu i Swiatomu Duchu:
Pokajanija otwierzi mi dwieri, Żyznodawcze,
utrieniujet bo duch moj ko chramu swiatomu Twojemu,
chram nosiaj tielesnyj wies oskwiernien;

no jako Szczedr oczysti błahoutrobnoju Twojeju miłostiju.
I nynie i prisno i wo wieki wiekow, amiń:
Na spasienija stiezi nastawi mia, Bohorodice,
studnymi bo okalach duszu hriechmi
i w lenosti wsie żytije moje iżdich;
no Twoimi molitwami izbawi mia ot wsiakija nieczystoty.
Pomiłuj mia, Boże, po wielicej miłosti Twojej
i po mnożestwu szczedrot Twoich oczysti biezzakonije moje!
Mnożestwa sodiejannych mnoju lutych pomyszlaja okajannyj,
triepieszczu strasznaho dnie sudnaho,
no nadiejasia na miłost’ błahoutrobija Twojeho,
jako Dawid wopiju Ti:
pomiłuj mia, Boże, po wielicej Twojej miłosti.

Chwała Ojcu i Synowi i Świętemu Duchowi:
Pokajania otwórz mi bramy, Dawco życia,
tęskni bowiem duch mój do świętego przybytku Twego,
przybytek cielesny nosząc cały zbezczeszczony;
lecz jako Szczodry oczyść go z litościwego miłosierdzia Twego.
I teraz i zawsze i na wieki wieków, amen:
Na zbawienia ścieżki skieruj mnie, Bogurodzico,
strasznymi bowiem skalałem duszę grzechami
i w lenistwie całe moje życie spędziłem;
lecz przez Twoje modlitwy wybaw mnie od wszelkiej zmazy.
Zmiłuj się nade mną, Boże, według wielkiego miłosierdzia Twego
i według mnóstwa szczodrości Twoich oczyść mnie z nieprawości mojej.
O mnóstwie dokonanych przeze mnie złych czynów myśląc nieszczęsny,
drżę przed strasznym dniem sądu,
jednak pokładając nadzieję w miłosierdziu litości Twojej,
jak Dawid wołam do Ciebie:
zmiłuj się nade mną, Boże, według wielkiego miłosierdzia Twego.

 ***
Liturgią zaczął kierować postny Triodion, a wraz z nim nieustanne wezwanie do pokajania, pokuty, metanoi, nawrócenia. Powyższy hymn usłyszeliśmy na Całonocnym Czuwaniu minionej soboty po raz pierwszy, ale będzie nam jeszcze towarzyszył przez długi czas. Warto się wsłuchać, kontemplować i… pokajać się, skoro Wielki Post świta.

55 wskazówek o. Thomasa Hopko dla chrześcijańskiego życia

Na znakomitym serwisie Ancient Faith Radio o. Thomas Hopko, znany amerykański duszpasterz i były dziekan Seminarium Św. Włodzimierza, ma swój podcast, a na tym podcaście wspaniałe audycje. Wśród nich znajduje się nagranie Wielki Post – Dziesięcina roku (Lent – The Tithe of the Year), w którym o. Hopko opowiadając o postnym przygotowaniu do Paschy, przedstawia 55 rad dla chrześcijańskiego życia, o które został poproszony. Ponieważ rady te cieszą się niegasnącą popularnością i rzeczywiście wypływają z wieloletniego doświadczenia duchowego życia i jego zmagań, postanowiłem przetłumaczyć je na polski, by udostępnić je polskim czytelnikom. Dla znających j. angielski polecam inne audycje, artykuły i wykłady o. Hopko, tymczasem zaś zapraszam do lektury 55 wskazówek dla chrześcijańskiego życia:

