Gdy dusza staje się kadzielnicą

Fragment z książki The Divine Liturgy. A Commentary in the Light of the Fathers autorstwa Hieromnicha Grzegorza (s. 93-94).

***

censing-in-church1

Kadzidło, którego używa w tym momencie celebrans, jest prefiguracją zstąpienia Świętego Ducha na przedłożone Dary: „Wonny dym symbolizuje wonność Świętego Ducha.” Gdy celebrans okadza je, „oddaje Bogu cześć przez ofiarowanie kadzidła oraz przez jego woń i wskazuje, że cokolwiek czyni, czyni to razem ze Świętym Duchem.”1 „Gdy kadzidło zapala się i płonie, i tchnie wonnym dymem, to symbolizuje to łaskę Świętego Ducha (…), który jaśniejąco oświeca nasze zmysły i jednocześnie czyni je pachnącymi duchową wonnością. Oświeca, ponieważ jest Światłością i jest widziny przez tych, którzy są czystego serca. Wydaje zaś przyjemną woń, ponieważ jest Drzewem Żywota, które krzyżuje [to jest, uśmierca] wolę ciała i czyni cały świat wonnym.”2
Św. Jan Chryzostom przekonuje nas, byśmy rozpalili naszą duszę boską gorliwością, aby przez modlitwę mogła się ona sama stać kadzielnicą: „Tak jak kadzidło jest dobre i wonne nawet samo w sobie, ale wydaje swoją wonność we właściwy sobie sposób, gdy zetknie się z ogniem, tak też jest z modlitwą. Jest dobra nawet sama w sobie, ale staje się jeszcze lepsza i wonniejsza, gdy jest zanoszona z gorącą i żarliwą duszą, gdy dusza staje się kadzielnicą i płonie żarliwym płomieniem. (…) Najpierw rozpal swoje serce gorliwością i wtedy się módl.”3

Św. Grzegorz Teolog: Chrystus się rodzi – wysławiajcie!

nativity

Chrystus się rodzi – wysławiajcie! Chrystus z niebios – wychodźcie na spotkanie! Chrystus na ziemi – wznieście się! Śpiewajcie Panu, cała ziemio! A rzeknę i o obu: Weselcie się, niebiosa i raduj się ziemio, bowiem niebiański stał się ziemskim. Chrystus w ciele – z drżeniem i radością się weselcie! Z drżeniem z powodu grzechu, z radością z powodu nadziei. Chrystus z Dziewicy – niewiasty, praktykujcie dziewictwo, byście stały się Chrystusa matkami! Któż nie odda pokłonu Temu, który jest od początku? Któż nie wysławi Ostatniego?

Ciemność znowu się rozprasza, światłość ponownie jest umocniona, Egipt znowu jest karany ciemnością, Izrael ponownie oświecony się przez słup [ognia]. Lud siedzący w ciemności niewiedzy niechaj ujrzy światłość poznania! Stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe. Litera usuwa się, duch postępuje, cienie ustępują, prawda wkracza w ich miejsce. Melchizedek jest spełniony: ten, który nie ma matki staje się tym, który nie ma ojca, bez matki najpierw, potem bez ojca. Prawa natury ulegają rozwiązaniu. Napełnić musi się wyższy świat. Chrystus rozkazuje – nie opierajmy się! Wszystkie narody, klaszczcie w dłonie, bowiem dziecię się nam narodziło, syn i został nam dany, na którego barkach jest władza (albowiem wraz z Krzyżem jest podniesiony) i otrzyma miano Wielkiej Rady – Rady Ojca – Wysłannika. Niechaj Jan zawoła: Przygotujcie drogę Panu! I ja ogłoszę potęgę tego dnia: Bezcielesny się ucieleśnia, Słowo nabiera masy, Niewidzialny jest widziany, Niedotykalnego można dotknąć, Bezczasowy ma początek, Syn Boży Synem Człowieczym się staje, Jezus Chrystus, wczoraj i dzisiaj ten sam i na wieki! Żydzi niech się gorszą, niechaj wyśmiewają Grecy, heretycy niech mówią aż do zdrętwienia języka. Uwierzą, gdy ujrzą Go idącego na niebiosa, a jeśli nie wtedy, to gdy z niebios przyjdzie i jako Sędzia zasiądzie.

To jednak później. Teraz zaś jest święto Objawienia Bożego lub Narodzenia, dwie nazwy nosi, skoro dwa miana przysługują jednej rzeczy. Ukazał się bowiem Bóg ludziom przez narodzenie. Z jednej strony jest Tym, który jest i zawsze Będącym z zawsze Będącego, ponad wszelką przyczynę i zasadę (logos), nie ma bowiem wyższej zasady (logos) nad Słowo (Logos). Z drugiej zaś, dla nas później się staje, aby Ten, który darował nam istnienie, obdarzył nas również dobrym bytem. Lub raczej skoro odpadliśmy od dobrego bytu w zło, aby do niego znowu nas przywrócić przez Wcielenie. Nazwa zatem to Objawienie, skoro się ukazał, i Narodzenie, skoro się narodził.

