Chrystus jest otchłanią miłosierdzia

Fragment z książki The Divine Liturgy. A Commentary in the Light of the Fathers autorstwa Hieromnicha Grzegorza (s. 170-173).

***

miracle-exorcism-of-daughter-of-the-canaanite-woman

Wtedy Diakon, stojąc przed Królewskimi Wrotami w kierunku sanktuarium, intonuje Ektenię żarliwą:
 Wołajmy wszyscy z całej duszy i ze wszystkich myśli naszych wołajmy.
Chór, po każdej prośbie: Panie, zmiłuj się (trzy razy).
Diakon: Panie wszechmocny, Boże ojców naszych, prosimy Cię, wysłuchaj i zmiłuj się.
Zmiłuj się nad nami, Boże, według wielkiego miłosierdzia Twego, prosimy Cię, wysłuchaj i zmiłuj się.
Jeszcze módlmy się za pobożnych i prawosławnych chrześcijan.
Jeszcze módlmy się za naszego arcybiskupa [imię].
Jeszcze módlmy się za naszych braci kapłanów, hieromnichów, hierodiakonów i mnichów, i za wszystkich naszych braci w Chrystusie.
Jeszcze módlmy się o miłosierdzie, życie pokój, zdrowie, zbawienie, nawiedzenie, wybaczenie i odpuszczenie grzechów sług Bożych, wszystkich pobożnych i prawosławnych chrześcijan, którzy mieszkają lub odwiedzają to miasto i parafię, opiekunów i członków tej świętej cerkwi.
Jeszcze módlmy się za błogosławionych i zawsze godnych pamięci fundatorów tej cerkwi [lub: świętego tego monasteru] i za wszystkich prawosławnych ojców i braci naszych, którzy spoczęli przed nami, którzy tutaj i w różnych miejscach spoczywają w prawdziwej wierze, i za wszystkich prawosławnych w każdym miejscu.
Jeszcze módlmy się za ofiarodawców i dobroczyńców tego świętego i czcigodnego domu Bożego, za pracujących, śpiewających i za tu obecny lud, oczekujący od Ciebie wielkiego i obfitego miłosierdzia.
Gdy Diakon recytuje te prośby, Kapłan po cichu odmawia poniższą Modlitwę ektenii żarliwej:
Panie Boże nasz, przyjmij tę żarliwą modlitwę Twoich sług i zmiłuj się nad nami według wielkiego Twego miłosierdzia. Ześlij swą litość na nas i na cały Twój lud, który oczekuje od Ciebie obfitego miłosierdzia.
(donośnie)  Albowiem jesteś Bogiem miłosiernym, Przyjacielem człowieka, i Tobie chwałę oddajemy, Ojcu i Synowi, i Świętemu Duchowi, teraz i zawsze, i na wieki wieków.
Chór: Amen.

Ta seria próśb jest nazywana ektenis ikesia lub „długim błaganiem” (zazwyczaj jest znana jako „żarliwe błaganie” [po polsku „ektenia żarliwa” — przyp. K.M.]).1

Jak niewiasta Kananejska (por. Mat. 15:21-8) przybiegamy do Chrystusa i nieustannie błagamy o Jego miłosierdzie: „Zmiłuj się nade mną. Mój sposób życia nie pozwala mi zwracać się do Ciebie. Szukam schronienia w miłosierdziu, tej przystani, która przyjmuje wszystkich grzeszników. Szukam schronienia w miłosierdziu, gdzie nie ma żadnego trybunału sądowego, gdzie zbawienie jest ofiarowane bezwarunkowo.” „Zwróć uwagę na roztropność tej niewiasty” — mówi św. Jan Chryzostom. „Nie prosi Jakuba, nie błaga Jana, nie zwraca się do Piotra. (…) Myśli: «Nie potrzebuję pośrednika. Biorę pokajanie za swego orędownika i idę do samego źródła. Właśnie dlatego Chrystus zstąpił na ziemię, dlatego przyjął ciało, abym nawet ja mogła z Nim rozmawiać.» (…) Zmiłuj się nade mną. To prosty zwrot, a pociąga za sobą niezmierzony ocean zbawienia. Zmiłuj się nade mną. «To po to przyszedłeś do nas, to po to przyjąłeś ciało jak nasze, to po to stałeś się taki jak ja.» W niebiosach w górze [pośród świętych aniołów] — strach; na ziemi na dole [w kobiecie] — śmiałość zbliżenia!”2

Nawet pomimo iż nie słyszymy Chrystusowej odpowiedzi na nasze prośby, nawet mimo iż nie jesteśmy godni Jego miłosierdzia, i my sami jak Kananejka, klękamy przed Nim i błagamy Go: Panie, zmiłuj się.

