Ody Salomona: Oda 10

Oda 10
Pan pokierował mymi ustami przez swe słowo
i otworzył moje serce swym światłem,
i sprawił, że zamieszkało we mnie jego nieśmiertelne życie,
i dał mi głosić owoc jego pokoju,
by nawrócić dusze tych, którzy pragną przyjść do niego,
i by poprowadzić [ich] w dobrą niewolę na wolność.
Doznałem wzmocnienia i urosłem w siłę, i wziąłem świat w niewolę,
i stało się to dla mnie chwałą Najwyższego i Boga, mego Ojca.
I poganie, którzy byli rozproszeni, zostali zgromadzeni,
a ja nie stałem się nieczysty przez moją miłość dla nich,
ponieważ wyznawali mnie na wysokościach
i ślady światła spoczęły na ich sercach,
i postępowali w moim życiu, i zostali zbawieni,
i stali się mym ludem na wiek wieków.
Halleluja.

W Odzie tej podmiotem lirycznym jest Mesjasz, Syn Ojca, ale przypisuje sobie dokonania, których autorem nie mógłby być Chrystus za swego życia. Mowa jest tu przede wszystkim o powszechnej ewangelizacji, która jak wiemy była dziełem wczesnego Kościoła. Z tego powodu możemy odczytać w tym utworze pewną identyfikację Mesjasza z Jego Kościołem – to czego dokonuje Kościół, jest tak naprawdę dziełem Syna Bożego. Początkowe słowa Ody nawiązują prawdopodobnie do zmartwychwstania Chrystusa, które jest ujęte jako otwarcie serca za pomocą światłości, jako zamieszkanie we wnętrzu Chrystusa nieśmiertelnego życia. W wyniku zmartwychwstania Chrystus pouczony słowem Pańskim podejmuje się misji głoszenia pokoju Bożego i nawracania ludzi. Odnosi się wrażenie, że zmartwychwstanie Chrystusa jest dokonaniem, które dopiero umożliwia tę misję, rodzi pokój, który można wreszcie zaszczepić wśród ludzi, daje również dostęp do Boga, możliwość nawrócenia dla tych, którzy chcą już sami doń przyjść. Ta akcja Mesjasza jest nazwana wzięciem ludzi w niewolę, które paradoksalnie oznacza ich wyzwolenie. Ta sekwencja wprost nie może nie budzić skojarzeń z Listem do Efezjan, w którym Bóg ożywia wiernych z Chrystusem:

A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni. Razem też wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich – w Chrystusie Jezusie, aby w nadchodzących wiekach przemożne bogactwo Jego łaski wykazać na przykładzie dobroci względem nas, w Chrystusie Jezusie.
Ef 2:4-7

Co więcej dalej to Chrystus zwiastuje pokój ludziom:

On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość. W swym cielepozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch [rodzajów ludzi] stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i [w ten sposób] jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości. A przyszedłszy zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko.
Ef 2:14-17

Przez Chrystusa jest nawrócenie, dostęp do Ojca: „bo przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca” (Ef 2:18) Również w tym liście pojawia się wątek niewoli: „Dlatego mówi Pismo: Wstąpiwszy do góry wziął do niewoli jeńców, rozdał ludziom dary.” (Ef 4:8) Chrystus tutaj wiedzie jeńców do niebios, zapewne by posadzić ich na wysokościach. Ta jego misja jest dla niego według Ody dziełem przynoszącym chwałę Ojcu, co z kolei przywodzi doksologię z 3 rozdziału Listu do Efezjan wieńczącą modlitwę Pawła: „Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! Amen.” (Ef 3:20-21). Jak w innych Odach Mesjasz nazywa Pana Najwyższym i Bogiem oraz identyfikuje go ze swoim Ojcem.

Dalej pojawia się ciekawy wątek, mianowicie rozproszenie pogan. Jeśli sięgniemy do Starego Testamentu, a nawet większości  Nowego, zauważymy, iż większość tekstów mówiących o rozproszeniu i zgromadzeniu odnosi się do Izraela – rozproszonego z powodu złamania przymierza i oczekującego zgromadzenia w momencie eschatologicznego zmiłowania się Boga. Zasadnicze odejście od tej wizji zaznacza Ewangelia wg św. Jana, gdy komentuje naradę przywódców żydowskich, chcących uśmiercić Jezusa:

Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: „Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród.” Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno.
Jan 11:49-52

Tekst Ody 10 odwołuje się jednak prawie na pewno do historii o rozproszeniu narodów – inaczej mówiąc „pogan” – po upadku wieży Babel: „Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi.” (Rdz 11:9). Konstrukcja Księgi Rodzaju przedstawia Abrahama, jako Boży plan uzdrowienia dla rozproszonych narodów, gdy relacjonuje jego powołanie zaraz w następnym 12 rozdziale. Gdy Oda 10 głosi, że Mesjasz zgromadził pogan, dostrzega w tym prawdopodobnie długo oczekiwane odwrócenie katastrofy wieży Babel, spełnienie misji Abrahama.