To jest święto dla nas, to obchodzimy dzisiaj: przyjście Boga do ludzi, abyśmy my do Boga przyszli albo raczej powrócili – tak bowiem rzec jest dokładniej – abyśmy starego człowieka odłożywszy, nowego przywdziali i jak w Adamie umarliśmy, tak byśmy w Chrystusie ożyli jako z Chrystusem narodzeni, i z Nim ukrzyżowani, i współpogrzebani, i razem z Nim powstali z martwych.
Św. Grzegorz Teolog, Mowa 38 (tłum. własne)

Ignacy z Antiochii: Życie w śmierci

stignatiusofantiochDzisiaj w starym stylu obchodzimy wspomnienie św. Ignacego zwanego Teoforem (Bogonośnym), biskupa Antiochii, ucznia Apostołów umęczonego w Rzymie ok. 110 r. Jego listy, które zostały przechowane, stanowią niezwykłą lekturę, są szczególnym świadectwem pokory Ignacego i wielkiej miłości do Boga, która pchała go do męczeństwa. Oto kilka cytatów z Listu do Rzymian:

Piszę do wszystkich Kościołów i wszystkim powtarzam, że ja umieram za Boga z własnej woli — jeśli tylko wy mi nie przeszkodzicie. Zaklinam was, nie bądźcie mi życzliwi nie w porę. Pozwólcie mi stać się żerem dzikich zwierząt, przez które mogę posiąść Boga. Pszenicą jestem Bożą, a zmielony zwierzęcymi zębami, okażę się czystym chlebem Chrystusa. Raczej zachęcajcie zwierzęta, aby stały się dla mnie grobem i nie pozostawiły nic z ciała mego, bo nie chciałbym po śmierci przyczynić komuś kłopotu. Wtedy będę naprawdę uczniem Jezusa Chrystusa, kiedy nawet ciała mego świat widzieć nie będzie. Błagajcie za mnie Chrystusa, abym z pomocą zwierząt stał się ofiarą dla Boga. Nie wydaję wam rozkazów jak Piotr i Paweł. Oni — Apostołowie, ja — skazaniec. oni — wolni, ja — do dziś dnia niewolnik. Kiedy jednak będę cierpiał, wtedy stanę się wyzwoleńcem Jezusa Chrystusa i powstanę w Nim wolny. Teraz będąc więźniem uczę się niczego nie pożądać.
(…)
Na nic mi rozkosze tego świata i królestwa doczesne. Wolę umrzeć, [by połączyć się] z Chrystusem niż królować aż po krańce ziemi. Tego szukam, który za nas umarł, Tego pragnę, który dla nas zmartwychwstał. Moje narodziny się zbliżają. Wybaczcie mi, bracia: nie przeszkadzajcie mi żyć, nie chciejcie, abym umarł; tego, kto pragnie należeć do Boga, nie wydawajcie światu, ani nie zwódźcie go materią. Dopuśćcie, bym otrzymał czyste światło. Kiedy tam dojdę, stanę się człowiekiem. Pozwólcie mi naśladować mękę mojego Boga. Jeśli ktoś ma Go w sobie, pojmie, czego pragnę, i okaże mi współczucie, wiedząc co mnie przynagla.

Książę tego świata chce mnie porwać i zburzyć moje nastawienie wobec Boga. Niechaj więc nikt spośród was tu obecnych mu nie pomaga. Bądźcie raczej ze mną, to jest z Bogiem. Nie pożądajcie świata, mówiąc jednocześnie o Jezusie Chrystusie. Niech zawiść wśród was nie mieszka. A gdybym nawet ja sam, będąc już u was, zaczął was prosić, nie słuchajcie mnie. Temu raczej bądźcie posłuszni, co wam [dziś] piszę. Piszę bowiem do was żywy, pragnący umrzeć. Moje pragnienia [ziemskie] zostały ukrzyżowane i nie ma już we mnie ognia miłości do rzeczy materialnych, jest tylko mówiąca we mnie woda żywa, która z wnętrza mego woła: „Pójdź do Ojca”. Nie znajduję przyjemności w pokarmie zniszczalnym ani w rozkoszach tego życia. Chcę chleba Bożego, którym jest Ciało Jezusa Chrystusa, z rodu Dawida. A jako napoju chcę Krwi Jego, która jest miłością niezniszczalną.
Ignacy z Antiochii, List do Rzymian, tłum. A. Świderkówna.

Św. Ignacy odnajduje prawdziwe człowieczeństwo przez naśladowanie męki Boga, życie w śmierci, stanie się uczniem przez postradanie ciała, wyzwolenie przez skazanie dla Chrystusa. To poziom poświęcenia, który przekracza wyobraźnię. Pozostaje tylko modlić się: Bogonośny Ignacy, módl się za nami!

Grzegorz Teolog: ikonę zbawić i ciało unieśmiertelnić

Grigorios-theologos_0304

Był to sam Boga Słowo, przedwieczny, niewidzialny, nieobjęty, bezcielesny, z Początku Początek, ze Światłości Światłość, krynica życia i nieśmiertelności, wzór archetypu piękna, nienaruszalna pieczęć, niezmienna ikona, Ojca Określenie i Słowo. Do swej własnej ikony podchodzi i ciało niesie ze względu na ciało, a z duszą rozumną dla mojej duszy się miesza, za sprawą podobnego podobne oczyszczając. I we wszystkim staje się, za wyjątkiem grzechu, człowiekiem. Począł się z Dziewicy duszą i ciałem wcześniej oczyszczonej przez Ducha (trzeba było bowiem, by i zrodzenie zostało uczczone, i dziewictwo otrzymało jeszcze większą cześć). Przybywa zaś jako Bóg z tym, co przyjął, jako jeden z dwóch przeciwności, ciała i Ducha – jednej przebóstwiającej, drugiej zaś przebóstwianej. O, nowe połączenie! O, paradoksalne zmieszanie! Ten, który istnieje – staje się, Niestworzony stwarza się, a Nieobjęty daje się zawrzeć, za pośrednictwem duszy rozumnej pośredniczącej między bóstwem a biernością ciała. I Ten, który wzbogaca, ubożeje – ubożeje bowiem przez moje ciało, abym ja mógł wzbogacić się Jego boskością. I Pełen ogołaca się – ogołaca się zaś z własnej chwały na krótko, abym ja mógł mieć udział w Jego napełnieniu. Jakież bogactwo dobroci! Co to za tajemnica mnie dotycząca! Miałem udział w ikonie i nie ustrzegłem go – On uczestniczy w moim ciele, aby i ikonę zbawić, i ciało unieśmiertelnić. W drugiej wspólnocie ma udział, o wiele bardziej paradoksalnej, niż pierwsza. O ile wtedy miał udział w tym, co lepsze, teraz uczestniczy w tym, co gorsze. To obecne jest bardziej boskie, niż za pierwszym razem, dla tych, którzy mają rozum, bardziej jest wywyższone.
Grzegorz z Nazjanzu, Mowa o Teofanii [38] 13, tłum. własne

