Gdy dusza staje się kadzielnicą

Fragment z książki The Divine Liturgy. A Commentary in the Light of the Fathers autorstwa Hieromnicha Grzegorza (s. 93-94).

***

censing-in-church1

Kadzidło, którego używa w tym momencie celebrans, jest prefiguracją zstąpienia Świętego Ducha na przedłożone Dary: „Wonny dym symbolizuje wonność Świętego Ducha.” Gdy celebrans okadza je, „oddaje Bogu cześć przez ofiarowanie kadzidła oraz przez jego woń i wskazuje, że cokolwiek czyni, czyni to razem ze Świętym Duchem.”1 „Gdy kadzidło zapala się i płonie, i tchnie wonnym dymem, to symbolizuje to łaskę Świętego Ducha (…), który jaśniejąco oświeca nasze zmysły i jednocześnie czyni je pachnącymi duchową wonnością. Oświeca, ponieważ jest Światłością i jest widziny przez tych, którzy są czystego serca. Wydaje zaś przyjemną woń, ponieważ jest Drzewem Żywota, które krzyżuje [to jest, uśmierca] wolę ciała i czyni cały świat wonnym.”2
Św. Jan Chryzostom przekonuje nas, byśmy rozpalili naszą duszę boską gorliwością, aby przez modlitwę mogła się ona sama stać kadzielnicą: „Tak jak kadzidło jest dobre i wonne nawet samo w sobie, ale wydaje swoją wonność we właściwy sobie sposób, gdy zetknie się z ogniem, tak też jest z modlitwą. Jest dobra nawet sama w sobie, ale staje się jeszcze lepsza i wonniejsza, gdy jest zanoszona z gorącą i żarliwą duszą, gdy dusza staje się kadzielnicą i płonie żarliwym płomieniem. (…) Najpierw rozpal swoje serce gorliwością i wtedy się módl.”3

Kerygmat apostolski a Wyznanie Wiary

W poście na temat kerygmatu lub inaczej poselstwa Apostołów wyliczyłem za C.H. Doddem jego elementy powtarzające się w pismach Nowego Testamentu. Poniżej chciałbym skonfrontować treść kerygmatu z ostatecznie przyjętym na dwóch pierwszych soborach powszechnych Credo. Jakie są między nimi różnice i dlaczego?

Kerygmat Apostołów był skierowany na zewnątrz do niewierzących, obcych wspólnocie. Tak naprawdę poselstwo chrześcijan w Dziejach Apostolskich jest formułowane i przytaczane niemal wyłącznie w kontekście wspólnoty Izraela – albo jest kierowane wprost do Żydów, albo do pogan, którzy z judaizmem lub sytuacją w Judei są obeznani (casus Korneliusza w Dz 10-11). To ma wpływ na kształt przesłania, m.in z tego powodu zakłada się wśród słuchaczy mniejszą lub większą znajomość wydarzeń, które rozegrały się wokół osoby Jezusa (por. Jezusa Nazareńskiego, męża, którego Bóg wśród was uwierzytelnił przez czyny niezwykłe, cuda i znaki, jakie Bóg przez niego między wami uczynił, jak to sami wiecie – Dz 2:22). Ponadto możemy oczekiwać, że żydowskiemu gronu nie trzeba wyjaśniać ani szczególnie przypominać prawd o jednym Bogu, o stworzeniu świata itp., które stanowiły fundamenty wiary Izraela. W Dziejach Apostolskich otrzymujemy zaledwie nikłe wejrzenie w treść kerygmatu skierowanego do pogan, w szczególności w mowie Apostoła Pawła na Areopagu (Dz 17). To, na co kładzie Paweł nacisk w tym wystąpieniu to sąd nad całą ludzkością sprawowany przez Jezusa wzbudzonego z martwych, a zatem również potrzeba nawrócenia przed tym sądem. Te elementy są akurat wspólne z przesłaniem do Żydów, jednak Apostoł Narodów uzupełnia je o treści specyficzne: mówi o nieznanym poganom Bogu przewyższającym tradycyjne pogańskie idee religijne, Bogu, który jest władcą wszechrzeczy i dawcą życia, i dlatego zobowiązuje swoje dzieła do uznania Go. Kerygmat w każdym wypadku miał tutaj charakter ewangelizacyjny, miał wywoływać ze strony słuchaczy reakcje.

Credo dla odmiany jest tekstem skierowanym do samej wspólnoty Kościoła. Jak wiemy, ma ono mimo to również charakter polemiczny, ponieważ było wykuwane w ogniu kontrowersji chrystologicznych. Niemniej jednak ciekawe jest jak kerygmat został przez Credo wchłonięty – z jednym, jak się okaże, wyjątkiem. W pierwszej sekcji wyznanie wiary głosi to, co Paweł musiał wyjaśnić poganom – tzn. monoteizm przewyższający pogaństwo: istnieje jeden Bóg, Stwórca wszystkiego. Druga sekcja, która ma niejako dwie części, mówi o pochodzeniu Chrystusa. Jest to temat, który w kerygmacie się w ogóle nie pojawiał na dobrą sprawę, poselstwo Dziejów Apostolskich w najlepszym razie zaczyna się od publicznej działalności Jezusa, czyli czegoś, co było łatwo dostępne postronnym. W pierwszej części owej sekcji przedstawione jest boskie pochodzenie Chrystusa, to co stało się „przed wszystkimi wiekami”, w drugiej natomiast mowa o Wcieleniu Syna Bożego z Dziewicy Marii. Wydaje się, że te prawdy były przeznaczone pierwotnie dla wierzących, wtajemniczonych już w Chrystusa, ponieważ choć są nieobecne w kerygmacie, spotykamy je w listach apostolskich do Kościołów.