Dalej Mesjasz zaznacza, że w swojej miłości do pogan nie zanieczyścił się (oczywiście rytualnie). To musi być stwierdzenie polemiczne, można sobie wyobrazić Żydów, którzy reagowali zgorszeniem na misję wśród pogan, na utrzymywanie bliskich stosunków pomiędzy Żydami a poganami wierzącymi w Chrystusa. Mesjasz wypowiadający się w Odach poniekąd broni się przed oskarżeniem o nieczystość takiego posunięcia w ciekawy sposób: Jego obcowanie z poganami w miłości jest czyste, ponieważ ci poganie doszli do prawdziwej wiary, wyznawali Jego (jako Bożego Syna) na wysokościach, ich serca podobnie jak Jego własne serce zostały napełnione światłością, naśladowali Jego samego, przez co zostali zbawieni i są Jego ludem. Słowem – ci poganie za sprawą Mesjasza stali się czyści, On ich oczyścił, nie ma mowy o tym, by oni Go kalali. Zwróćmy uwagę na to, że pojawiają się tutaj kolejne paralele do cytowanego na samym początku fragmentu z Listu do Efezjan: poganie wyznają Mesjasza na wysokościach, jak chrześcijanie w Ef są posadzeni na wysokościach; poganie z Ody stają się ludem Bożym na wieki wieczne tak, jak w nadchodzących wiekach Bóg chce okazać bogactwo łaski w Kościele przez Chrystusa. Oczywistym podobieństwem jest pojawiające się w obu utworach obwieszczenie zbawienia.

Jeszcze jedna rzecz jest chyba godna odnotowania – poganie mają wyznawać Mesjasza na wysokościach. Czasownik „wyznawać”, który użyty jest w tym miejscu, może również oznaczać „dziękować”, a to otwierałoby możliwość dopatrywania się w tych słowach aluzji do Eucharystii, Dziękczynienia zbawionego ludu par excellence, które włącza wiernych w wieczną, boską Liturgię na wyżynach niebieskich.

Wstępnie o Odach Salomona

Ody Salomona to 42 utwory powstałe prawdopodobnie w latach 70-125 n.e. w Syrii. Oryginalnie mogły zostać napisane w języku greckim, hebrajskim lub syryjskim – bo w tym to języku dzisiaj posiadamy 40 z nich, ponadto 5 w koptyjskim i 1 po grecku. Trudno powiedzieć, by były one apokryfami. Wprawdzie odwołują się do Salomona w swym tytule, jednak w ich treści wydają się być po prostu natchnionymi hymnami powstałymi i używanymi w jakiejś wspólnocie. Wspólnota ta raczej nie łudziła się, że oto ma rękach zaginione pismo wielkiego króla Izraela, skąd zatem taki tytuł? Może to mieć swoje wyjaśnienie, ale o tym potem.

Z różnych powodów zarzucano Odom heterodoksyjne pochodzenie, oskarżano o głoszenie gnostycyzmu. Dziś jednak wraz z postępem badań na wczesnym chrześcijaństwem, a przede wszystkim nad jego bardzo różnorodnymi formami wyrazu, wydaje się, że w ich wypadku mamy do czynienia z judeochrześcijańską tradycją, która przez długi czas została zachowana w Syrii. Syria stała się jej ośrodkiem dlatego, że po upadku powstania żydowskiego w latach 70-tych I wieku chrześcijanie palestyńscy wyemigrowali właśnie do Syrii. Kiedy mowa jednak o tradycji judeochrześcijańskiej, nie mamy na myśli tego, iż jej nosicielami byli wyłącznie Żydzi – raczej chodzi właśnie o charakterystyczną formę ekspresji wiary czerpiącą z Psalmów, literatury mądrościowej, apokaliptycznej, żydowskiej teologii kultu Bożego. Tą formą posługiwali się również niektórzy chrześcijanie pochodzenia pogańskiego.