Boże Narodzenie – powrót Świątyni

Znajdujemy się właśnie w trakcie obchodów świąt Bożego Narodzenia (wg kalendarza juliańskiego wypadają one 7 stycznia w naszym kalendarzu i ciągną się do święta Chrztu Pańskiego 19 stycznia). Niesłychanie popularnym na Wschodzie, a zapomnianym na Zachodzie źródłem refleksji teologicznej nad pochodzeniem Marii i Jezusa jest tzw. Protoewangelia Jakuba, która zawiera opis nie tylko dzieciństwa Marii, ale również poczęcia i narodzenia się Chrystusa. Jest to dzieło specyficzne, czasami uderzające niektórymi szczegółami, czasem brzmiące niewiarygodnie lub naiwnie, jednak posiada swoją logikę na poziomie teologicznym. Jego wartość przejawia się w tym, że prawdopodobnie przekazuje dziedzictwo pierwotnej refleksji judeochrześcijan nad Chrystusem w świetle tradycji żydowskich. O jednym takim wątku chciałbym dzisiaj napisać.

Druga Księga Machabejska, utwór bardzo popularny wśród Żydów w starożytności jak i dziś, opisujący zmagania Machabeuszy z poganami, zawiera ciekawe tradycje dotyczące świątyni:

W dokumentach można znaleźć [wzmiankę], że prorok Jeremiasz rozkazał, aby ci, którzy byli uprowadzeni do niewoli, wzięli ze sobą ogień. Tak było powiedziane i tak prorok przykazał tym, których uprowadzono do niewoli. Dał im Prawo, aby nie zapomnieli przykazań Pana i aby nie zamąciły się ich myśli, kiedy będą widzieli wizerunki [bóstw] złote i srebrne, a wokoło nich ozdoby.Tymi i podobnymi słowami upomniał ich, aby nie dali usunąć Prawa ze swego serca.Było w tym piśmie [napisane], jak z Bożego polecenia prorok kazał nieść za sobą namiot i arkę, gdy wyszedł. Kiedy zaś wszedł na górę, na którą Mojżesz wstąpił i [z której] przyglądał się dziedzictwu Bożemu,przyszedłszy tam znalazł Jeremiasz pomieszczenie w postaci pieczary. Umieścił tam namiot, arkę i ołtarz kadzenia, a wejście zarzucił kamieniami.Kilku z tych, którzy mu towarzyszyli, wróciło, aby zaznaczyć drogę, ale już nie mogli jej odnaleźć.Kiedy zaś Jeremiasz dowiedział się o tym, czyniąc im wymówki powiedział: „Miejsce to pozostanie nieznane, aż Bóg na powrót zgromadzi swój lud i okaże mu miłosierdzie.Wtedy to Pan ponownie pokaże to [wszystko] i będzie można widzieć chwałę Pańską i obłok, podobnie jak za Mojżesza można ją było widzieć i jak wtedy, gdy Salomon modlił się, aby miejsce zostało w uroczysty sposób poświęcone”.
2 Mch 8:1-8

W ten sposób opisane zostało ukrycie najświętszych przedmiotów Świątyni – znalazły się w pieczarze, której lokalizacja jest nieznana, aż do czasów zmiłowania Bożego nad Izraelem. Wtedy powróci chwała Pańska i Świątynia prawdziwie odzyska swój blask, funkcję, cel i przeznaczenie jak za Mojżesza i Salomona.

We wspomnianej na początku Protoewangelii Jakuba znajdujemy takie zaskakujące wypełnienie tych słów. Józef i Maria są w drodze do Betlejem:

I przeszli około połowy drogi, i rzekła do niego Maryja: „Józefie, zsadź mnie z osła, ponieważ to, co jest [w moim łonie] nęka mnie, by się narodzić”. I zsadził ją tam, i rzekł do niej: „Gdzież cię zaprowadzę i osłonię twój wstyd, bo miejsce jest pustynne?” I ujrzał tam jaskinię, i wprowadził ją, i zostawił przy niej swoich synów, i odszedł, aby szukać położnej pochodzenia żydowskiego w krainie Betlejem.
ProtoEw Jak 17:3-18:1

Józef umieszcza Marię, dla której nadszedł czas porodu, w jaskini i sam idzie szukać żydowskiej położnej. Ciekawą rzeczą jest to, że położne pojawiają się tylko trzykrotnie w Piśmie Świętym. Pierwszy raz gdy Rachela rodzi Beniamina, ukochanego syna Jakuba – Rachela umiera w połogu, a ma to miejsce właśnie w drodze do Efraty, czyli Betlejemu (Rdz 35:16-20). Potem położna jest obecna przy narodzinach synów Judy z Tamar (Rdz 38:28). I wreszcie położne odgrywają kluczową rolę w przetrwaniu Izraela w niewoli egipskiej (Wj 1), co stanowi tło dla historii Mojżesza i wyprowadzenia ludu z Egiptu. Skoro zatem Józef udaje się po położną, wszystkie te tematy odżywają: znowu jesteśmy w drodze do Betlejemu, na świat ma przyjść ukochany Syn Ojca, prawdziwy Król z pokolenia Judy. On, jak zaraz zobaczymy, nie potrzebuje położnej, bo to nie On potrzebuje wybawienia, ale sam jest zbawieniem Izraela.