Chrystus przyszedł na ziemię ze swego miłosierdzia względem nas i tajemnicy Jego przyjścia na ziemię dane są imiona „miłosierdzia” i „prawdy”: „«Miłosierdzie», ponieważ gdy byliśmy wszyscy w kompletnie godnym pożałowania stanie i nieprzyjaciółmi toczącymi z Nim wojnę, w swej wielkiej łaskawości i miłości do człowieka nie wzgardził nami. I nie tylko okazał litość dla naszej niedoli (…), ale nawet uznał nas godnymi Jego Królestwa. (…) Z tych powodów Psalmista nazywa boską ekonomię miłosierdziem. I nazywa ją prawdą [Ps. 91:3], ponieważ w czasie Starego Testamentu wszystko spoglądało ku niej jak cienie i zarysy ku rzeczywistości.”3

Chrystus jest „otchłanią miłosierdzia”. Dlatego szukamy schronienia w tej otchłani, pewni, że znajdziemy miłosierdzie, ponieważ u Pana jest miłosierdzie (Ps. 129:7). Chrystus jest „krynicą i skarbcem miłości do człowieka, tryskającą niewyczerpanie”. On jest „niezmierzonym oceanem miłości do człowieka”.4

Ten niezmierzony ocean miłości do człowieka, którym jest Chrystus, wyznaczył Tajemnicę Boskiej Eucharystii jako sposób wejścia do Królestwa niebios. Gdy celebruje się Boską Eucharystię, wejście do Królestwa jest otwarte. I „w swej wielkiej miłości do człowieka Pan okazuje nam litość, wyczekując powrotu nas wszystkich do Niego”. Ten, który jest „potężny w miłosierdziu i łaskawy w sile” oczekuje nas na swym zgromadzeniu: oczekuje na nas i ofiarowuje siebie samego każdemu z nas, skoro przez swe Wcielenie „zjednoczył siebie samego całkowicie z człowiekiem w jego zupełności, aby mógł udzielić zbawienia całemu człowiekowi”.5

Gdy dusza staje się kadzielnicą

Fragment z książki The Divine Liturgy. A Commentary in the Light of the Fathers autorstwa Hieromnicha Grzegorza (s. 93-94).

***

censing-in-church1

Kadzidło, którego używa w tym momencie celebrans, jest prefiguracją zstąpienia Świętego Ducha na przedłożone Dary: „Wonny dym symbolizuje wonność Świętego Ducha.” Gdy celebrans okadza je, „oddaje Bogu cześć przez ofiarowanie kadzidła oraz przez jego woń i wskazuje, że cokolwiek czyni, czyni to razem ze Świętym Duchem.”1 „Gdy kadzidło zapala się i płonie, i tchnie wonnym dymem, to symbolizuje to łaskę Świętego Ducha (…), który jaśniejąco oświeca nasze zmysły i jednocześnie czyni je pachnącymi duchową wonnością. Oświeca, ponieważ jest Światłością i jest widziny przez tych, którzy są czystego serca. Wydaje zaś przyjemną woń, ponieważ jest Drzewem Żywota, które krzyżuje [to jest, uśmierca] wolę ciała i czyni cały świat wonnym.”2
Św. Jan Chryzostom przekonuje nas, byśmy rozpalili naszą duszę boską gorliwością, aby przez modlitwę mogła się ona sama stać kadzielnicą: „Tak jak kadzidło jest dobre i wonne nawet samo w sobie, ale wydaje swoją wonność we właściwy sobie sposób, gdy zetknie się z ogniem, tak też jest z modlitwą. Jest dobra nawet sama w sobie, ale staje się jeszcze lepsza i wonniejsza, gdy jest zanoszona z gorącą i żarliwą duszą, gdy dusza staje się kadzielnicą i płonie żarliwym płomieniem. (…) Najpierw rozpal swoje serce gorliwością i wtedy się módl.”3