  1. Bądź zawsze z Chrystusem. Ufaj Bogu we wszystkim. Nigdy nie zapominaj o Bogu.
  2. Módl się, jak potrafisz, nie jak myślisz, że musisz. Módl się tak, jak Bóg skłania cię do modlitwy, nie jak byś chciał, ale jak Bóg daje. A dla chrześcijanina oznacza to: w swoim sercu, w swoim pokoju, w swoim Kościele.
  3. Miej regułę modlitwy, którą możesz zachować i którą będziesz wypełniać z dyscypliną. Nie możesz się po prostu modlić, jak ci się podoba. Musisz się modlić z dyscypliną, mieć pory dnia, w których będziesz wspominał Boga i odmawiał swoje modlitwy.
  4. Odmawiaj Modlitwę Pańską kilka razy na dzień – gdy wsiadasz do samochodu lub idziesz do biura albo do klasy, albo przed zjedzeniem posiłku, gdy budzisz się rano, gdy kładziesz się spać. Po prostu odmawiaj Modlitwę Pańską. Jest to modlitwa, którą przekazał Pan, modlitwa krótka, ale zawiera wszystko, o co człowiek potrzebuje się modlić, jeśli Chrystus został ukrzyżowany, wzbudzony z martwych i uwielbiony.
  5. Znajdź krótką modlitwę, którą możesz nieustannie powtarzać, gdy twój umysł nie jest zajęty czymś innym. Tą krótką modlitwą może być po prostu „Panie, zmiłuj się” albo „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się.” Można po prostu mówić „Jezu.” Można mówić „Boże”, ale ma to być po prostu jakaś krótka modlitwa, która wypełnia umysł, gdy nie jest zajęty, by utrzymywać pamięć o Bogu w swoim życiu, w swoim sercu.
  6. Jako prawosławni moglibyśmy powiedzieć: rób prostracje, gdy się modlisz. Klękaj. Pochylaj się. Kłaniaj się. Używaj swego ciała. Jak mówi św. Efrem: „Jeśli twoje ciało się nie modli, gdy się modlisz, nie modlisz się tak naprawdę.” Modlitwa to nie tylko czynność umysłu i serca. To działanie całej osoby.
  7. Jedz dobre rzeczy z umiarem.
  8. Pość w dni postne i oczywiście w czasie Wielkiego Postu. Jednak jedz dobre rzeczy, nie takie, które mogą wyrządzić ci szkodę oraz jedz z umiarem, a gdy pościsz, pość w ukryciu.
  9. Ćwicz wyciszenie, wewnętrzne i zewnętrzne. Zwyczajnie siedź przez kilka minut dziennie w ciszy. Wyłącz wszystkie urządzenia. Otwórz się na Boga. Nie myśl o niczym. Obserwuj myśli, które się pojawiają i zwracaj je ku Bogu.
  10. Dokonuj aktów miłosierdzia w ukryciu. Po prostu czyń jakieś dobre rzeczy, o których nikt nie wie.
  11. Uczęszczaj regularnie na liturgiczne nabożeństwa. Chodź do kościoła. Stój tam. Słuchaj. Módl się. Nie zwracaj uwagi na ludzi – oczywiście bądź świadom ich obecności, ale bądź tam dla samego nabożeństwa.
  12. Przystępuj regularnie do Spowiedzi i Komunii Świętej. Bierz udział w życiu sakramentalnym Kościoła.
  13. Nie poddawaj się nachalnym myślom i uczuciom. Gdy nachodzą cię różne uczucia, gdy jakieś myśli cię nachodzą, nie zajmuj się nimi. Jeśli je przyjmiesz, one będą mieć cię w garści i będziesz grzeszyć. Musisz więc je uciąć, już na samym początku.
  14. Wyjawiaj wszystkie swoje myśli i uczucia regularnie jakiejś zaufanej osobie. Zazwyczaj będzie to duszpasterz lub ojciec albo matka duchowa, starzec. Jednak każdy człowiek, każdy chrześcijanin musi mieć kogoś, kto wie o nim wszystko, abyśmy mogli mu regularnie zdawać sprawę z tego, co dzieje się w naszym życiu.
  15. Regularnie czytaj Pismo Święte – nie czytaj go, by walczyć z innymi, ani by chwalić się zdolnością cytowania, ale czytaj je jako paliwo, jako pokarm. Ponieważ jeśli nie czytamy Pisma regularnie, umieramy. To jest jakby próbować żyć bez jedzenia albo jeździć samochodem bez nalania paliwa.
  16. Czytuj dobre książki, po trochu naraz. Nie pochłaniaj ich od razu. Nie czytaj ich po to, by móc powiedzieć „Przeczytałem ją”. Czytaj książki wolno. Czasami czytaj tą samą książkę dwa lub trzy razy – próbując wprowadzić w czyn to, o czym ona mówi.
  17. Pielęgnuj wspólnotę ze Świętymi. Dowiaduj się, kim byli święci ludzie w chrześcijańskiej historii. Dowiaduj się kim byli ci, którzy nauczali, którzy cierpieli, którzy umierali, którzy żyli chrześcijańskim życiem. I naśladuj ich. Jak rzekł św. Jan Klimak: „Kto nie naśladuje Świętych, jest głupcem, ale również głupcem byłby ktoś, kto by usiłował naśladować jakąś osobę w szczegółach jej życia.” Tego nie możesz uczynić, ale musimy uczyć się od świętych ludzi.
  18. Bądź zwyczajną osobą. Bądź jednym z ludzkiego rodu. Nigdy nie mów: „Dziękuję Ci, Boże, że nie jestem jak inni ludzie.” Staraj się być jak inni jak to tylko możliwe. Bądź zwyczajny. Jak rzekł rosyjski pisarz Czechow: „Wszystko poza tym, co zwyczajne, jest od Diabła.”
  19. Bądź uprzejmy względem wszystkich – przede wszystkim względem członków swojej własnej rodziny. Czasami wydaje nam się, że możemy być aroganccy w stosunku do członków własnej rodziny, ale mili dla ludzi z zewnątrz. Nie – musimy zacząć od życzliwości wobec tych, którzy są najbliżej nas.
  20. Zachowaj czystość i porządek w swoim domu. Bóg nie mieszka w bałaganie albo w brudzie i nieporządku. Oczywiście nie musimy być fanatykami zachowywania pedantycznej czystości, ale powinniśmy utrzymywać mądry porządek, przynajmniej w niektórych częściach domu, w których żyjemy, jadamy i zwłaszcza tam, gdzie się modlimy.
  21. Posiadaj zdrowe hobby. Znajdź sobie coś, przy czym będziesz ćwiczył swój mózg dla samej radości z tego płynącej.
  22. Ćwicz regularnie, musisz się ruszać.
  23. Przeżywaj dzień, lub nawet część dnia, naraz. Nie żyj w przeszłości, nie żyj jutrem. Św. Benedykt powiedział: „Rób to, co robisz. Bądź obecny tam, gdzie jesteś.” Co Bóg chce, abym robił właśnie teraz – nie wieczorem, nie jutro rano, nie wczoraj, ale właśnie teraz?
  24. Bądź zupełnie szczery – przede wszystkim z samym sobą. Największym grzechem jest kłamstwo, a największym kłamstwem jest kłamstwo dotyczące Boga i kłamstwo o mnie i Bogu. Bądź kompletnie szczery.
  25. Bądź wierny w małych rzeczach. Jezus to powiedział: „Kto jest wierny w małym, odziedziczy wiele i zostanie postawiony nad wieloma. A ci, którzy nie są wierni w małym, tracą to małe, które posiadają.” W Ewangelii św. Łukasza Pan nawet powiedział: „tracą to małe, które sądzą, że posiadają.” Wierność w małych, zwykłych sprawach.
  26. Wykonaj swoją pracę, a potem zapomnij o niej. Nie bierz jej wszędzie ze sobą. Bądź kompletnie skupiony na tym, co robisz, ale nie noś tego ze sobą w swoim umyśle. Skupiaj swój umysł na tym, co robisz w obecnej chwili.