Znaczące jest to, że Credo pomija zupełnie wydarzenia, które miały miejsce pomiędzy narodzeniem Chrystusa a jego śmiercią, które Piotr przypomina Korneliuszowi, kreśląc obraz Jezusa jako cudotwórcy i dobroczyńcy (Dz 10:36-39). Dlaczego wyznanie wiary pomija większość treści kanonicznych Ewangelii? Można znaleźć kilka wyjaśnień: działalność Jezusa nie wzbudzała kontrowersji w Kościele i nie było potrzeby jej omawiać w Credo; same Ewangelie były najpewniej pierwotnie narracją o męce, do której każdy z autorów skomponował swoisty „wstęp” w postaci relacji z działalności Jezusa; być może opowieści o działalności Jezusa miały przekonywać nieprzekonanych o (1) boskim pochodzeniu Jezusa, (2) nieskazitelności jego charakteru (a zatem o niesłuszności rzymsko-żydowskiego wyroku śmierci, który Jezus otrzymał), a przecież wśród wyznawców wiary chrześcijańskiej nie było co do tego sporu. Można tutaj dodać i to, że opowieść o czynach i słowach Jezusa nie stanowiła również niezmiennego elementu kerygmatu (o ile jej zbędność można wyjaśnić, gdy poselstwo jest kierowane do Żydów w Judei, o tyle może dziwić dlaczego Paweł nie przedstawia szerzej Areopagitom osoby Jezusa). Wreszcie – możliwe, że dzieła Jezusa były treścią powszedniego życia Kościoła, ostatecznie w postaci czytania Ewangelii tak, że niekonieczne było streszczanie ich w Credo, które wyznaczało granice owego wspólnotowego życia.

Kolejna część Credo jest jednocześnie najbardziej niezmiennym tematem kerygmatu: śmierć, zmartwychwstanie, wywyższenie, panowanie i sąd Chrystusa. Można powiedzieć, że jest to oś całego Credo, punkt zborny, który łączy opowieść o jedynym Bogu i Stwórcy oraz opowieść o Kościele. Ta ostatnia bowiem zaczyna się wraz z sekcją o Duchu Świętym. Ten porządek pochodzi właśnie z poselstwa apostolskiego, zgodnie z którym poświadczeniem i legitymizacją Apostołów i uczniów stało się zesłanie Ducha Świętego wedle obietnicy Chrystusa. Znamienne, że sam Duch Święty nie jest jakimś samodzielnym tematem głoszenia Apostołów, dopiero Credo (i to od Soboru Konstantynopolitańskiego I) opowiada o Nim samym, co pokazuje, że Duch Święty nie był rzeczywistością dostępną dla niewierzących, ale przedmiotem objawienia wewnątrz wspólnoty wiernych. Wreszcie poprzez sekcję o apostolskiej wspólnocie Kościoła dochodzimy do Chrztu, czyli tego, czym kończył się kerygmat: A gdy to usłyszeli, byli poruszeni do głębi i rzekli do Piotra i pozostałych apostołów: Co mamy czynić, mężowie bracia? A Piotr do nich: Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego. (Dz 2:37-38) W Credo ochrzczeni wyrażają swoją wiarę w ten Chrzest, a na końcu patrząc na sąd Chrystusa z innej perspektywy, z perspektywy jego przyjaciół, a nie wrogów, wyglądają odnowienia wszechrzeczy – zmartwychwstania i życia wiecznego.

Można powiedzieć zatem, że Credo jest uniwersalnym kerygmatem uzupełnionym o to, co już należało już do wiary Izraela oraz o to, co przysługiwało wyłącznie wtajemniczonym w Ciało Chrystusa. Można zapytywać, dlaczego Credo pomija właściwie treść Biblii żydowskiej, ale jeśli jest ono zaledwie rozwinięciem kerygmatu o niezbędne elementy, przestaje to dziwić: jeśli nie znalazło się w wyznaniu wiary miejsce na podsumowanie opowieści ewangelicznych, tym bardziej nie było tam miejsca na dzieje Izraela. Jeśli Credo jest sposobem na postawienie słupów granicznych Kościoła, można zrozumieć jego powściągliwość w tym względzie. Gorzej, gdy Credo staje się czymś abstrakcyjnym i samowystarczalnym, oderwanym od czytania Ewangelii, Apostołów i Proroków, ponieważ nie jest ono streszczeniem Pisma Świętego i nie może go zastąpić, choć daje ramy do jego interpretacji podobnie, jak kerygmat pozwalał spojrzeć w nowy sposób na święte pisma Izraela.

Drugi List Klemensa – rozdziały 7-12

Rozdział 7
Stąd zatem, bracia moi, toczmy bój wiedząc, że w dłoniach [mamy] bój i że w zniszczalnych* bojach wielu bierze udział, ale nie wszyscy otrzymują wieńce, jeśli nie trudzili się wiele i pięknie nie walczyli. My zatem walczmy, abyśmy wszyscy otrzymali wieńce. Dlatego biegnijmy drogą prostą, w boju niezniszczalnym i liczni do niego przystępujmy i walczmy, byśmy zostali uwieńczeni. A jeśli nie możemy wszyscy otrzymać wieńców, to byśmy chociaż blisko wieńca się znaleźli. Musimy wiedzieć, że walczący w zniszczalnym boju, jeśli zostanie odkryty jako oszukujący**, otrzymawszy chłostę jest brany i wyrzucany ze stadionu.
Jak sądzicie? Co będzie musiał znieść ten, kto oszukiwał w boju niezniszczalnym? Albowiem tych, którzy nie ustrzegli – mówi – pieczęci, robak ich nie umiera i ogień ich nie gaśnie i są wystawieni na widok wszelkiego ciała.