W czasie poszukiwania położnej Józef ma wizję, w której całe stworzenie zastyga w bezruchu, czas staje, by potem podjąć na nowo bieg – być może to nawiązanie do tego, iż właśnie objawia się nowe Święte Świętych, którym wieczność Boga przychodzi pośród ludzi i dlatego wszystko zastyga na Jego obecność.

I ujrzałem kobietę zstępującą z góry, i rzekła do mnie: „Człowieku, dokąd idziesz?” I rzekłem: „Szukam położnej, [która byłaby] z Hebrajczyków”. I odpowiadając powiedziała do mnie: „Czy ty jesteś Izraelitą?” I rzekłem do niej: „Tak”. Ona wtedy powiedziała: „A kimże jest ta, która porodziła w jaskini?” I rzekłem: „Jest mi zaślubiona”. I rzekła do mnie: „Nie jest twoją żoną?” I rzekłem do niej: „To jest Maryja, która została wychowana w świątyni Pańskiej, i została mi wyznaczona losem jako żona, i nie jest moją żoną, ale owoc jej łona jest z Ducha Świętego”. I rzekła położna: „Jestże to prawdą?” I rzekł do niej Józef: „Wejdź i zobacz!” I weszła z nim i stanęła wewnątrz jaskini. I była [tam] ciemna chmura, która ocieniła jaskinię. I rzekła położna: „Dziś dusza moja została wywyższona, bo moje oczy ujrzały dziś rzeczy przekraczające wszelkie pojęcia, ponieważ zbawienie narodziło się dla Izraela”. I natychmiast chmura poczęła znikać z jaskini, a w jaskini pojawiło się wielkie światło, że nie mogły go znieść. I wkrótce światło to poczęło znikać, aż ukazało się dziecię i zbliżyło się, i zaczęło ssać pierś swej matki. I położna wydała okrzyk i rzekła: „Jakże wielkim jest dla mnie dzień dzisiejszy, gdyż ujrzałam ten niezwykły cud”. I wyszła położna z jaskini, i spotkała ją Salome. I [położna] rzekła do niej: „Salome, Salome, mam ci do opowiedzenia cud niezwykły: dziewica porodziła, do czego z natury jest niezdolna”. I rzekła Salome: „Na Boga żywego, jeśli nie włożę palca mojego i nie zobaczę jej przyrodzenia, nie uwierzę, że dziewica porodziła”.
I weszła położna [do jaskini], i rzekła: „Maryjo, ułóż się odpowiednio, niemały bowiem spór toczy się w twojej sprawie”. I Maryja usłyszawszy to ułożyła się odpowiednio, i włożyła Salome palec w jej przyrodzenie. I Salome wydała okrzyk i rzekła: „Biada mi, bezbożnej i niewiernej, bom kusiła Boga żywego. Oto ręka moja palona ogniem odpada ode mnie”. I padła Salome na kolana przed Panem wszechwładnym, mówiąc: „O Boże ojców naszych, wspomnij na mnie, bom i ja jest potomkiem Abrahama i Izaaka, i Jakuba. Nie stawiaj mnie za przykład synom Izraela, ale oddaj mnie biednym. Ty bowiem wiesz, Panie wszechwładny, że w imię twoje dokonywałam uzdrowień, i że otrzymałam od Ciebie zapłatę” I oto anioł Pański stanął i rzekł do niej: „Salome, Salome, Pan wszechwładny wysłuchał twą modlitwę. Zbliż twą rękę do dziecięcia i obejmij je, i stanie się twoim zbawieniem i radością”. Przejęta radością zbliżyła się do dzieciny i objęła je mówiąc: „Uwielbiam Go, ponieważ ten jest, który narodził się królem Izraela”. I natychmiast Salome została uzdrowiona, i wyszła z jaskini usprawiedliwiona. I oto odezwał się głos: „Salome, Salome, nie objawiaj rzeczy cudownych, któreś widziała, dopóki dziecina nie wejdzie do Jerozolimy”.
ProtoEw Jak 19:1-20:3

Położna w jaskini znajduje niespodziewanie obłok, który zacienia pieczarę, a potem wielką światłość – są to dobrze znane starotestamentowe znaki objawienia się Boga, chwały Pańskiej. Nagle jaskinia wydaje się być przybytkiem Pańskim, w nim objawia się Arka – Maria i sam Pan, który spoczywa w jej ramionach. Zaiste zapowiedziane przez Jeremiasza zbawienie narodziło się dla Izraela, a zatem powróciła Świątynia i Arka, i chwała Pańska.
Ale to nie koniec historii, pojawia się Salome, po hebrajsku Szlomit, żeńska forma imienia Salomon (hbr. Szlomo). Nie jest ona tutaj budowniczą Świątyni, jak jej wielki imiennik, ale prototypem niewiernego Tomasza i naśladowniczką Uzzy, który po dotknięciu Arki Pańskiej padł martwy (2 Sam 6:3-8). A jednak ona żyje, bo narodziny Jezusa to objawienie miłosierdzia Pańskiego nad Izraelem – Salome zostaje przekonana o dziewiczym narodzeniu Chrystusa, wyznaje wiarę w Niego, zostaje uzdrowiona i usprawiedliwiona.

Przybytek Boga jest znowu między ludźmi i płynie z niego uświęcenie, uzdrowienie i zbawienie. Chrystus zajaśniał w jaskini z Dziewicy, skończyła się niewola Izraela i Adama, chwała Pańska powróciła i założyła nową Świątynię, chwała na wysokościach Bogu, na ziemi pokój, w ludziach upodobanie, światłość na oświecenie pogan oraz chwała i miłosierdzie dla Izraela!