  27. Rób trudne i bolesne rzeczy w pierwszej kolejności. Mamy zwyczaj robić najpierw proste rzeczy, rzeczy które lubimy, i odkładać te, których nie lubimy. Powinniśmy próbować odwrócić to i robić najtrudniejsze i nudne rzeczy najpierw.
  28. Mierz się z rzeczywistością. Nie żyj fantazją. Jest takie rosyjskie powiedzenie: „Bóg jest wszędzie, poza wyobraźnią i fantazją.” Zmierz się z rzeczywistościami swojego życia.
  29. Bądź wdzięczny. Bądź wdzięczny w każdym położeniu.
  30. Bądź radosny. Zachowuj się pogodnie, nawet jeśli nie czujesz się tak, zwłaszcza w obecności innych.
  31. Bądź prosty, ukryty, cichy i mały. Święci Ojcowie powiadają: „Jeśli chcesz być poznany przez Boga, nie staraj się być znany przez ludzi.” I znowu – to prostota, ukrycie, cichość, małość.
  32. Nigdy nie ściągaj ku sobie uwagi. Nigdy, świadomie, nie ściągaj uwagi ku sobie samemu. Gdziekolwiek jesteś, czyń, co czynią inni ludzie. To szczególnie ważne w Kościele. Gdy idziesz do Kościoła, rób to, co inni ludzie robią. To właśnie św. Ambroży powiedział św. Monice, matce św. Augustyna, gdy spytała: „Co powinnam czynić, gdy udam się do Rzymu?” Odpowiedział: „Rób to, co Rzymianie robią.” Pość, jak poszczą Rzymianie. Stój, jak Rzymianie stoją. Śpiewaj, jak Rzymianie śpiewają.
  33. Słuchaj, gdy ludzie mówią do ciebie. Bycie uważnym wobec innych jest jednym z największych darów. Zachowuj umysł trzeźwym i zwracaj uwagę, gdy inni do ciebie mówią.
  34. Bądź rozbudzony i bądź uważny. Bądź w pełni obecny tam, gdzie jesteś – trzeźwość, czujność, uważność.
  35. Myśl i mów o rzeczach nie więcej, niż jest to konieczne. Powinniśmy mówić tylko, gdy jest koniecznym mówić. W istocie Pismo powiada: „Powinniśmy mówić tylko, gdy ktoś się do nas zwróci.” Ojcowie mówią: „Często kajamy się z próżnej mowy, ale bardzo rzadko musimy pokutować za zachowanie milczenia.” Czasami mówimy, bo musimy coś powiedzieć. Ale powinniśmy mówić i myśleć o rzeczach nie więcej, niż jest to absolutnie konieczne.
  36. Gdy mówimy, mówmy prosto, jasno, pewnie i wprost – nic zbytecznego, żadnego pustego gadania. Znowu – prostota jest tu regułą.
  37. Uciekaj przed imaginacją, fantazjowaniem, analizowaniem, rozgryzaniem rzeczy. Bóg może oświecić nasz umysł i dać nam wgląd w naturę rzeczy, ale my nie możemy ich rozgryźć. Nie mamy zdolności, by to uczynić i powinniśmy przestać próbować.
  38. Uciekaj przed tym, co cielesne, seksualne na sam jego widok. Nie możesz prowadzić dialogu z żądzą, porneią i niemoralnością cielesną. Ona zawsze wygrywa. Zawsze ma argumenty po swojej stronie. Uciekaj na sam jej widok.
  39. Nie narzekaj, nie gderaj, nie szemraj, ani nie jęcz. Narzekanie, myślenie, zwracanie uwagi na braki innych – pracujemy w trakcie Wielkiego Postu i przez całe nasze życie, by z tym skończyć. Skupiamy się na sobie.
  40. Nie porównuj się z nikim. Sąd Ostateczny nie będzie od tego zależeć. Bóg nie porównuje nas ze sobą nawzajem. Każdy z nas zajmuje miejsce według tego, kim jest, co otrzymał, co zostało mu dane i co jest jego powołaniem.
  41. Nie szukaj i nie oczekuj pochwały z niczyjej strony, ani użalenia się nad tobą przez kogokolwiek. Żadnego chwalenia, żadnego użalania się. Zawsze pragniemy, by ludzie myśleli: „Och, jaki ty jesteś wspaniały” lub by mówili: „O, ale ciężko pracujesz” albo „Ale cierpisz!” Musimy starać się uciekać przed litością i uciekać przed pochwałą innych.
  42. Nie sądźmy nikogo za nic – bez względu na wszystko. To nie oznacza, że możemy po prostu powiedzieć: „Wszyscy są dobrzy i w porządku.” To nieprawda. Ale nie potępiamy ich. Nie wiemy, co nimi kieruje. Nie mówimy im cały czas, co mają robić. Pokazujemy ludziom, w co wierzymy, przez to, co czynimy. Ale nie osądzamy nikogo za nic, a jeśli osądzamy, to Pan osądza nas w taki sam sposób.
  43. Nie próbuj przekonywać nikogo do niczego. Raz na zawsze powinniśmy przestać próbować pouczać innych ludzi. Nie próbuję was teraz pouczać, mam nadzieję. Próbuję po prostu powiedzieć wam o tym, co uważam za prawdę. Wtedy możecie zrobić z tym, cokolwiek chcecie. Ale nie może być moim pragnieniem przekonać was i zwyciężyć w dyskusji. Mogę tylko – by użyć słowa z Pisma – „składać świadectwo” lub „zaświadczać”. Ale nie mogę mieć za cel nawracania innych. I jest to prawdą nawet w kwestii ewangelizacji. Nie jesteśmy tutaj, by nawracać ludzi. Jesteśmy, by przynosić im radość ze zwycięstwa Boga w Chrystusie. Co z tym zrobią, to jest sprawa między nimi i Bogiem.
  44. Nie broń się, ani się nie usprawiedliwiaj. Święci powiadają: „Ci, którzy usprawiedliwiają samych siebie, popełniają samobójstwo.” Nie potrzebujemy się usprawiedliwiać. Bóg nas zrehabilituje. Nie musimy bronić samych siebie. Bóg jest naszym obrońcą.
  45. Niech określa cię i zobowiązuje tylko Bóg, a nie ludzie. Nie dajemy nikomu określać naszego życia. Bóg określa nasze życie. I nawet najbliżsi nam ludzie nie powinni określać naszego życia – nasi rodzice, nasi małżonkowie. Nie, tylko Bóg określa kim jesteśmy i jesteśmy związani tylko przez Jego określenie.
  46. Przyjmuj krytykę z wdzięcznością, ale uważnie ją sprawdzaj. Nie jesteśmy zobowiązani wprowadzać w czyn każde słowo krytyki, które do nas dociera. Czasami krytyka jest fałszywa. Ale zdecydowanie musimy przyjąć ją otwarcie, okazać za nią wdzięczność, sprawdzić ją. A św. Jan Chryzostom powiedział, że nawet jak jesteśmy oskarżani o coś – nawet jeśli myślimy, że to nieprawda – powinniśmy przyjąć krytykę jak prawdziwą i wprowadzić ją w czyn, a wtedy nigdy nie zbłądzimy. Ponieważ jeśli nasz oskarżyciel ma rację, pokajaliśmy się i zadowoliliśmy go. A jeśli nie ma racji, to zawstydziliśmy go.
  47. Dawaj rady innym tylko, gdy jesteś o to proszony lub gdy jest twoim obowiązkiem to uczynić. To bardzo ważne. Nie chodź rozdzielając darmowe rady lub wskazówki. Jeśli ludzie proszą nas, odpowiadamy im. Poproszono mnie: „Ojcze Tomie, może powiesz parę rzeczy na Ancient Faith Radio.” Ja odpowiedziałem: „Ok, skoro mnie prosicie.” Więc gdy jesteśmy o to proszeni, możemy odpowiedzieć. Jeśli to jest nasz obowiązek, nasza praca – jak rodzic, duszpasterz, kierownik jakiegoś przedsięwzięcia lub nauczyciel – wtedy musimy to uczynić. To nasza praca. Ale nigdy nie udzielamy wskazówek i porad, jeśli nie zostaliśmy o to poproszeni lub nie jest to nasz obowiązek.