* doczesnych
** phtheirōn – „niszczący, rozkładający, psujący”, tutaj: „walczący nieuczciwie”; gra słów ze słowem „zniszczalny” – phthartos

Rozdział 8
Skoro zatem jesteśmy na ziemi, kajajmy się, gliną bowiem jesteśmy w ręku rzemieślnika. Podobnie bowiem jak garncarz, gdy uczyni naczynie i w jego dłoniach skręci się lub zmiażdży, ponownie je kształtuje, ale gdy dojdzie do tego, że włoży je do pieca ognistego, już nie może mu pomóc, tak i my póki jesteśmy na tym świecie, w ciele co tylko dokonaliśmy złego, kajajmy się z całego serca, abyśmy byli zbawieni przez Pana, póki mamy porę pokajania. Bo po wyjściu naszym ze świata już nie będziemy mogli tam wyznać [grzechów], ani się pokajać.
Stąd, bracia, spełniwszy wolę Ojca i ciało czystym ustrzegłszy, a przykazania Pana zachowawszy, otrzymamy życie wieczne. Mówi bowiem Pan w Ewangelii: Jeśli małego nie ustrzegliście, to, co wielkie któż wam da? Mówię bowiem wam, że wierny w najmniejszy i w licznym wierny będzie. Dlatego to mówi: Zachowajcie ciało czystym, a pieczęć nieskalaną, abyśmy wieczne życie otrzymali.

Rozdział 9
I niech nie mówi ktoś z was, że samo ciało ani nie jest sądzone, ani nie powstaje [z martwych]. Zrozumcie: w czym zostaliście zbawieni, w czym przejrzeliście, jeśli nie będąc w tym ciele? Musimy zatem jak przybytek Boga strzec ciało. Podobnie bowiem jak w ciele zostaliście powołani i w ciele przyjdziecie [ponownie].
Jeśli Chrystus Pan, który zbawił nas, wprawdzie najpierw będąc duchem, stał się ciałem i w ten sposób nas powołał, tak i my w tym ciele otrzymamy zapłatę.
Miłujmy się zatem wzajemnie, abyśmy przyszli wszyscy do Królestwa Bożego. Skoro mamy czas, by zostać uzdrowionymi, oddajmy siebie leczącemu Bogu, zapłatę Mu dając. Jaką? Pokajanie ze szczerego serca. Poznaje On bowiem zawczasu wszystko i zna zawartość naszego serca. Oddajmy Mu zatem pochwałę nie tylko z ust, ale i z serca, aby nas przyjął jak synów. Bo powiedział też Pan: Braćmi moimi ci są, którzy pełnią wolę Ojca mego.

Rozdział 10

Stąd, bracia moi, pełnijmy wolę Ojca, który nas powołał, abyśmy żyli i bardziej zabiegajmy o cnotę. Złość porzućmy jako poprzedzającą nasze grzechy i uciekajmy przed bezbożnością, aby nas nie ogarnęło zło. Jeśli bowiem dołożymy starań, by dobrze czynić, będzie nas ścigać pokój.
Z tej to bowiem przyczyny nie ma zaspokojenia dla ludzi, którzy kierują się ludzkimi obawami, woląc bardziej tutejsze zadowolenie, niż przyszłą obietnicę.
Nie wiedzą bowiem, jak wielką mękę posiada tutejsze zadowolenie i jaką obfitość posiada przyszła obietnica.
Gdyby tylko oni sami te rzeczy czynili, byłoby to znośne, jednak nie przestają nauczać zła niewinne dusze, nie wiedząc, że podwójny otrzymają sąd, oni i ci, którzy ich słuchają.

Rozdział 11
My zatem z czystym sercem służmy Bogu, a będziemy sprawiedliwi, gdybyśmy zaś nie służyli, bo nie wierzymy w obietnicę Bożą, nieszczęśni będziemy. Mówi bowiem też słowo prorockie: Nieszczęśni są ci o rozdwojonej duszy, którzy wątpią sercem, mówiący: Te rzeczy dawno słyszeliśmy i za ojców naszych, my zaś dzień po dniu oczekujący żadnej z nich nie ujrzeliśmy. Nierozumni, porównajcie siebie do drzewa, do winorośli: najpierw wypuszcza liście, potem powstaje pęd, następnie niedojrzałe grono, potem dojrzała kiść, tak i lud mój niepokoje i uciski znosi, a potem otrzyma dobra.*
Stąd, bracia moi, nie miejmy rozdwojonej duszy, ale okazując nadzieję bądźmy wytrwali, abyśmy i zapłatę otrzymali. Wierny bowiem jest Ten, który obiecał zapłaty oddać każdemu z uczynków jego. Jeśli zatem będziemy czynić sprawiedliwość przed Bogiem, wejdziemy do Królestwa jego i otrzymamy obietnice, o których ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, ani na serce człowieka nie wstąpiło.