Przemienienie Pańskie: Modlitwa i światłość

Zaledwie minionej niedzieli czytany był w Cerkwi tekst Ewangelii św. Mateusza o Jezusie, który przyszedł do uczniów po wzburzonym morzu. Fragment ten zaczyna się jednak interesującym wstępem:

I natychmiast Jezus wymógł na swych uczniach, aby wsiedli do łodzi i przeprawili się na drugi brzeg, nim On odprawi tłumy. A odesławszy tłumy, wstąpił na górę, aby modlić się na osobności. Gdy zapadł zmrok, był tam sam.
Mat 14:22-23

Nie jedyny raz Ewangelia ukazuje nam Jezusa oddalającego się w samotności na górę, by się modlić. Oczywiście wydaje się być tajemnicą to, jak wyglądała taka modlitwa Chrystusa, jednak nie do końca jest to prawdą. Właśnie we wczorajsze święto mogliśmy usłyszeć również czytanie z Ewangelii św. Mateusza o innej górze:

I po sześciu dniach bierze ze sobą Jezus Piotra, Jakuba i Jana, brata jego, i prowadzi ich na górę wysoką na osobności. I przemienił się przed nimi, i zajaśniało oblicze Jego, jak słońce, zaś szaty Jego stały się białe jak światłość. I oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, którzy z Nim rozmawiali. Zwracając się zaś do Jezusa, Piotr rzekł: Panie, dobrze, że jesteśmy tutaj. Jeśli pragniesz, uczynimy tutaj trzy namioty, dla Ciebie jeden, dla Mojżesza jeden i jeden dla Eliasza. Gdy jeszcze to mówił, oto obłok świetlisty zacienił ich i oto głos z obłoku mówił: To jest Syn mój umiłowany, w którym sobie upodobałem – Jego słuchajcie! A usłyszawszy to uczniowie padli na twarz i przerazili się wielce. I podszedłszy Jezus dotknął ich i powiedział: Powstańcie i nie bójcie się. Wzniósłszy zaś swe oczy, nie ujrzeli nikogo poza samym Jezusem.
Mat 17:1-8

Sam tekst, a za nim Ojcowie, słusznie wskazuje, że to nie tyle Jezus doznał przemiany, ale uczniom dane było ujrzeć coś, co było dotąd przed nimi zakryte. Ale co właściwie zobaczyli? Jezus, który zazwyczaj sam udawał się na modlitwę, tym razem zabrał ich ze sobą i chociaż wiele sensów zawiera w sobie Jego chwalebne przemienienie, bez wątpienia jeden narzuca się tutaj sam: uczniowie ujrzeli swego Pana w modlitwie, takim jakim jest naprawdę. W swym przemienieniu ukazał uczniom nie tylko swoją chwałę, boskość i boskie synostwo, ale ukazał również to, jak wygląda Syn Boży w modlitwie i jak wyglądają ci, którzy w Chrystusie się modlą. Jak więc to wygląda?

Jezus otoczony boską światłością swego Ojca, jaśniejący jak słońce, wysławiony przez Ojca. Ale czy to wszystko? Nie, okazuje się, że Jezus nie jest sam. Uczniowie mają możliwość zobaczyć, że Jezus w swej modlitwie na górze rozmawia również z Mojżeszem i Eliaszem – Mojżeszem, który od piętnastu wieków był przecież umarły, i Eliaszem, który osiem wieków temu został żywcem zabrany do nieba. Jezus rozmawia z umarłymi i z żywymi. Ale inna rzecz nasuwa się od razu. Czy to nie ten Mojżesz, którego oblicze jaśniało chwałą nie do zniesienia po tym, jak rozmawiał z Panem na Górze Synaj? Czy to nie ten Eliasz, który na ognistym rydwanie został wzięty do nieba? Dwaj ludzie modlitwy, dwaj mężowie Boży otoczeni blaskiem, światłością i chwałą. Obaj stanowili zapowiedź chwały wcielonego Syna Bożego, ale byli też czymś więcej, niż znakami. W swych własnych osobach ukazali, co dzieje się z człowiekiem, który prawdziwie się modli, który wchodzi w bliską zażyłość z Bogiem – człowiek taki staje się uczestnikiem Bożej chwały i Bożego życia tak, że nawet setki lat po jego śmierci, rozmawia z Jezusem na objawiając się Apostołom.