  48. Nie rób dla nikogo niczego, co może i powinien zrobić sam. Nie jest niczym wspaniałomyślnym robić dla innych to, co powinni oni robić sami dla siebie. Okradamy ich z ich życia, gdy tak postępujemy. Powinniśmy zatem pomagać ludziom robić to, co powinni czynić sami dla siebie, ale nie robić tego za nich. Jest oczywiście mnóstwo ludzi, którzy nie mogą uczynić dla siebie tego, co potrzebują. W takim wypadku pomóżmy im. Ale nie powinniśmy nigdy pomagać ludziom robić rzeczy, które sami powinni dla siebie wykonywać.
  49. Miej na każdy dzień plan aktywności, unikaj zachcianek i kaprysów. Ponownie Święci Ojcowie pouczają nas, że brak rytmu, kapryśność, uleganie zachciankom jest przyczyną wszystkich naszych upadków. Potrzebujemy dyscypliny. Potrzebujemy mieć dla siebie regułę i próbować ją zachowywać. Oczywiście reguła nie jest jakimś żelaznym prawem. W pewnym sensie jest skazana na to, by ulegać modyfikacji lub złamaniu, ale musimy ją posiadać. Każdego wieczoru, gdy idziemy spać, powinniśmy powiedzieć sobie, jak będzie wyglądał jutrzejszy dzień, a potem usiłować dotrzymać tej reguły. Różne rzeczy się wydarzą, ale powinniśmy próbować zachowywać regułę.
  50. Bądź miłosierny dla siebie i innych. Oczywiście powinniśmy być miłosierni dla innych, ale musimy być miłosierni również względem samych siebie. Nie możemy osądzać samych siebie ostrzej, niż Bóg to czyni, a największym grzechem jest rozpacz. Powinniśmy zatem żyć przez miłosierdzie Boże w każdym czasie – biorąc odpowiedzialność za nasze życie, a nie wymyślając sobie albo mieszając siebie z błotem. Bóg tego nie pragnie. Nie ma w tym żadnej zasługi. Pokajanie jest tym, czego Bóg pragnie, nie samych wyrzutów sumienia albo jakiegoś samobiczowania.
  51. Nie miej innych oczekiwań, jak tylko tego, że będziesz zaciekle kuszony do swego ostatniego tchu. Św. Antoni tak powiedział. Rzekł: „Prawdziwie mądra osoba zna różnicę pomiędzy tym, co słuszne i niesłuszne, dobrem i złem, prawdą i fałszem, i usilnie trzyma się tego, co jest dobre, prawdziwe i piękne, ale w pełni oczekuje, że będzie próbowana, sprawdzana, kuszona do jej ostatniego tchu.” Powiedział, że bez bycia kuszonym, nikt nie może wejść do Bożego Królestwa – bez kuszenia, nie ma zbawienia. Całe życie człowieka na Ziemi jest próbą według Pisma. Job o tym mówił. A zatem jesteśmy próbowani każdej chwili, powinniśmy tego oczekiwać. Nigdy nie powinniśmy się spodziewać, że próba minie. Nie prosimy Boga, by zabrał nam nasze krzyże. Prosimy o moc, byśmy mogli je unieść. Bóg nie kusi nikogo. Jednak w opatrzności Bożej jesteśmy próbowani w każdym czasie, aby nasze zbawienie mogło być naprawdę nasze i abyśmy mogli być zwycięzcami przez zwycięstwo Chrystusa.
  52. Skup się wyłącznie na Bogu i światłości. Nigdy nie skupiaj się na ciemności, kuszeniu i grzechu. To klasyczna nauka. Wypełnij samego siebie dobrymi rzeczami. Nie daj się zahipnotyzować przez mroczne rzeczy. Nie rozmyślaj o złych rzeczach. Rozmyślaj o rzeczach dobrych, a Bóg zadba o resztę.
  53. Znoś swoją próbę, próbę swoich błędów i grzechów z pokojem, pogodnie, w miłosierdziu Bożym. To jest bardzo ważne. Św. Serafin z Sarowa powiedział: „Posiadać Ducha Świętego oznacza patrzeć na swoją własną marność z pokojem, ponieważ wiesz, że Boże miłosierdzie jest większe niż twoja marność.” Św. Teresa z Lisieux, rzymskokatolicka święta, która zmarła w wieku 24 lat, napisała do przyjaciółki: „Jeśli jesteś skłonna znosić próbę własnej marności pogodnie, wtedy na pewno będziesz słodkim mieszkaniem Jezusa.” Musimy znosić nasze własne błędy z pokojem. Św. Paweł rzekł: „Gdzie grzech się rozmnożył, łaska nadzwyczaj obfitowała.” I nie możemy pozwolić diabłu radować się dwukrotnie. Pitagoras powiedział: „Jeśli upadamy, diabli radują się. Jeśli pozostajemy na dole, diabli nie przestają się radować.” I nic nie zawstydza biesów bardziej, niż to, gdy upadłszy, powstajemy znowu. Musimy więc znosić w pokoju, spokojnie nasze własne słabości, nasze własne upadki. Spodziewaj się ich. Nie przyczyniaj się do nich, ale spodziewaj się ich. Nie jesteśmy Bogiem.
  54. Gdy upadasz, powstań natychmiast i zacznij od nowa. Ilekroć upadamy, powstajemy. Na pewno upadniemy. Jest powiedziane w Piśmie, że mądra osoba, mądry człowiek upada siedem razy w ciągu dnia – to znaczy po wielokroć – ale wstaje znowu. Głupiec nie powstaje, głupiec nawet nie wie, że upadł. Mądra osoba wie, gdy upada, ale powstaje ponownie. W istocie Tradycja mówi: „Tylko Bogu jest właściwe nigdy nie upadać.” Demonom jest właściwe upadać i nie powstawać, ale ludziom właściwe jest – na pewno zaś chrześcijanom – upadać i podnosić się, upadać i znowu wstawać. Pewien Ojciec Pustyni nawet opisał ludzkie życie, zgodnie z wiarą chrześcijańską, w ten sposób – gdy został zapytany przez poganina, co to znaczy być chrześcijaninem, powiedział: „Chrześcijanin to osoba, która upada i powstaje, upada i powstaje, upada i jest podniesiona znowu łaską Bożą, by zacząć od nowa.” W każdej chwili możesz zacząć od nowa.
  55. I wreszcie – poproś o pomoc, gdy jej potrzebujesz, bez strachu i bez wstydu. Wszyscy potrzebujemy pomocy. Rosyjskie przysłowie mówi: „Jedyne, co możesz zrobić sam, własnymi siłami, to zginąć,” to znaczy pójść do Piekła. Jeśli jesteśmy zbawieni, jesteśmy zbawieni z innymi. Potrzebujemy zatem rady. Musimy mieć przyjaciół. Musimy być z innymi. A czasami potrzebujemy konkretnej pomocy, kiedy np. jesteśmy uzależnieni od narkotyków, alkoholu, seksu. Wtedy musimy pójść i poszukać tej konkretnej pomocy tak, jak poszlibyśmy do lekarza w chorobie. Czasami nie wiemy, co czynić, więc potrzebujemy pomocy. Potrzebujemy pójść do starszej osoby, kogoś bardziej doświadczonego, by nami pokierował. Ale nigdy, przenigdy nie powinniśmy być zawstydzeni lub bać się szukać pomocy. To jest normalna część ludzkiego biegu. Okres Wielkiego Postu, jako miniatura życie, to czas, gdy korzystamy ze wszelkiej pomocy, jaką możemy uzyskać. Szukamy pomocy autorów Pisma. Szukamy pomocy Świętych. Szukamy pomocy nabożeństw. Szukamy pomocy, której udziela Bóg na wszelkie sposoby, jakie zapewnia – dla naszego życia, naszego uzdrowienia i naszego zbawienia. Zatem ostatnią, pięćdziesiątą piątą maksymą jest: szukaj pomocy, gdy jej potrzebujesz, bez strachu i wstydu. Bądź człowiekiem. Bądź chrześcijaninem.