* Być może cytat (i kursywa) powinien kończyć się tutaj.

Rozdział 12
Wyczekujmy zatem każdej chwili Królestwa Bożego w miłości i sprawiedliwości, skoro nie znamy dnia ukazania się Boga. Zapytany bowiem Pan przez kogoś o to, kiedy przyjdzie jego Królestwo, rzekł: Gdy będą dwoje jednym i to, co na zewnątrz jak to, co wewnątrz, a mężczyzna z kobietą, ani mężczyzna, ani kobieta. Dwoje zaś jednym jest, gdy mówimy sobie nawzajem prawdę i w dwóch ciałach nieobłudnie jest jedna dusza. A to, co na zewnątrz jak to, co wewnątrz to oznacza: dusza oznacza wnętrze, zaś zewnętrze oznacza ciało. Podobnie jak twoje ciało jest widoczne, tak i dusza twoja ma być jawna w szlachetnych czynach. I mężczyzna z kobietą, ani mężczyzna, ani kobieta to oznacza: aby brat ujrzawszy siostrę nic nie mniemał o niej żeńskiego, ani [ona] nie mniemała niczego o nim męskiego. Gdy te rzeczy będziecie czynić – mówi – przyjdzie Królestwo Ojca mego.

W tekście pojawia się wiele odniesień do tekstów biblijnych zarówno ST, jak i pism apostolskich: motyw boju (agon), czyli zawodów lub wyścigów; motyw gliny i garncarza; motyw opóźnienia się przyjścia Pańskiego i szyderców; ostateczny sąd nad potępionymi zaczerpnięty z Iz 66 i powtórzony przez Jezusa w Ewangeliach. Duże znaczenie ma dla autora zachowanie „pieczęci”, czyli chrztu poprzez pokutę i pełnienie sprawiedliwości. Interesujące są również pojawiające się w tekście agrapha, czyli niezapisane w Piśmie Świętym słowa Jezusa, szczególnie cytat z Ewangelii Tomasza z 12 rozdziału Listu. Choć Ewangelia Tomasza jest uznawana za (para)gnostyczną, autor Listu nadaje fragmentowi całkiem niegnostyczne rozumienie. Jak się okaże jeszcze dalej, autor wykorzystuje wątki judeochrześcijańskie obecne również w gnostycyzmie, ale unika herezji, co jest zrozumiałe, skoro broni chociażby wagi ciała (i Wcielenia) w zbawieniu.
–Kamil M.

Drugi List Klemensa – rozdziały 3-6

Rozdział 3
Tyleż litości nam On okazał nie tylko tak, że my jako żywi już martwym bogom nie składaliśmy ofiar i nie oddawaliśmy im pokłonu, ale że poznaliśmy przez Niego Ojca prawdy. Czym zaś jest poznanie Jego, jeśli nie niezapieraniem się Tego, przez którego Go poznaliśmy?
Mówi zaś On sam: Do tego, który przyzna się do Mnie wobec ludzi, przyznam się do niego wobec mojego Ojca. Taka zatem jest zapłata nasza, jeśli przyznamy się do Tego, przez którego zostaliśmy zbawieni. Ale w czym się do Niego przyznamy? W czynieniu tych rzeczy, o których mówi i nieprzestępowaniu Jego przykazań oraz nie czczeniu Go tylko wargami, ale z całego serca i z całego rozumu. Mówi zaś i u Izajasza: Lud ten czci Mnie wargami, ale serce ich dalekie jest ode Mnie.

Rozdział 4

Dlatego nie tylko nazywajmy Go Panem, ponieważ nie to nas zbawi.
Mówi bowiem: Nie każdy, kto mówi mi „Panie, Panie”, będzie zbawiony, ale ten, kto czyni sprawiedliwość. Stąd zatem, bracia, w czynach Go wyznawajmy, w miłości wzajemnej, nie w dopuszczaniu się cudzołóstwa, wzajemnej obmowy, zazdrości, ale w byciu powściągliwymi, miłosiernymi, dobrymi, współczującymi sobie wzajemnie, a nie miłującymi pieniądze. W takich czynach wyznajemy Go, a nie w przeciwnych. I nie powinniśmy bać się ludzi bardziej, niż Boga.
Dlatego gdy te rzeczy czynicie, rzekł Pan: Gdybyście byli ze mną zgromadzeni na piersi mojej, a nie spełniali przykazań Moich, wyrzucę was i powiem wam „Odejdźcie ode Mnie, nie wiem, skąd jesteście, sprawcy nieprawości”.

Rozdział 5

Stąd, bracia, pozostawiwszy zamieszkiwanie na tym świecie, pełnijmy wolę Tego, który nas wezwał i nie bójmy się wyjść z tego świata. Mówi bowiem Pan: Bądźcie jak baranki pośród wilków, odpowiadając zaś Piotr mówi Mu: Zatem co jeśli wilki rozszarpią baranki? Rzekł Jezus Piotrowi: Niech nie boją się baranki wilków po tym, jak umrą i wy nie bójcie się tych, którzy was zabijają i nic wam nie mogą zrobić [więcej], ale bójcie się Tego, który po tym, jak umrzecie, ma władzę nad duszą i ciałem, by wrzucić je do Gehenny ognia. I wiedzcie, bracia, że tymczasowe przebywanie na tym świecie tego ciała jest krótkie i trwa niewiele czasu, zaś obietnica Chrystusa jest wielka i zadziwiająca, to jest spoczynek nadchodzącego Królestwa i życia wiecznego. Co zatem powinniśmy czynić, by je osiągnąć, jeśli nie zachowywać się świątobliwie i sprawiedliwie, a światowe rzeczy mieć za cudzoziemskie i nie pożądać ich? Bowiem gdy pożądamy, by je posiąść, odpadamy od prawej drogi.