Apostołowie dobrze zrozumieli tę prawdę i wielkie musiała wywrzeć na nich wrażenie. Św. Jan, który był z Piotrem i Jakubem na tej górze, w swej Ewangelii przytacza słowa Chrystusa, które kieruje do Ojca, żegnając się z uczniami przed swą męką:

Nie tylko za nich proszę, ale i za tych, którzy uwierzą we mnie poprzez ich słowo, aby wszyscy byli jednym, jak Ty, Ojcze, we mnie, a ja w Tobie, aby i oni w nas byli jednym, aby świat uwierzył, że Ty mnie posłałeś. I ja chwałę, którą dałeś mi, im dałem, aby byli jednym, jak my jednym jesteśmy, ja w nich i Ty we mnie, aby byli wydoskonaleni w jednym i aby poznał świat, że Ty mnie posłałeś i umiłowałeś ich, jak mnie umiłowałeś. Ojcze, co dałeś mi, pragnę, aby gdzie ja jestem tam i oni byli ze mną, aby oglądali chwałę moją, którą dałeś mi, ponieważ umiłowałeś mnie przed założeniem świata.
J 17:20-24

Przebywać tam, gdzie Chrystus, być w Jego światłości, prawdziwie modlić się z Nim i w Nim, oznacza być jednym z Ojcem, z Synem i ze Świętym Duchem. Ale nie tylko. To również być jednym ze wszystkimi, którzy są jednym z Chrystusem, którzy żyją w Jego światłości, z «Praojcami, Ojcami, Patriarchami, Prorokami, Apostołami, Kaznodziejami, Ewangelistami, Męczennikami, Wyznawcami, Ascetami oraz każdym duchem sprawiedliwym, który w wierze dopełnił życia» (Liturgia św. Jana Chryzostoma). Z Mojżeszem i Eliaszem, Piotrem, Janem i Jakubem, żywymi i zmarłymi. Ale drogą do tej udziału świętych w światłości (Kol 1:12) jest modlitwa za przykładem Jezusa, w której choćbyśmy byli na osobności, podobnie jak Jezus nigdy nie jesteśmy sami.

seraphim_transfigurationsymeon-icon

Przemienienie św. Serafima z Sarowa (1754-1833) i św. Symeona Nowego Teologa (949–1022)


Czytaj także

Moc i przyjście Pana – Przemienienie Pańskie

Obłok świadków, obłok Bożego synostwa

Św. Symeona Nowego Teologa Inwokacja do Świętego Ducha

Pragnę zaprezentować przekład modlitwy św. Symeona Nowego Teologa, która jest jego wezwaniem do Świętego Ducha. Jest to stosowny tekst na dzisiejsze święto Ducha Świętego w Kościele prawosławnym. Zapraszam do lektury i modlitwy.

Przyjdź, Światłości prawdziwa,
Przyjdź, wieczne Życie,
Przyjdź, zakryta Tajemnico,
Przyjdź, nienazywalna Skarbnico,
Przyjdź, niewyrażalna Rzeczywistości,
Przyjdź, niepojęta Osobo,
Przyjdź, odwieczne Wesele,
Przyjdź, niezmierzchająca Światłości,
Przyjdź, wszystkich, którzy mają być zbawieni, prawdziwe Oczekiwanie,
Przyjdź, poległych Podniesienie,
Przyjdź, umarłych Powstanie,
Przyjdź, Mocny, który wszystko zawsze stwarzasz i odnawiasz, przemieniasz samym tylko chceniem!

Przyjdź, Niewidzialny i Niedotykalny dla wszystkich, i Nieuchwytny,
Przyjdź, który zawsze jesteś niewzruszony i w każdej chwili cały w ruchu,
i przychodzisz do nas spoczywających w Otchłani, który ponad wszystkie niebiosa jesteś,
Przyjdź, upragnione Imię i nieustannie wzywane,
wypowiedzieć zaś nam, kim jesteś lub poznać, jaki jesteś, całkowicie jest nam niedostępne.