Drugi List Klemensa – rozdziały 7-12

Rozdział 7
Stąd zatem, bracia moi, toczmy bój wiedząc, że w dłoniach [mamy] bój i że w zniszczalnych* bojach wielu bierze udział, ale nie wszyscy otrzymują wieńce, jeśli nie trudzili się wiele i pięknie nie walczyli. My zatem walczmy, abyśmy wszyscy otrzymali wieńce. Dlatego biegnijmy drogą prostą, w boju niezniszczalnym i liczni do niego przystępujmy i walczmy, byśmy zostali uwieńczeni. A jeśli nie możemy wszyscy otrzymać wieńców, to byśmy chociaż blisko wieńca się znaleźli. Musimy wiedzieć, że walczący w zniszczalnym boju, jeśli zostanie odkryty jako oszukujący**, otrzymawszy chłostę jest brany i wyrzucany ze stadionu.
Jak sądzicie? Co będzie musiał znieść ten, kto oszukiwał w boju niezniszczalnym? Albowiem tych, którzy nie ustrzegli – mówi – pieczęci, robak ich nie umiera i ogień ich nie gaśnie i są wystawieni na widok wszelkiego ciała.

* doczesnych
** phtheirōn – „niszczący, rozkładający, psujący”, tutaj: „walczący nieuczciwie”; gra słów ze słowem „zniszczalny” – phthartos

Rozdział 8
Skoro zatem jesteśmy na ziemi, kajajmy się, gliną bowiem jesteśmy w ręku rzemieślnika. Podobnie bowiem jak garncarz, gdy uczyni naczynie i w jego dłoniach skręci się lub zmiażdży, ponownie je kształtuje, ale gdy dojdzie do tego, że włoży je do pieca ognistego, już nie może mu pomóc, tak i my póki jesteśmy na tym świecie, w ciele co tylko dokonaliśmy złego, kajajmy się z całego serca, abyśmy byli zbawieni przez Pana, póki mamy porę pokajania. Bo po wyjściu naszym ze świata już nie będziemy mogli tam wyznać [grzechów], ani się pokajać.
Stąd, bracia, spełniwszy wolę Ojca i ciało czystym ustrzegłszy, a przykazania Pana zachowawszy, otrzymamy życie wieczne. Mówi bowiem Pan w Ewangelii: Jeśli małego nie ustrzegliście, to, co wielkie któż wam da? Mówię bowiem wam, że wierny w najmniejszy i w licznym wierny będzie. Dlatego to mówi: Zachowajcie ciało czystym, a pieczęć nieskalaną, abyśmy wieczne życie otrzymali.

Rozdział 9
I niech nie mówi ktoś z was, że samo ciało ani nie jest sądzone, ani nie powstaje [z martwych]. Zrozumcie: w czym zostaliście zbawieni, w czym przejrzeliście, jeśli nie będąc w tym ciele? Musimy zatem jak przybytek Boga strzec ciało. Podobnie bowiem jak w ciele zostaliście powołani i w ciele przyjdziecie [ponownie].
Jeśli Chrystus Pan, który zbawił nas, wprawdzie najpierw będąc duchem, stał się ciałem i w ten sposób nas powołał, tak i my w tym ciele otrzymamy zapłatę.
Miłujmy się zatem wzajemnie, abyśmy przyszli wszyscy do Królestwa Bożego. Skoro mamy czas, by zostać uzdrowionymi, oddajmy siebie leczącemu Bogu, zapłatę Mu dając. Jaką? Pokajanie ze szczerego serca. Poznaje On bowiem zawczasu wszystko i zna zawartość naszego serca. Oddajmy Mu zatem pochwałę nie tylko z ust, ale i z serca, aby nas przyjął jak synów. Bo powiedział też Pan: Braćmi moimi ci są, którzy pełnią wolę Ojca mego.

Rozdział 10

Stąd, bracia moi, pełnijmy wolę Ojca, który nas powołał, abyśmy żyli i bardziej zabiegajmy o cnotę. Złość porzućmy jako poprzedzającą nasze grzechy i uciekajmy przed bezbożnością, aby nas nie ogarnęło zło. Jeśli bowiem dołożymy starań, by dobrze czynić, będzie nas ścigać pokój.
Z tej to bowiem przyczyny nie ma zaspokojenia dla ludzi, którzy kierują się ludzkimi obawami, woląc bardziej tutejsze zadowolenie, niż przyszłą obietnicę.
Nie wiedzą bowiem, jak wielką mękę posiada tutejsze zadowolenie i jaką obfitość posiada przyszła obietnica.
Gdyby tylko oni sami te rzeczy czynili, byłoby to znośne, jednak nie przestają nauczać zła niewinne dusze, nie wiedząc, że podwójny otrzymają sąd, oni i ci, którzy ich słuchają.

Rozdział 11
My zatem z czystym sercem służmy Bogu, a będziemy sprawiedliwi, gdybyśmy zaś nie służyli, bo nie wierzymy w obietnicę Bożą, nieszczęśni będziemy. Mówi bowiem też słowo prorockie: Nieszczęśni są ci o rozdwojonej duszy, którzy wątpią sercem, mówiący: Te rzeczy dawno słyszeliśmy i za ojców naszych, my zaś dzień po dniu oczekujący żadnej z nich nie ujrzeliśmy. Nierozumni, porównajcie siebie do drzewa, do winorośli: najpierw wypuszcza liście, potem powstaje pęd, następnie niedojrzałe grono, potem dojrzała kiść, tak i lud mój niepokoje i uciski znosi, a potem otrzyma dobra.*
Stąd, bracia moi, nie miejmy rozdwojonej duszy, ale okazując nadzieję bądźmy wytrwali, abyśmy i zapłatę otrzymali. Wierny bowiem jest Ten, który obiecał zapłaty oddać każdemu z uczynków jego. Jeśli zatem będziemy czynić sprawiedliwość przed Bogiem, wejdziemy do Królestwa jego i otrzymamy obietnice, o których ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, ani na serce człowieka nie wstąpiło.