Wielki Post 2012: 4 kwietnia – rozważanie siódme

  W tym ostatnim tygodniu postu, tygodniu zdrady, wieczerzy, męki i grobu, spoglądamy w Didache w rozdziale piątym na Drogę Śmierci ogarniając ją jakby jednym spojrzeniem. To jest droga zagłady, droga na zatracenie – zmierzmy się z tym opisem grzechu po raz ostatni, prześwietlmy samych siebie. Jak będziemy wspominać w Wielki Piątek, Chrystus poszedł drogą śmierci, w najciemniejsze miejsce ludzkiego doświadczenia, by nas z niego wykupić. Badajmy czy nie kroczymy drogą zniszczenia i zawracajmy na drogę Chrystusa, która tylko z pozoru jest drogą śmierci, a tak naprawdę jest drogą prawdziwego życia. A jest pomiędzy nimi wielki rozdźwięk…
1 Droga Śmierci jest natomiast taka!
Przede wszystkim jest zła i pełna przekleństwa:
morderstwa, cudzołóstwa, pożądliwości, rozpusty,
kradzieże, akty bałwochwalstwa, magie,
czary, eliksiry, fałszywe zeznania, akty obłudy,
nieszczerość, oszustwo, wyniosłość, złośliwość,
samozadowolenie, chciwość, głupia mowa, brawura,
chełpliwość, wielka pycha;
2 prześladowcy dobrych, nienawidzący prawdy,
kochający kłamstwo, nieznający sprawiedliwej zapłaty,
nielgnący do dobra, ani słusznego osądu,
gotowi nie do dobrego, ale do złego,
będący dalecy od łagodności i wytrwałości,
rozmiłowani w próżnych rzeczach, goniący za zyskiem,
nieokazujący miłosierdzia ubogim, dręczący udręczonego,
nieuznający Tego, kto ich uczynił,
mordercy dzieci, niszczyciele dzieła Boga,
odwracający się od potrzebującego,
zadręczający uciskanego, wstawiennicy bogatych,
nieprawi sędziowie biednych, całkowicie grzeszni!
Strzeż się, dziecko, wszystkich ludzi tego rodzaju!
–Kamil M.

Wielki Post 2012: 28 marca – rozważanie szóste

  Spotykamy się z Didache po raz szósty, tym razem już przy końcu opisu Drogi Życia.