Rozdział 6
Mówi zaś Pan: Żaden sługa domowy nie może służyć dwóm panom. Jeśli my pragniemy i Bogu służyć i mamonie, bez pożytku to jest dla nas. Co to bowiem za pożytek, jeśli ktoś cały świat zyska, ale duszę straci? Są zaś ten wiek i przyszły dwoma nieprzyjaciółmi. Ten namawia do cudzołóstwa i zepsucia, umiłowania pieniędzy i oszustwa, tamten zaś je odrzuca. Nie możemy zatem być przyjaciółmi obu, musimy natomiast ten odrzuciwszy tamtym się zająć. Sądzimy, że lepiej jest tutejsze rzeczy nienawidzić, ponieważ są małe, nietrwałe i zepsute, tamte zaś miłować – dobre, nieskażone. Pełniąc bowiem wolę Chrystusa, znajdziemy odpoczynek. Jeśli zaś nie, nic nas nie wybawi z wiecznej kary, jeśli nie będziemy posłuszni Jego przykazaniom. Mówi zaś i Pismo u Ezechiela, że gdyby powstał Noe i Job i Daniel, nie wybawią dzieci ich od uprowadzenia do niewoli.
Jeśli zaś i ci sprawiedliwi nie mogą swymi sprawiedliwościami wybawić ich dzieci, my, jeśli nie ustrzeżemy chrztu czystym i nieskalanym, z jakąż pewnością wejdziemy do Królestwa Bożego? Albo któż naszym orędownikiem będzie, jeśli nie zostaniemy znalezieni ze świątobliwymi i sprawiedliwymi uczynkami?

Autor wyraźnie wzywa do wiary popartej postępowaniem, czy chodzi o mężne wyznawanie Chrystusa w obliczu groźby męczeństwa, czy o postępowanie zgodne z Ewangelią w sprawiedliwości i umiłowaniu życia przyszłego. Autor najwyraźniej podziela również pogląd części wczesnych chrześcijan o wyjątkowym znaczeniu pierwszego nawrócenia (metanoia) i chrztu, których zachowanie stanowi o zbawieniu.
PS W niektórych miejscach tekst może brzmieć nieskładnie, ale staram się oddać jak najdokładniej oryginał.
–Kamil M.

Drugi List Klemensa – rozdział 1

  A właściwie starożytna anonimowa homilia. Oto tłumaczenie pierwszego rozdziału z krótkim komentarzem.

Rozdział 1
Bracia, tak trzeba nam myśleć o Jezusie Chrystusie, jak o Bogu, jak o Sędzim żyjących i umarłych i nie powinniśmy mniemać o naszym zbawieniu jak o czymś małym. Gdy bowiem mamy o Nim niskie mniemanie, również spodziewamy się mało otrzymać, a ci, którzy słuchają o jakoby nieznacznych rzeczach, grzeszą. I my sami grzeszymy nie uświadamiając sobie, z czego zostaliśmy powołani i przez kogo, i na jakie miejsce oraz jak wiele cierpienia przeszedł Jezus Chrystus z naszego powodu. Jaką zatem my damy Mu odpłatę albo jaki owoc godzien tego, co On nam dał? A ile Mu jesteśmy winni świątobliwości? Światłem bowiem nas obdarzył, jak ojciec synami nas nas nazwał, ginących nas zbawił. Jakąż zatem pochwałę Mu damy albo odpłatę w zamian za wszystko, co otrzymaliśmy? Niespełna rozumu byliśmy, oddawaliśmy pokłon kamieniom i drewnu, złotu, srebru i miedzi, dziełom ludzi, a całe nasze życie niczym innym było jak śmiercią. Ciemnotą otoczeni i pełni takiego zamglenia wzrokiem przejrzeliśmy, odrzuciwszy ten mrok, który nas otaczał, dla Jego woli. Zmiłował się bowiem nad nami i zlitowawszy się, zbawił, dostrzegając pośród nas wiele błędu i zguby oraz że żadnej nadziei zbawienia nie mieliśmy, jak tylko z Jego strony. Powołał bowiem nas nieistniejących i zapragnął, byśmy z niebytu powstali.

  Autor stara się zachęcić słuchaczy do gorliwości ukazując ich wcześniejszy stan oraz dobroć Boga, który z niego ich wyciągnął. Autor i słuchacze musieli być wcześniej poganami, ponieważ w tekście znajdujemy klasyczny – z biblijnego punktu widzenia – opis bałwochwalstwa, czyli oddawania czci idolom. Ich ówczesna sytuacja to mrok i niebyt, brak nadziei, zguba. Zbawienie jest ujęte w kategoriach nowego stworzenia – autor i zgromadzenie byli niczym, ale Bóg powołał ich do istnienia. Ponadto obdarzył ich światłem i usynowił. Ale to nie jedyny powód, dla którego słuchacze mają zapałać gorliwością. Powinni poważać Jezusa Chrystusa jak samego Boga i sędziego, przed którym wszyscy zdadzą sprawę, tym czasem jeśli się tym nie przejmują, grzeszą, a co więcej inni, którzy słyszą o Chrystusie, a widza postępowanie wiernych, również grzeszą nie czyniąc sobie z tego wiele. Wreszcie wierni winni docenić poświęcenie Chrystusa i jego litość.
–Kamil M.