Interesujące w Odach są wątki i frazy przywołujące na myśl pisma Janowe (Ewangelię, Listy, Objawienie) oraz Ignacego z Antiochii (nie powinno budzić to zdziwienia – Antiochia była stolicą Syrii). Dużo uwagi utwory poświęcają inicjacji chrześcijańskiej, pojawia się wiele elementów sakramentalnego wtajemniczenia. Wydarzenia z życia Chrystusa są rozważane jako swego rodzaju kosmiczne misteria, zmieniające rzeczywistość i bieg dziejów, a zarazem jako bliskie wiernym, którzy w tajemniczy sposób w nich mogą tu i teraz uczestniczyć. To wszystko sugeruje, iż Ody były używane w kontekście liturgicznym przy obrzędach różnego rodzaju. Są wśród nich pieśni wychwalające Boga, opowiadające Jego dzieła, rozważające doświadczenia wiernych, a częściej chyba pojedynczego wiernego. Czasem mówią o Mesjaszu w trzeciej osobie, czasem wypowiada się w nich sam Mesjasz. Czasem świętują jakieś sakramentalne wydarzenie, czasem wzywają do działania i pouczają.

Oskarżenie o gnostycyzm wynika zapewne z nacisku, jaki te utwory kładą na jednostkowe duchowe poznanie, jednak to jest niewystarczające kryterium oceny, bowiem wiemy, iż wcześni chrześcijanie wyróżniali fałszywą i prawdziwą gnozę, czyli „wiedzę, poznanie” (gr. gnosis, aram. idata), jak również prawdziwych i fałszywych gnostyków. Ody są raczej dziełami tych pierwszych, tzn. dziełami ortodoksów, o czym świadczy m.in. akceptacja materii, stworzenia, opatrzności Bożej nad światem. Wizja jaką roztaczają Ody Salomona jest optymistyczna względem świata, głoszą one wielkie zwycięstwo Boga, wyzwolenie wszechrzeczy z ciemności, niewiedzy, zepsucia i śmierci, nawet jeśli często skupiają się na indywidualnym przeżywaniu zbawienia to w szerszej perspektywie spoglądają na cały kosmos.

Tytułowy Salomon zdaje się być dla autorów typem Mesjasza i Jego wiernych. Możliwe, że słowa Ód wkłada się w usta Salomona jak jakiejś prefiguracji Chrystusa i każdego chrześcijanina z osobna. Skąd wybór Salomona? Wiemy, że według Ewangelii sam Chrystus się do niego porównywał i dla pierwszych chrześcijan ma to głęboki sens. Salomon był w starożytności judeochrześcijańskiej postrzegany na kilka powiązanych ze sobą sposobów. Przede wszystkim jako prawdziwy Król, uniwersalny władca. Tzw. Psalmy królewskie z biblijnego Psałterza odnoszą się najpewniej do osoby Salomona, jego intronizacji i panowania. Po drugie – Salomon jest wielkim mędrcem, dlatego przypisuje mu się autorstwo niemal całej literatury mądrościowej. Salomon miał poznać tajemnice świata, otrzymać wejrzenie w największe sekrety stworzenia, zrozumieć prawdziwe znaczenie wszystkiego. Ale miało to swoją przyczynę – Bóg miał uczynić Salomona swym synem, co tożsame jest właśnie z owym wtajemniczeniem. To jest wątek, który chyba najczęściej przewija się w Odach – usynowienie, zrodzenie przez Boga, przebóstwienie, przemiana, być może angelomorfizacja, unieśmiertelnienie, przepełnienie Duchem od razu łączące się z doświadczeniem poznania. Ponadto Salomon jest oczywiście budowniczym Świątyni, domu Bożego, miejsca kultu prawdziwego Boga – jest to możliwe dlatego, że ma on wejrzenie w kult niebiański właśnie z powodu bycia synem Bożym.

Widzimy jak wszystkie te szczegóły się splatają i wynikają jedne z drugich. To wszystko odnosi się w Odach zarówno do Chrystusa, jak i każdego wiernego z osobna tak, że czasem trudno rozróżnić, o którym przypadku w danym miejscu mowa.

Nie istnieje niestety kompletny przekład Ód Salomona na język polski, o którym byłoby mi wiadomo, dlatego co jakiś czas postaram się opublikować tutaj przekład co niektórych Ód z krótkim komentarzem na podstawie dwóch tłumaczeń angielskich: The Forgotten Books of Eden oraz Jamesa Charleswortha. Na początek pierwsza, króciutka Oda.

Oda 1
Pan na mej głowie niczym wieniec
i nigdy nie będę bez Niego.
Uwito dla mnie wieniec prawdy
i wypuścił poprzez mnie Twe gałązki.
Nie jest bowiem jak uschły wieniec,
który nie wydaje owoców,
gdyż Ty żyjesz na mojej głowie
i wydałeś na mnie owoce,
a Twe owoce są w pełne i dojrzałe,
są pełne Twego zbawienia.