Przyjdź, wieczna Radości,
Przyjdź, Wieńcu niewiędnący,
Przyjdź, Purpuro wielkiego Boga i Króla naszego,
Przyjdź, Pasie kryształowy zdobiony kamieniami,
Przyjdź, Sandale nieprzystępny,
Przyjdź, królewska Szato i prawdziwej władzy Prawico!
Przyjdź, za którym tęskniła i tęskni nędzna moja dusza,
Przyjdź, Sam do samego, bowiem sam jestem, jak widzisz!

Przyjdź, który oddzieliłeś mnie od wszystkich i uczyniłeś mnie samotnym na ziemi,
Przyjdź, który Sam stałeś się tęsknotą we mnie i sprawiłeś, że tęsknię za Tobą, całkowicie Nieprzystępnym!
Przyjdź, Tchnienie moje i Życie,
Przyjdź, Pokrzepienie uniżonej mej duszy,
Przyjdź, Radości i Chwało, i nieustanna moja Rozkoszy!

Dzięki Ci składam, że w duchu zjednoczyłeś się ze mną bez pomieszania, bez zmiany i odmiany, który ponad wszystkim jesteś Bogiem, i że Sam dla mnie wszystkim we wszystkim stałeś się: pożywieniem niewysłowionym i w całości darmowym, zawsze obficie płynącym na mej duszy wargi i tryskającym ze źródła serca mego, szatą jaśniejącą i spalającą demony, oczyszczeniem obmywającym mnie przez niezniszczalne i święte łzy, które są darem Twego przyjścia dla tych, których nawiedzasz.

Dzięki Ci składam, że światłością niezmierzchającą stałeś się dla mnie i słońcem niezachodzącym, nie mając się gdzie skryć, który wypełniasz swą chwałą wszystkie rzeczy. Nigdy bowiem nie skrywasz się przed nikim, ale to my zawsze skrywamy się przed Tobą, przyjść do Ciebie nie chcąc. Gdzie bowiem też miałbyś się skryć, skoro nie masz nigdzie miejsca swego spoczynku? I dlaczego miałbyś, który nigdy nie odwracasz się od nikogo, ani nikogo się nie obawiasz?

Teraz zatem rozbij swój namiot, Władco, we mnie i zamieszkaj i przebywaj nieustannie, nieoddzielnie aż do końca we mnie, słudze Twoim, o Dobry, abym i ja mógł być znalezionym przy moim odejściu i po nim w Tobie, o Dobry, i abym współkrólował z Tobą, ponad wszystkimi Bogiem!

Przebywaj we mnie, Władco, i nie pozostawiaj mnie samego, aby nacierający nieprzyjaciele moi, którzy zawsze zabiegają o to, by pochłonąć moją duszę, znalazłszy Ciebie trwającego we mnie, uciekli i nie przemogli mnie, widząc Ciebie, potężniejszego od wszystkich, zasiadającego wewnątrz domostwa mej uniżonej duszy.

Tak, o Władco, jak wspomniałeś mnie, gdy byłem w świecie zatopiony w niewiedzy, Sam wybrałeś mnie i od świata oddzieliłeś, a przed obliczem chwały swojej postawiłeś, tak i teraz zachowaj mnie wewnętrznie stałym na zawsze i niewzruszonym uczyń Twoje zamieszkanie we mnie, abym chociaż jestem martwy, widząc Cię nieustannie, żył i abym posiadając Cię, chociaż jestem ubogi, zawsze się wzbogacał i od królów wszelkich był bogatszy, i abym jedząc i pijąc Cię i w każdej chwili przywdziewając Cię, rozkoszował się w niewysłowionych dobrach, albowiem Ty jesteś wszelkim dobrem i wszelką chwałą, i wszelką rozkoszą i Tobie przynależy chwała, Świętej i Współistotnej, i Życiodajnej Trójcy, w Ojcu i Synu i Świętym Duchu uwielbianej i wyznawanej, i otrzymującej pokłon, i czczonej przez wszystkich wiernych, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

symeon new theologian