Ody Salomona: Oda 10

Oda 10
Pan pokierował mymi ustami przez swe słowo
i otworzył moje serce swym światłem,
i sprawił, że zamieszkało we mnie jego nieśmiertelne życie,
i dał mi głosić owoc jego pokoju,
by nawrócić dusze tych, którzy pragną przyjść do niego,
i by poprowadzić [ich] w dobrą niewolę na wolność.
Doznałem wzmocnienia i urosłem w siłę, i wziąłem świat w niewolę,
i stało się to dla mnie chwałą Najwyższego i Boga, mego Ojca.
I poganie, którzy byli rozproszeni, zostali zgromadzeni,
a ja nie stałem się nieczysty przez moją miłość dla nich,
ponieważ wyznawali mnie na wysokościach
i ślady światła spoczęły na ich sercach,
i postępowali w moim życiu, i zostali zbawieni,
i stali się mym ludem na wiek wieków.
Halleluja.

W Odzie tej podmiotem lirycznym jest Mesjasz, Syn Ojca, ale przypisuje sobie dokonania, których autorem nie mógłby być Chrystus za swego życia. Mowa jest tu przede wszystkim o powszechnej ewangelizacji, która jak wiemy była dziełem wczesnego Kościoła. Z tego powodu możemy odczytać w tym utworze pewną identyfikację Mesjasza z Jego Kościołem – to czego dokonuje Kościół, jest tak naprawdę dziełem Syna Bożego. Początkowe słowa Ody nawiązują prawdopodobnie do zmartwychwstania Chrystusa, które jest ujęte jako otwarcie serca za pomocą światłości, jako zamieszkanie we wnętrzu Chrystusa nieśmiertelnego życia. W wyniku zmartwychwstania Chrystus pouczony słowem Pańskim podejmuje się misji głoszenia pokoju Bożego i nawracania ludzi. Odnosi się wrażenie, że zmartwychwstanie Chrystusa jest dokonaniem, które dopiero umożliwia tę misję, rodzi pokój, który można wreszcie zaszczepić wśród ludzi, daje również dostęp do Boga, możliwość nawrócenia dla tych, którzy chcą już sami doń przyjść. Ta akcja Mesjasza jest nazwana wzięciem ludzi w niewolę, które paradoksalnie oznacza ich wyzwolenie. Ta sekwencja wprost nie może nie budzić skojarzeń z Listem do Efezjan, w którym Bóg ożywia wiernych z Chrystusem:

A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni. Razem też wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich – w Chrystusie Jezusie, aby w nadchodzących wiekach przemożne bogactwo Jego łaski wykazać na przykładzie dobroci względem nas, w Chrystusie Jezusie.
Ef 2:4-7

Co więcej dalej to Chrystus zwiastuje pokój ludziom:

On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość. W swym cielepozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch [rodzajów ludzi] stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i [w ten sposób] jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości. A przyszedłszy zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko.
Ef 2:14-17

Przez Chrystusa jest nawrócenie, dostęp do Ojca: „bo przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca” (Ef 2:18) Również w tym liście pojawia się wątek niewoli: „Dlatego mówi Pismo: Wstąpiwszy do góry wziął do niewoli jeńców, rozdał ludziom dary.” (Ef 4:8) Chrystus tutaj wiedzie jeńców do niebios, zapewne by posadzić ich na wysokościach. Ta jego misja jest dla niego według Ody dziełem przynoszącym chwałę Ojcu, co z kolei przywodzi doksologię z 3 rozdziału Listu do Efezjan wieńczącą modlitwę Pawła: „Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! Amen.” (Ef 3:20-21). Jak w innych Odach Mesjasz nazywa Pana Najwyższym i Bogiem oraz identyfikuje go ze swoim Ojcem.

Dalej pojawia się ciekawy wątek, mianowicie rozproszenie pogan. Jeśli sięgniemy do Starego Testamentu, a nawet większości  Nowego, zauważymy, iż większość tekstów mówiących o rozproszeniu i zgromadzeniu odnosi się do Izraela – rozproszonego z powodu złamania przymierza i oczekującego zgromadzenia w momencie eschatologicznego zmiłowania się Boga. Zasadnicze odejście od tej wizji zaznacza Ewangelia wg św. Jana, gdy komentuje naradę przywódców żydowskich, chcących uśmiercić Jezusa:

Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: „Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród.” Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno.
Jan 11:49-52

Tekst Ody 10 odwołuje się jednak prawie na pewno do historii o rozproszeniu narodów – inaczej mówiąc „pogan” – po upadku wieży Babel: „Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi.” (Rdz 11:9). Konstrukcja Księgi Rodzaju przedstawia Abrahama, jako Boży plan uzdrowienia dla rozproszonych narodów, gdy relacjonuje jego powołanie zaraz w następnym 12 rozdziale. Gdy Oda 10 głosi, że Mesjasz zgromadził pogan, dostrzega w tym prawdopodobnie długo oczekiwane odwrócenie katastrofy wieży Babel, spełnienie misji Abrahama.