* Być może cytat (i kursywa) powinien kończyć się tutaj.

Rozdział 12
Wyczekujmy zatem każdej chwili Królestwa Bożego w miłości i sprawiedliwości, skoro nie znamy dnia ukazania się Boga. Zapytany bowiem Pan przez kogoś o to, kiedy przyjdzie jego Królestwo, rzekł: Gdy będą dwoje jednym i to, co na zewnątrz jak to, co wewnątrz, a mężczyzna z kobietą, ani mężczyzna, ani kobieta. Dwoje zaś jednym jest, gdy mówimy sobie nawzajem prawdę i w dwóch ciałach nieobłudnie jest jedna dusza. A to, co na zewnątrz jak to, co wewnątrz to oznacza: dusza oznacza wnętrze, zaś zewnętrze oznacza ciało. Podobnie jak twoje ciało jest widoczne, tak i dusza twoja ma być jawna w szlachetnych czynach. I mężczyzna z kobietą, ani mężczyzna, ani kobieta to oznacza: aby brat ujrzawszy siostrę nic nie mniemał o niej żeńskiego, ani [ona] nie mniemała niczego o nim męskiego. Gdy te rzeczy będziecie czynić – mówi – przyjdzie Królestwo Ojca mego.

W tekście pojawia się wiele odniesień do tekstów biblijnych zarówno ST, jak i pism apostolskich: motyw boju (agon), czyli zawodów lub wyścigów; motyw gliny i garncarza; motyw opóźnienia się przyjścia Pańskiego i szyderców; ostateczny sąd nad potępionymi zaczerpnięty z Iz 66 i powtórzony przez Jezusa w Ewangeliach. Duże znaczenie ma dla autora zachowanie „pieczęci”, czyli chrztu poprzez pokutę i pełnienie sprawiedliwości. Interesujące są również pojawiające się w tekście agrapha, czyli niezapisane w Piśmie Świętym słowa Jezusa, szczególnie cytat z Ewangelii Tomasza z 12 rozdziału Listu. Choć Ewangelia Tomasza jest uznawana za (para)gnostyczną, autor Listu nadaje fragmentowi całkiem niegnostyczne rozumienie. Jak się okaże jeszcze dalej, autor wykorzystuje wątki judeochrześcijańskie obecne również w gnostycyzmie, ale unika herezji, co jest zrozumiałe, skoro broni chociażby wagi ciała (i Wcielenia) w zbawieniu.
–Kamil M.

Drugi List Klemensa – rozdziały 3-6

Rozdział 3
Tyleż litości nam On okazał nie tylko tak, że my jako żywi już martwym bogom nie składaliśmy ofiar i nie oddawaliśmy im pokłonu, ale że poznaliśmy przez Niego Ojca prawdy. Czym zaś jest poznanie Jego, jeśli nie niezapieraniem się Tego, przez którego Go poznaliśmy?
Mówi zaś On sam: Do tego, który przyzna się do Mnie wobec ludzi, przyznam się do niego wobec mojego Ojca. Taka zatem jest zapłata nasza, jeśli przyznamy się do Tego, przez którego zostaliśmy zbawieni. Ale w czym się do Niego przyznamy? W czynieniu tych rzeczy, o których mówi i nieprzestępowaniu Jego przykazań oraz nie czczeniu Go tylko wargami, ale z całego serca i z całego rozumu. Mówi zaś i u Izajasza: Lud ten czci Mnie wargami, ale serce ich dalekie jest ode Mnie.

Rozdział 4

Dlatego nie tylko nazywajmy Go Panem, ponieważ nie to nas zbawi.
Mówi bowiem: Nie każdy, kto mówi mi „Panie, Panie”, będzie zbawiony, ale ten, kto czyni sprawiedliwość. Stąd zatem, bracia, w czynach Go wyznawajmy, w miłości wzajemnej, nie w dopuszczaniu się cudzołóstwa, wzajemnej obmowy, zazdrości, ale w byciu powściągliwymi, miłosiernymi, dobrymi, współczującymi sobie wzajemnie, a nie miłującymi pieniądze. W takich czynach wyznajemy Go, a nie w przeciwnych. I nie powinniśmy bać się ludzi bardziej, niż Boga.
Dlatego gdy te rzeczy czynicie, rzekł Pan: Gdybyście byli ze mną zgromadzeni na piersi mojej, a nie spełniali przykazań Moich, wyrzucę was i powiem wam „Odejdźcie ode Mnie, nie wiem, skąd jesteście, sprawcy nieprawości”.

Rozdział 5

Stąd, bracia, pozostawiwszy zamieszkiwanie na tym świecie, pełnijmy wolę Tego, który nas wezwał i nie bójmy się wyjść z tego świata. Mówi bowiem Pan: Bądźcie jak baranki pośród wilków, odpowiadając zaś Piotr mówi Mu: Zatem co jeśli wilki rozszarpią baranki? Rzekł Jezus Piotrowi: Niech nie boją się baranki wilków po tym, jak umrą i wy nie bójcie się tych, którzy was zabijają i nic wam nie mogą zrobić [więcej], ale bójcie się Tego, który po tym, jak umrzecie, ma władzę nad duszą i ciałem, by wrzucić je do Gehenny ognia. I wiedzcie, bracia, że tymczasowe przebywanie na tym świecie tego ciała jest krótkie i trwa niewiele czasu, zaś obietnica Chrystusa jest wielka i zadziwiająca, to jest spoczynek nadchodzącego Królestwa i życia wiecznego. Co zatem powinniśmy czynić, by je osiągnąć, jeśli nie zachowywać się świątobliwie i sprawiedliwie, a światowe rzeczy mieć za cudzoziemskie i nie pożądać ich? Bowiem gdy pożądamy, by je posiąść, odpadamy od prawej drogi.