9 Nie zaniedbasz swojego syna, ani swojej córki,
ale od młodości będziesz uczył [ich] bojaźni w stosunku do Boga.
10 Nie będziesz ze złością wydawał poleceń swojemu niewolnikowi, ani swojej niewolnicy,
którzy pokładają nadzieję w tym samym Bogu, [co ty],
aby nie przestali bać się Boga, który jest nad [wami] obojgiem,
ponieważ nie przyszedł On powołać [ludzi] według ich pozycji,
ale tych, których Duch przygotował.
11 Natomiast wy, niewolnicy, bądźcie podporządkowani swoim panom,
jak odwzorowaniu Boga. z szacunkiem i bojaźnią.
12 Będziesz nienawidził wszelkiej obłudy
i wszystkiego, co nie jest miłe Panu.
13 Nie porzucisz przykazań Pana,
ale będziesz strzegł wszystkiego, co przejąłeś,
ani nie dodając, ani nie usuwając [z tego niczego].
14 Będziesz wyznawał swoje upadki pośród społeczności
i nie przyjdziesz na modlitwę mając nieczyste sumienie.
Taka jest droga Życia!

  Czy uczymy tych, którzy podlegają naszej opiece bojaźni wobec Boga? Czy dajemy przykład tej bojaźni swoim dzieciom, małżonkom, bliskim? Czy godnie reprezentujemy Boga, w którego wierzymy wobec swych pracowników, współpracowników, podwładnych? Czy godnie reprezentujemy Boga wobec innych wierzących? Czy nasz przykład jest zachętą i wspomożeniem w ich wierze? Czy odnosimy się do innych wierzących z szacunkiem bez względu na ich pozycję społeczną? Czy jesteśmy porządnymi pracownikami? Czy wykonujemy swoje obowiązki tak, jakbyśmy spełniali je wobec samego Boga? Czy szanujemy i poważamy tych, którzy są nad nami?
  Czy wystrzegamy się obłudy? Czy postępujemy zgodnie z tym, co wyznajemy? Czy staramy się badać, co jest miłe Bogu, jakie postępowanie i myślenie Mu się podoba oraz realizujemy to? Czy szukamy tego, co w naszym życiu Bogu się nie podoba i usuwamy to?
  Czy jesteśmy zdeterminowani przestrzegać przykazań? Czy uważamy je za nieważne? Czy pielęgnujemy naukę, którą otrzymaliśmy od naszych nauczycieli i pasterzy w wierze w Chrystusa oraz czy wprowadzamy ją w czyn? Czy jesteśmy pilnymi uczniami?
  Czy wyznajemy nasze grzechy w Kościele? Czy wyznajemy grzechy braciom w wierze? Czy uczestniczymy w zgromadzeniach Kościoła z czystym sumieniem? Czy staramy się zachować czystość od grzechu, by godnie służyć Bogu w Kościele?
  Taka jest Droga Życia – droga nie samotna, ale w społeczności z Trójjedynym Bogiem i innymi ludźmi. Sprawdzajmy swoje sumienie, swoje postępowanie wobec Boga i ludzi, ponieważ obie te sfery składają się na Drogę Życia. Nie pozwólmy, by coś nam ją zagrodziło – okazujmy miłość Bogu, który nas stworzył i ludziom, których nam dał wokół, abyśmy zdołali dojść do celu, do którego Jezus Chrystus nas poprzedził za sprawą krzyża i zmartwychwstania.
–Kamil M.

Wielki Post 2012: 21 marca – rozważanie piąte

  IV rozdział Didache poucza nas o wspólnocie, o życiu w Kościele, wśród wyznawców Chrystusa. Jakich grzechów jesteśmy winni w świetle tego tekstu? 
1 Moje dziecko, tego, kto przekazuje ci Słowo Boga,
wspominaj nocą i dniem, darz go także szacunkiem tak, jak Pana,
ponieważ tam, gdzie mówi się o [Jego] panowaniu, tam też jest Pan.
2 Każdego dnia szukaj towarzystwa świętych,
abyś mógł odpocząć przy ich słowach.
3 Nie powoduj rozłamu:
pogódź skłóconych,
sądź sprawiedliwie,
nie bądź stronniczy przy ganieniu upadków.
4 Nie bądź chwiejny w osądzie tego, kto jest [winny], a kto nie.
5 Nie wyciągaj chętnie rąk, aby brać,
ani nie bądź powściągliwy przy dawaniu.
6 Jeślibyś miał coś [zarobionego] przez twoje ręce,
będziesz dawał okup za twoje grzechy.
7 Nie zawahasz się dać,
ani dając nie będziesz narzekał:
będziesz wiedział bowiem, kto jest Dobrym Odpłacicielem twojej zapłaty.
8 Nie odwrócisz się od potrzebującego,
ale wszystkim będziesz się dzielić ze swoim bratem,
i nie powiesz, że te rzeczy są twoją własnością.
Jeśli bowiem macie wspólny udział w tym, co nieśmiertelne,
o ileż bardziej [powinniście mieć] w [rzeczach] śmiertelnych.
  Czy poważamy tych, którzy mają za zadanie głosić Słowo Boże przez sam fakt zleconej im pracy? Czy też nie zważamy na nich, pogardzamy, traktujemy jak zwykłych funkcjonariuszy? Czy szukamy towarzystwa ludzi wiernych Bogu, by wzmocnić się tym, co od Niego pochodzi? Czy dziwimy się, że nasza wiara podupada, gdy zaniedbujemy więzi z innymi wierzącymi? Czy jesteśmy przyczyną waśni, kłótni, rozłamu, podziału, a nie jedności? Czy robimy, co w naszej mocy, by pojednać tych, którzy się poróżnili w jakiś sposób? Czy oceniając błędy ludzi dokładamy starań, by nasza ocena była sprawiedliwa, obiektywna? Czy wydajemy pochopne opinie i sądy na temat ludzi, których potem żałujemy? Czy rozważamy dogłębnie konfliktowe sytuacje, nim się wypowiemy o czyjejś winie? Czy chętnie pożyczamy? Czy niechętnie udzielamy innym pomocy finansowej lub w innej formie? Czy przeznaczamy odpowiednią część swojego zarobku na jałmużnę, na wsparcie potrzebującym? Czy dajemy jałmużnę niechętnie? Czy posiadamy trwałą świadomość, że nasze pieniądze nie są nasze, ale Tego, który nam w odpowiednim czasie zwróci? Czy wspieramy w szczególności innych wierzących? Czy poczuwamy się do rzeczywistej, szeroko rozumianej wspólnoty w tym, co doczesne, z braćmi w wierze? Czy wiemy, że czy chcemy czy nie, jesteśmy razem współdziedzicami przyszłości, a trzeba abyśmy mieli wspólny dział w teraźniejszości?
–Kamil M.