Dalej Mesjasz zaznacza, że w swojej miłości do pogan nie zanieczyścił się (oczywiście rytualnie). To musi być stwierdzenie polemiczne, można sobie wyobrazić Żydów, którzy reagowali zgorszeniem na misję wśród pogan, na utrzymywanie bliskich stosunków pomiędzy Żydami a poganami wierzącymi w Chrystusa. Mesjasz wypowiadający się w Odach poniekąd broni się przed oskarżeniem o nieczystość takiego posunięcia w ciekawy sposób: Jego obcowanie z poganami w miłości jest czyste, ponieważ ci poganie doszli do prawdziwej wiary, wyznawali Jego (jako Bożego Syna) na wysokościach, ich serca podobnie jak Jego własne serce zostały napełnione światłością, naśladowali Jego samego, przez co zostali zbawieni i są Jego ludem. Słowem – ci poganie za sprawą Mesjasza stali się czyści, On ich oczyścił, nie ma mowy o tym, by oni Go kalali. Zwróćmy uwagę na to, że pojawiają się tutaj kolejne paralele do cytowanego na samym początku fragmentu z Listu do Efezjan: poganie wyznają Mesjasza na wysokościach, jak chrześcijanie w Ef są posadzeni na wysokościach; poganie z Ody stają się ludem Bożym na wieki wieczne tak, jak w nadchodzących wiekach Bóg chce okazać bogactwo łaski w Kościele przez Chrystusa. Oczywistym podobieństwem jest pojawiające się w obu utworach obwieszczenie zbawienia.

Jeszcze jedna rzecz jest chyba godna odnotowania – poganie mają wyznawać Mesjasza na wysokościach. Czasownik „wyznawać”, który użyty jest w tym miejscu, może również oznaczać „dziękować”, a to otwierałoby możliwość dopatrywania się w tych słowach aluzji do Eucharystii, Dziękczynienia zbawionego ludu par excellence, które włącza wiernych w wieczną, boską Liturgię na wyżynach niebieskich.

Wstępnie o Odach Salomona

Ody Salomona to 42 utwory powstałe prawdopodobnie w latach 70-125 n.e. w Syrii. Oryginalnie mogły zostać napisane w języku greckim, hebrajskim lub syryjskim – bo w tym to języku dzisiaj posiadamy 40 z nich, ponadto 5 w koptyjskim i 1 po grecku. Trudno powiedzieć, by były one apokryfami. Wprawdzie odwołują się do Salomona w swym tytule, jednak w ich treści wydają się być po prostu natchnionymi hymnami powstałymi i używanymi w jakiejś wspólnocie. Wspólnota ta raczej nie łudziła się, że oto ma rękach zaginione pismo wielkiego króla Izraela, skąd zatem taki tytuł? Może to mieć swoje wyjaśnienie, ale o tym potem.

Z różnych powodów zarzucano Odom heterodoksyjne pochodzenie, oskarżano o głoszenie gnostycyzmu. Dziś jednak wraz z postępem badań na wczesnym chrześcijaństwem, a przede wszystkim nad jego bardzo różnorodnymi formami wyrazu, wydaje się, że w ich wypadku mamy do czynienia z judeochrześcijańską tradycją, która przez długi czas została zachowana w Syrii. Syria stała się jej ośrodkiem dlatego, że po upadku powstania żydowskiego w latach 70-tych I wieku chrześcijanie palestyńscy wyemigrowali właśnie do Syrii. Kiedy mowa jednak o tradycji judeochrześcijańskiej, nie mamy na myśli tego, iż jej nosicielami byli wyłącznie Żydzi – raczej chodzi właśnie o charakterystyczną formę ekspresji wiary czerpiącą z Psalmów, literatury mądrościowej, apokaliptycznej, żydowskiej teologii kultu Bożego. Tą formą posługiwali się również niektórzy chrześcijanie pochodzenia pogańskiego.

Interesujące w Odach są wątki i frazy przywołujące na myśl pisma Janowe (Ewangelię, Listy, Objawienie) oraz Ignacego z Antiochii (nie powinno budzić to zdziwienia – Antiochia była stolicą Syrii). Dużo uwagi utwory poświęcają inicjacji chrześcijańskiej, pojawia się wiele elementów sakramentalnego wtajemniczenia. Wydarzenia z życia Chrystusa są rozważane jako swego rodzaju kosmiczne misteria, zmieniające rzeczywistość i bieg dziejów, a zarazem jako bliskie wiernym, którzy w tajemniczy sposób w nich mogą tu i teraz uczestniczyć. To wszystko sugeruje, iż Ody były używane w kontekście liturgicznym przy obrzędach różnego rodzaju. Są wśród nich pieśni wychwalające Boga, opowiadające Jego dzieła, rozważające doświadczenia wiernych, a częściej chyba pojedynczego wiernego. Czasem mówią o Mesjaszu w trzeciej osobie, czasem wypowiada się w nich sam Mesjasz. Czasem świętują jakieś sakramentalne wydarzenie, czasem wzywają do działania i pouczają.

Oskarżenie o gnostycyzm wynika zapewne z nacisku, jaki te utwory kładą na jednostkowe duchowe poznanie, jednak to jest niewystarczające kryterium oceny, bowiem wiemy, iż wcześni chrześcijanie wyróżniali fałszywą i prawdziwą gnozę, czyli „wiedzę, poznanie” (gr. gnosis, aram. idata), jak również prawdziwych i fałszywych gnostyków. Ody są raczej dziełami tych pierwszych, tzn. dziełami ortodoksów, o czym świadczy m.in. akceptacja materii, stworzenia, opatrzności Bożej nad światem. Wizja jaką roztaczają Ody Salomona jest optymistyczna względem świata, głoszą one wielkie zwycięstwo Boga, wyzwolenie wszechrzeczy z ciemności, niewiedzy, zepsucia i śmierci, nawet jeśli często skupiają się na indywidualnym przeżywaniu zbawienia to w szerszej perspektywie spoglądają na cały kosmos.