Rozdział 6
Mówi zaś Pan: Żaden sługa domowy nie może służyć dwóm panom. Jeśli my pragniemy i Bogu służyć i mamonie, bez pożytku to jest dla nas. Co to bowiem za pożytek, jeśli ktoś cały świat zyska, ale duszę straci? Są zaś ten wiek i przyszły dwoma nieprzyjaciółmi. Ten namawia do cudzołóstwa i zepsucia, umiłowania pieniędzy i oszustwa, tamten zaś je odrzuca. Nie możemy zatem być przyjaciółmi obu, musimy natomiast ten odrzuciwszy tamtym się zająć. Sądzimy, że lepiej jest tutejsze rzeczy nienawidzić, ponieważ są małe, nietrwałe i zepsute, tamte zaś miłować – dobre, nieskażone. Pełniąc bowiem wolę Chrystusa, znajdziemy odpoczynek. Jeśli zaś nie, nic nas nie wybawi z wiecznej kary, jeśli nie będziemy posłuszni Jego przykazaniom. Mówi zaś i Pismo u Ezechiela, że gdyby powstał Noe i Job i Daniel, nie wybawią dzieci ich od uprowadzenia do niewoli.
Jeśli zaś i ci sprawiedliwi nie mogą swymi sprawiedliwościami wybawić ich dzieci, my, jeśli nie ustrzeżemy chrztu czystym i nieskalanym, z jakąż pewnością wejdziemy do Królestwa Bożego? Albo któż naszym orędownikiem będzie, jeśli nie zostaniemy znalezieni ze świątobliwymi i sprawiedliwymi uczynkami?

Autor wyraźnie wzywa do wiary popartej postępowaniem, czy chodzi o mężne wyznawanie Chrystusa w obliczu groźby męczeństwa, czy o postępowanie zgodne z Ewangelią w sprawiedliwości i umiłowaniu życia przyszłego. Autor najwyraźniej podziela również pogląd części wczesnych chrześcijan o wyjątkowym znaczeniu pierwszego nawrócenia (metanoia) i chrztu, których zachowanie stanowi o zbawieniu.
PS W niektórych miejscach tekst może brzmieć nieskładnie, ale staram się oddać jak najdokładniej oryginał.
–Kamil M.

Drugi List Klemensa – rozdział 2

Rozdział 2
Wesel się, niepłodna, która nie rodziłaś, krzycz i wołaj, która odczuwałaś bólów rodzenia, ponieważ dzieci opuszczonej liczniejsze są, niż tej, która ma męża
. To, co rzekł: Wesel się, niepłodna, która nie rodziłaś, powiedział o nas. Niepłodna bowiem był nasza Eklezja nim dane zostały jej dzieci.
A to, co rzekł: Wołaj, która nie odczuwałaś bólów rodzenia, to mówi, abyśmy modlitwy nasze szczerze wznosili do Boga, abyśmy nie upadali na duchu jak te, które odczuwają bóle rodzenia. Zaś to, co rzekł: Ponieważ dzieci opuszczonej liczniejsze są, niż tej, która ma męża – bo nasz lud wydawał się być opuszczony przez Boga, teraz zaś gdy uwierzyliśmy, liczniejsi staliśmy się od tych, którzy sądzą, że mają Boga. Inne zaś Pismo mówi: Nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzeszników. To mówi, ponieważ tych, którzy giną, trzeba zbawiać. To bowiem jest wielkie i godne podziwu: nie to, co stoi stawiać, ale to, co upada. Tak też Chrystus zapragnął zbawić to, co ginęło i zbawił wielu przyszedłszy i powoławszy nas już ginących.

  Autor przeciwstawia najprawdopodobniej chrześcijan pochodzenia pogańskiego niewierzącym w Chrystusa Żydom powołując się na Ks. Izajasza 54. Jest to przeciwstawienie dwóch eklezji (zgromadzeń, społeczności, „kościołów” – wybrałem takie spolszczenie, ponieważ brak w naszym języku adekwatnego słowa). Eklezja pogańska nie rokowała dobrze, a jednak dzięki łaskawości Boga zyskała liczne potomstwo – wiernych, którzy są teraz wzywani do modlitwy. W kontraście żydowska eklezja jedynie sądzi, że ma Boga. Autor w tym odwróceniu upatruje spełnienia się słów Chrystusa, który miał przybyć, by ocalić grzesznych, upadłych i ginących. I tak rzeczywiście się stało. Teraz rzekomo Opuszczona ma liczne potomstwo, niż rzekoma Mężatka.

–Kamil M.

Drugi List Klemensa – rozdział 1

  A właściwie starożytna anonimowa homilia. Oto tłumaczenie pierwszego rozdziału z krótkim komentarzem.