Wielki Post 2012: 14 marca – rozważanie czwarte

Dalszy ciąg rozdziału III. Dzisiaj jesteśmy wezwani do łagodności, podporządkowania, cichości, uniżenia, posłuchu dla słów Ewangelii. Czy pragniemy uniżenia? Czy dążymy do niego? Czy też przez swoje zachowanie, myśli, towarzystwo hodujemy w swoim sercu człowieka pewnego siebie, ale niezdolnego do prawego i uniżonego postępowania, człowieka niezdolnego przyjąć tego, co mu się przytrafia, jako dobrej woli Bożej? Człowieka chcącego być panem własnego losu, własnej godności, własnego honoru? Czy przejmujemy się słowami, które usłyszeliśmy – słowami Pańskimi?

7 Ale bądź łagodny, jako że to łagodni odziedziczą ziemię.
8 Bądź nieskłonny do gniewu
i miłosierny,
i nie złośliwy,
i cichy,
i dobry
oraz zawsze przejęty słowami, które usłyszałeś.
9 Nie wynoś się, ani nie dopuszczaj do swojej duszy zuchwalstwa.
Nie wiąż swojej duszy z ludźmi wyniosłymi,
ale obracaj się wśród ludzi prawych i uniżonych.
10 Rzeczy, które ci się przytrafiają, przyjmuj jako dobre,
wiedząc, że nic się nie dzieje bez Boga.

–Kamil M.

Wielki Post 2012: 7 marca – rozważanie trzecie

  Oto i rozdział III Didache, który z troską zwraca się do swoich czytelników i słuchaczy. Każe nam nie tylko szukać oczywistego grzechu, ale samych jego źródeł – i je usuwać. Nie tylko mamy nie wchodzić na drogę Śmierci, ale umieć rozpoznawać ścieżki, które mogą na nią zawieść.

1 Moje dziecko, uciekaj od wszelkiego zła
i od wszystkiego, co je przypomina:
2 Nie gniewaj się, ponieważ gniew prowadzi do morderstwa;
nie bądź zazdrosny,
ani kłótliwy,
ani łatwo wpadający w gniew,
ponieważ to wszystko rodzi morderstwa.
3 Moje dziecko, nie bądź pożądliwy, ponieważ żądza prowadzi do rozpusty;
nie bądź obraźliwy,
ani wyniosły,
ponieważ to wszystko rodzi cudzołóstwa.
4 Moje dziecko, nie zajmuj się wróżbiarstwem, bo to prowadzi do bałwochwalstwa;
nie bądź zaklinaczem,
ani astrologiem,
ani dokonującym rytualnych oczyszczeń,
ani nawet nie pragnij oglądać żadnej z tych rzeczy,
ponieważ to wszystko rodzi bałwochwalstwo.
5 Moje dziecko, nie bądź kłamcą, ponieważ kłamstwo prowadzi do kradzieży;
nie kochaj pieniędzy,
ani nie szukaj próżnej chwały,
ponieważ to wszystko rodzi kradzieże.
6 Moje dziecko, nie bądź plotkarzem, ponieważ to prowadzi do pomówienia;
nie bądź samowolny,
ani źle usposobiony,
ponieważ to wszystko rodzi pomówienia.

–Kamil M.

Wielki Post 2012: 29 lutego – rozważanie drugie

  II rozdział Didache zawiera w dużej mierze przykazania, które znajdujemy w Prawie. Są one chyba tak wprost wyrażone, że nie wymagają komentarza. Starajmy uchwycić to, jaką osobę nakreśla tutaj autor i zastanówmy się, czy spełniamy tę charakterystykę. Wyznawajmy nasze grzechy, zmieniajmy swoje postępowanie.

1 Natomiast oto druga zasada Nauki:
2 Nie będziesz mordował,
nie będziesz cudzołożył,
nie będziesz uwodził chłopców,
nie będziesz oddawał się rozpuście,
nie będziesz kradł,
nie będziesz zajmował się magią,
nie będziesz zajmował się przyrządzaniem mikstur,
nie zamordujesz dziecka dokonując aborcji,
ani nie zabijesz już narodzonego,
nie będziesz pożądał tego, co należy do bliźniego.
3 Nie będziesz fałszywie przysięgał
nie będziesz fałszywie zeznawał,
nie będziesz nikogo obmawiał,
nie będziesz chował urazy.
4 Nie będziesz chwiejny w myśleniu,
ani zwodniczy w mówieniu,
ponieważ zwodniczość jest pułapką śmierci.
5 [Krotko mówiąc] – niech twoje słowa nie będą ani kłamliwe, ani puste, ale poparte czynem.
6 Nie będziesz chciwy,
ani zachłanny,
ani obłudny,
ani złośliwy,
ani zarozumiały.
Nie poweźmiesz żadnego złego zamiaru wobec
twojego bliźniego.
7 Nie będziesz nienawidził żadnej osoby,
natomiast jednych będziesz ganił,
o innych będziesz się modlił,
a jeszcze innych będziesz kochał bardziej, niż własne życie.

–Kamil M.

Wielki Post 2012: 22 lutego – rozważanie pierwsze

  Nasz wielkopostny rachunek sumienia, rachunek życia rozpoczynamy od I rozdziału Didache, który zawiera opracowanie wskazań ewangelicznych. W świetle dzisiejszego przypomnienia „Prochem jesteś i w proch się obrócisz”, zagłębmy się w to, co autor nazywa drogą Życia i nawróćmy się na tę właśnie drogę naśladowania Ojca i Syna, byśmy nie obawiali się „prochu”, ale mieli nadzieję zmartwychwstania na wzór Tego, który tą drogą już podążył do końca przed nami.