Tytułowy Salomon zdaje się być dla autorów typem Mesjasza i Jego wiernych. Możliwe, że słowa Ód wkłada się w usta Salomona jak jakiejś prefiguracji Chrystusa i każdego chrześcijanina z osobna. Skąd wybór Salomona? Wiemy, że według Ewangelii sam Chrystus się do niego porównywał i dla pierwszych chrześcijan ma to głęboki sens. Salomon był w starożytności judeochrześcijańskiej postrzegany na kilka powiązanych ze sobą sposobów. Przede wszystkim jako prawdziwy Król, uniwersalny władca. Tzw. Psalmy królewskie z biblijnego Psałterza odnoszą się najpewniej do osoby Salomona, jego intronizacji i panowania. Po drugie – Salomon jest wielkim mędrcem, dlatego przypisuje mu się autorstwo niemal całej literatury mądrościowej. Salomon miał poznać tajemnice świata, otrzymać wejrzenie w największe sekrety stworzenia, zrozumieć prawdziwe znaczenie wszystkiego. Ale miało to swoją przyczynę – Bóg miał uczynić Salomona swym synem, co tożsame jest właśnie z owym wtajemniczeniem. To jest wątek, który chyba najczęściej przewija się w Odach – usynowienie, zrodzenie przez Boga, przebóstwienie, przemiana, być może angelomorfizacja, unieśmiertelnienie, przepełnienie Duchem od razu łączące się z doświadczeniem poznania. Ponadto Salomon jest oczywiście budowniczym Świątyni, domu Bożego, miejsca kultu prawdziwego Boga – jest to możliwe dlatego, że ma on wejrzenie w kult niebiański właśnie z powodu bycia synem Bożym.

Widzimy jak wszystkie te szczegóły się splatają i wynikają jedne z drugich. To wszystko odnosi się w Odach zarówno do Chrystusa, jak i każdego wiernego z osobna tak, że czasem trudno rozróżnić, o którym przypadku w danym miejscu mowa.

Nie istnieje niestety kompletny przekład Ód Salomona na język polski, o którym byłoby mi wiadomo, dlatego co jakiś czas postaram się opublikować tutaj przekład co niektórych Ód z krótkim komentarzem na podstawie dwóch tłumaczeń angielskich: The Forgotten Books of Eden oraz Jamesa Charleswortha. Na początek pierwsza, króciutka Oda.

Oda 1
Pan na mej głowie niczym wieniec
i nigdy nie będę bez Niego.
Uwito dla mnie wieniec prawdy
i wypuścił poprzez mnie Twe gałązki.
Nie jest bowiem jak uschły wieniec,
który nie wydaje owoców,
gdyż Ty żyjesz na mojej głowie
i wydałeś na mnie owoce,
a Twe owoce są w pełne i dojrzałe,
są pełne Twego zbawienia.

Chrześcijaństwo jako Izrael Boży

„Chrześcijaństwo pojawiło się na świecie nie jako duchowieństwo sprawujące rytuały bez doktryny dla korzyści każdego, kogo przyciągnie, jak kulty wschodnie (…), ani jako streszczenie intelektualnych twierdzeń przeznaczone do dyskusji, jak grecka filozofia, ale jako Izrael Boży, odnowiony w Jezusie. Nade wszystko jako życie („droga”), życie określone przez Boga w jego wszelkich aspektach: religijnym, moralnym i społecznym; życie, które może być naprawdę przeżywane wyłącznie w „Przymierzu” z Bogiem, a zatem w społeczności (society) ustanowionej za sprawą tego Przymierza przez samego Boga.”

G. Dix, The Jew and the Greek: A Study in the Primitive Church, Dacre Press, Westminster 1953, s. 28 (za: A. Schmemann, Introduction to Liturgical Theology, St Vladimir’s Seminary Press, Crestwood NY 2003, s. 60). Tłumaczenie własne.

3-letni katechumenat

  Pewnie ktoś na to wpadł i gdzieś o tym napisał, a ja po prostu przeczytałem za mało książek, by się o tym dowiedzieć, ale przyszło mi do głowy, dlaczego w starożytnym Kościele katechumenat (przygotowanie i nauczanie przedchrzcielne) trwał zazwyczaj 3 lata. Możliwe, że źródłem takiego urządzenia rzeczy jest inspiracja Ewangeliami wg których Pan powołał uczniów, by z Nim byli, przygotowywał ich i nauczał przez 3 lata, po czym nastąpiła Jego męczeńska śmierć, chwalebne zmartwychwstanie, wywyższenie i wylanie Ducha Świętego. Może po prostu człowiek, który chciał przystać do Kościoła, na wzór uczniów Pańskich również wymagał trzyletniego szkolenia, po którym następował jego chrzest w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, a wg niektórych tradycji także namaszczenie olejem i/lub włożenie rąk na znak otrzymania Ducha Świętego. Jeśli taki w istocie stał za tym zamysł, to wygląda na to, że Kościół wymagał od nawracających się, by ucieleśniali w dość dokładny sposób Ewangelię o życiu, służbie, śmierci i chwale ich nowego Pana. 
Może tak było? 
–Kamil M.