Rozdział 1
Bracia, tak trzeba nam myśleć o Jezusie Chrystusie, jak o Bogu, jak o Sędzim żyjących i umarłych i nie powinniśmy mniemać o naszym zbawieniu jak o czymś małym. Gdy bowiem mamy o Nim niskie mniemanie, również spodziewamy się mało otrzymać, a ci, którzy słuchają o jakoby nieznacznych rzeczach, grzeszą. I my sami grzeszymy nie uświadamiając sobie, z czego zostaliśmy powołani i przez kogo, i na jakie miejsce oraz jak wiele cierpienia przeszedł Jezus Chrystus z naszego powodu. Jaką zatem my damy Mu odpłatę albo jaki owoc godzien tego, co On nam dał? A ile Mu jesteśmy winni świątobliwości? Światłem bowiem nas obdarzył, jak ojciec synami nas nas nazwał, ginących nas zbawił. Jakąż zatem pochwałę Mu damy albo odpłatę w zamian za wszystko, co otrzymaliśmy? Niespełna rozumu byliśmy, oddawaliśmy pokłon kamieniom i drewnu, złotu, srebru i miedzi, dziełom ludzi, a całe nasze życie niczym innym było jak śmiercią. Ciemnotą otoczeni i pełni takiego zamglenia wzrokiem przejrzeliśmy, odrzuciwszy ten mrok, który nas otaczał, dla Jego woli. Zmiłował się bowiem nad nami i zlitowawszy się, zbawił, dostrzegając pośród nas wiele błędu i zguby oraz że żadnej nadziei zbawienia nie mieliśmy, jak tylko z Jego strony. Powołał bowiem nas nieistniejących i zapragnął, byśmy z niebytu powstali.

  Autor stara się zachęcić słuchaczy do gorliwości ukazując ich wcześniejszy stan oraz dobroć Boga, który z niego ich wyciągnął. Autor i słuchacze musieli być wcześniej poganami, ponieważ w tekście znajdujemy klasyczny – z biblijnego punktu widzenia – opis bałwochwalstwa, czyli oddawania czci idolom. Ich ówczesna sytuacja to mrok i niebyt, brak nadziei, zguba. Zbawienie jest ujęte w kategoriach nowego stworzenia – autor i zgromadzenie byli niczym, ale Bóg powołał ich do istnienia. Ponadto obdarzył ich światłem i usynowił. Ale to nie jedyny powód, dla którego słuchacze mają zapałać gorliwością. Powinni poważać Jezusa Chrystusa jak samego Boga i sędziego, przed którym wszyscy zdadzą sprawę, tym czasem jeśli się tym nie przejmują, grzeszą, a co więcej inni, którzy słyszą o Chrystusie, a widza postępowanie wiernych, również grzeszą nie czyniąc sobie z tego wiele. Wreszcie wierni winni docenić poświęcenie Chrystusa i jego litość.
–Kamil M.

Grzegorz z Nyssy o wolności i godności obrazu Bożego

Jak rzemieślnicy nadają swoim wyrobom kształty odpowiednie do ich przeznaczenia, tak najlepszy Mistrz stworzył naszą naturę jak jakiś najlepszy sprzęt, zdatną do panowania, i tak ukształtował dusze i ciało, by człowiek był zdolny do sprawowania władzy. Dusza ukazuje swój władczy charakter i swą wyższość, daleką od pospolitej niskości, przez swoją niezależność od nikogo (adespoton), wolność (auteksousion) i kierowanie się własną wolą. A czyją to jest cechą, jeśli nie władcy? A poza tym natura, uczyniona na obraz natury panującej nad wszystkim, musi od początku mieć królewski charakter.
Malarze portretów władców zazwyczaj oddają ich postać, a godność królewską podkreślają przez purpurowe szaty i zgodnie ze zwyczajem także obraz nazywa się królem. Tak i ludzka natura, stworzona by rządzić innymi, przez swoje podobieństwo do Króla wszechrzeczy stanowi jakby Jego żywy obraz oraz uczestniczy w godności i imieniu. Nie ozdabia jej purpura, ani berło i korona nie oznaczają jej godności (bo i pierwowzór na tym nie polega), ale zamiast purpury odziana jest w cnotę, najbardziej królewską z szat; zamiast berła dzierży szczęście nieśmiertelności; zamiast korony ozdobiona jest wieńcem sprawiedliwości. Wszystko, co wskazuje na godność królewską, ukazuje jej doskonałe podobieństwo do piękna pierwowzoru.
Grzegorz z Nyssy, O stworzeniu człowieka r. 4, tł. M. Przyszychowska, Wydawnictwo WAM, Kraków 2006.
004smJaką tragedią dla ludzkiej osoby jest zniewolenie przez grzech i konieczności wynikające z upadku w śmierć. Ten, który został stworzony na obraz Niepodlegającego Namiętnościom, musi służyć instynktom, zachciankom, przypadkowym pragnieniom, które porywają jego wolę i działania. Tym samym człowiek jest upodlony, pozbawiony oryginalnej królewskiej godności wynikającej z podobieństwa do Boga w wolności, w wolnym wyborze cnoty. W innym tekście Grzegorz pisze:
Skoro człowiek został stworzony jako podobny do Boga i szczęśliwy dzięki wolności (to auteksousio) (suwerenność i wolność od wszelkiej zależności (autokrates te kai adespoton) są właściwościami Boskiej natury), zatem prowadzenie go do czegokolwiek siłą lub z konieczności byłoby dla człowieka pogwałceniem jego godności. (…) To, co wolne, jest bowiem równe Bogu (isotheon gar esti to auteksousion).
Grzegorz z Nyssy, De mortuis, GNO 9, 54 (tł. M. Przyszychowska).
Dlatego asceza paradoksalnie nie służy zniewoleniu człowieka, ale przywróceniu mu pierwotnej wolności, niezależności od tego, co wydaje się konieczne w wyniku Upadku – zabiegania o własne zdrowie i życie. Człowiek wolny to taki, który wbrew instynktom decyduje się podążać drogą cnoty, droga miłości. A kto jest tak wolny, ten jest równy Bogu, wolnemu Pierwowzorowi.