1 Istnieją dwie drogi – jedna Życia i jedna Śmierci, a między tymi dwiema drogami jest wielki rozdźwięk!

  Czy wybrałeś drogę wiodącą do Życia? Czy świadomie nią podążasz? Czy jesteś świadom rozdźwięku, jaki dzieli ją od drogi wiodącej do Śmierci i zniszczenia? Czy pogłębiasz swoje poznanie Boga tak, by zyskiwać lepsze rozeznanie w tym, jak postępować? Czy wiesz, że postępowanie jest drogą, na której powinieneś się posuwać do przodu?

2 A zatem droga Życia jest następująca: po pierwsze – będziesz kochał Boga, który cię uczynił, po drugie – będziesz kochał swojego bliźniego tak, jak samego siebie, natomiast wszystkiego, czego nie chciałbyś, aby się stało tobie i ty drugiej osobie nie czyń.

  Czy jesteś świadom swojej pozycji jako stworzenia względem Boga? Czy okazujesz Mu na co dzień miłość? Wdzięczność? Uwielbienie? Czy twoje życie odzwierciedla twoją zależność od Stwórcy?
  Czy okazujesz miłość tym, którzy są blisko ciebie? Czy jesteś gotów traktować ich tak dobrze, jak samego siebie? Traktować ich lepiej, niż samego siebie? Czy w postępowaniu z innymi ludźmi bierzesz pod uwagę to, jak chciałbyś, żeby ktoś postąpił z tobą w takiej sytuacji? Czy uczyniłeś komuś coś, czego byś sobie samemu nie życzył?

3 Słowa te mają następujące rozwinięcie: życzcie dobrze o tym, którzy was przeklinają i módlcie się za ludzi wam wrogich, a pośćcie za waszych prześladowców. Bo co to ma być za łaskawość, jeśli kochacie tylko tych, którzy i was kochają? Czyż nie i poganie postępują tak samo? Ale wy kochajcie tych, którzy was nienawidzą, a nie będziecie mieli wrogów!

  Czy odpowiedziałeś złorzeczeniem na przekleństwo w twoją stronę? Czy byłeś komuś nieprzychylny dlatego, że on jest taki względem ciebie? Czy pamiętałeś o tym, by modlić się o przyjaciół? Czy pamiętałeś o tym, by modlić się o tych, którzy są ci wrodzy, nieprzyjaźni? Czy pościłeś za tych, którzy nastają na twoje życie, zdrowie, bezpieczeństwo, spokój? Czy okazywałeś miłość tylko tym, którzy ją tobie okazują? Czy wiesz, że droga wiodąca do Życia wymaga więcej? Czy okazałeś miłość, cierpliwość, łaskawość, dobrą wolę tym, którzy są ci nieprzychylni, wrodzy? Czy traktujesz tych, którzy są twoimi wrogami tak, jakby nimi nie byli? Czy dajesz się wciągnąć w spiralę nienawiści puszczoną przez kogoś innego? Czy przerywasz ją odpowiadając życzliwością, miłością?

4 Trzymaj się z dala od zmysłowych i cielesnych żądz. Jeśliby ktoś uderzył cię w prawy policzek, nadstaw mu i drugi, a będziesz bez żadnego braku. Jeśliby ktoś zażądał od ciebie, byś szedł z nim jedną milę, idź z nim i dwie. Jeśliby ktoś zabrał ci twój płaszcz, daj mu nawet i tunikę. Jeśliby wziął ktoś od ciebie jakąś twoją własność, nie domagaj się od niego zwrotu, ponieważ nawet nie możesz tego uczynić.

  Czy unikałeś tego, co mogłoby cię pobudzić do grzechu? Czy pozwalałeś swoim pasjom i żądzom na różnych płaszczyznach rozwijać się bez kontroli?
  Czy szukałeś zemsty bądź zadośćuczynienia za wyrządzoną tobie szkodę? Czy byłeś gotów dać się wykorzystać? Czy robiłeś więcej, niż od ciebie wymagano? Czy wykonywałeś swoje obowiązki ponad normę? Czy zrzekałeś się praw i przywilejów, jakie ci przysługują?

5 Każdemu, kto prosi cię o coś, daj i nie domagaj się zwrotu, ponieważ Ojciec pragnie dać każdemu z własnych życzliwych darów. Szczęśliwy ten, kto daje zgodnie z nakazem, ponieważ w ten sposób jest niewinny! Marny los tego, kto bierze! Wprawdzie jeśli ktoś bierze, ponieważ ma potrzebę – jest niewinny. Natomiast ten, kto nie ma potrzeby, zda sprawę z tego, dlaczego wziął i w jakim celu; będąc w więzieniu, zostanie przesłuchany dokładnie w sprawie tego, co uczynił i nie wyjdzie stamtąd, dopóki nie zwróci ostatniego grosza.

  Czy dałeś proszącym cię? Nawet gdy oznaczało to szkodę dla ciebie? Czy wiesz, że to, co posiadasz, pochodzi od Ojca i do Niego należy? Czy wiesz, że Bóg chce obdarzać innych przez twoje ręce? Czy wiesz, że twój majątek jest taką samą łaską Ojca, jak twoja dobroczynność względem innych? Czy wspierałeś ubogich i potrzebujących? Czy gdy brałeś coś od kogoś, czyniłeś to dlatego, że naprawdę potrzebowałeś tych rzeczy, tych pieniędzy, tej pomocy? Czy zanim poprosisz, zastanawiasz się nad tym?

6 Ale i o tym z drugiej strony powiedziano: Niech nawet spoci się w twoich rękach twoja jałmużna, dopóki nie dowiesz się, komu ją dajesz.

  Czy usprawiedliwiasz swoje skąpstwo rozwagą? Czy twoja dobroczynność jest rozważna? Czy dajesz naprawdę potrzebującym? Czy starasz się poznać bliżej osobę, której chcesz pomóc? Czy pomagasz tylko doraźnie?
  Nazwij wyraźnie swoje błędy, winy i grzechy, żałuj za nie, wyznaj je Bogu i napraw. Pracuj nad tym, by ich unikać, likwiduj ich źródła, módl się i pość rozważając drogę Życia daną w osobie Chrystusa, byśmy nią postępowali w wierze i z pokornym sercem.
–Kamil M.