Pan jest naszym zwierciadłem: Święto Wszystkich Świętych

Synaxis_of_all_saints_(icon)

Oto Pan jest naszym zwierciadłem,
otwórzcie swe oczy i ujrzyjcie je w Nim,
i poznajcie, jak wygląda wasze oblicze,
i wychwalajcie Jego Ducha,
i zetrzyjcie farbę ze swej twarzy,
i umiłujcie Jego świętość, i przywdziejcie ją,
a będziecie bez skazy zawsze z Nim.
Hallelujah!
Ody Salomona: Oda 13

Dzisiaj jest święto wszystkich świętych. Tych, którzy spojrzeli na Pana i ujrzeli w Nim to, jak wygląda prawdziwy człowiek. Tych, którzy przez Niego przejrzeli. Tych, którzy patrząc na Pana, rozpoznali, że sami są splamieni, że maskują i szpecą obraz Boży, który w sobie noszą. Tych, którzy zostali oświeceni przez Ducha Świętego, by mogli umiłować świętość Jezusa, zmyć z siebie brud i fałszywy makijaż, a odziać się nieskazitelność ich Pana.

To święto to świadectwo wielkiej łaski Ducha Świętego dla świata darowanej we wspólnocie Ciała Chrystusa – Kościoła. Ale to również wielkie wezwanie, zaproszenie: spójrzmy wraz ze świętymi w oblicze Pana, przejrzyjmy się w Nim, rozpoznajmy, co jest w nas nie tak, rozpoznajmy, do czego jesteśmy naprawdę powołani i uwolnijmy się z półśrodków i substytutów. Stańmy się prawdziwymi ludźmi, tak jak Jezus i święci są prawdziwymi ludźmi, prawdziwymi osobami, żyjącymi naprawdę, żyjącymi pełnią życia. Nie bójmy się prawdy o sobie, nie bójmy się spojrzeć Jezusowi w oczy, bo to nasze i Jego spojrzenie jest źródłem uleczenia, oświecenia i głębokiej przemiany. Umiłujmy Jego świętość, która ma stać się nasza świętością, a będziemy zawsze bez skazy z Nim – i z wszystkimi, którzy umiłowali Jego Oblicze.

Pan zaś jest Duchem, a gdzie Ducha Pana – tam wolność! My zaś wszyscy, którzy z odsłoniętym obliczem przyglądamy się chwale Pana, w ten sam obraz jesteśmy przemieniani – z chwały w chwałę poprzez Ducha Pańskiego.
2 Kor 3:17-18

Sola fide – fide Christi

Jedną z najbardziej charakterystycznych nauk protestanckich jest opozycja pomiędzy wiarą i uczynkami. Bywa ona bardziej zniuansowana, kiedy uznaje się nierozerwalny związek między wiarą a rodzonymi przez nią uczynkami, ale też bywa przedstawiana w postaci bardzo uproszczonej, kiedy neguje się wszelką wartość i znaczenie uczynków. Jednak w jakiejkolwiek postaci by tego nie przedstawiać, zdaje się, że w nauce tej traktuje się wiarę i uczynki, jako samodzielne, uniwersalne i abstrakcyjne zasady. Chodzi o generalną ludzką zdolność wierzenia i działania.

Naturalnie nauka o sola fide, czyli o usprawiedliwieniu przez samą wiarę, miała być wywiedziona z Biblii. Kiedy jednak przyjrzeć się temu zagadnieniu bliżej właśnie w Biblii, wydaje się, że sprawa wygląda nieco inaczej. Przede wszystkim zarówno wiara jak i uczynki są w Nowym Testamencie dookreślone. Kiedy mowa o wierze, mówi się w pełnym rozwinięciu o wierze Jezusa Chrystusa (pistis Iesou/Christou), kiedy natomiast mówi się o uczynkach, to w pełnym ich określeniem jest uczynki Prawa (erga tou nomou) i to nie byle jakiego Prawa, ale Prawa Mojżesza (nomos tou Moyseos). To sprawia, że zaczynamy mówić o konkretnej wierze i konkretnych uczynkach. Opozycja nabiera innego charakteru i staje się opozycją pomiędzy dwiema grupami ludzi zdefiniowanymi na dwa sposoby. Jedna grupa ludzi to grupa zdefiniowana przez uczynki Prawa Mojżesza, druga grupa ludzi to grupa zdefiniowana przez wiarę Jezusa Chrystusa.

Prawo Mojżesza stanowiło kodeks moralny społeczeństwa żydowskiego, określało ono wyznaczniki bycia Żydem, a co więcej podawało kryteria bycia dobrym Żydem. Przede wszystkim mówimy tutaj o rzeczach takich jak obrzezanie, święcenie szabatu, zachowywanie koszernej kuchni, obchodzenie świąt, sprawowanie kultu w jednym sanktuarium w Jerozolimie wraz ze wszystkimi przepisami, oddzielenie od czcicieli obcych bogów itd. Prawo Mojżesza ustanawiało pewną wspólnotę – Izrael, określało jej charakter, wyznaczało jej granice, nadawało jej pewien kierunek, stawiało przed nią zadania, którym musiała sprostać, by żyć według tego powołania i mieć się dobrze. Historia tej wspólnoty wyglądała tak, że nie sprostała ona swojemu powołaniu, spotkał ją sąd i rozpad, co objawiło się zniszczeniem Świątyni i Jerozolimy oraz deportacją do Babilonu. Prawo Mojżesza zawierało obietnice naprawy tej sytuacji, przywrócenia sprawiedliwości (usprawiedliwienia), ale pomimo tego, że Izrael powrócił do zachowywania wskazań Prawa Mojżesza, dalej żył w rozproszeniu, a we własnym kraju podlegał władzy obcych. Uwolnienie od owoców, jakie przyniosły narodowe grzechy, nie nadeszło. Przywrócenie sprawiedliwości nie miało miejsca. Spełnianie – nawet drobiazgowe – uczynków określających Izrael w Prawie Mojżeszowym, nie przyniosło wybawienia i odnowy.

Apostołowie i ich uczniowie przeciwstawiali moc uczynków Prawa Mojżesza moc wiary Jezusa Mesjasza. Opowiadali, że Jezus był wierny Bogu aż do śmierci, że został przez Boga wzbudzony z martwych i ustanowiony powszechnym Władcą i Panem. Pojawia się inna zasada organizowania rzeczywistości: wiara lub wierność Jezusa. Ap. Paweł przekonuje w jednej z synagog:

Niech będzie zatem wam wiadome, mężowie bracia, że odpuszczenie grzechów właśnie przez Niego [Jezusa] jest wam obwieszczane i ze wszystkich rzeczy, z których nie mogliście zostać zrehabilitowani [usprawiedliwieni] w Prawie Mojżesza, w Nim [Jezusie] każdy kto pokłada lojalną wiarę doznaje sprawiedliwej odnowy [usprawiedliwienia]. 
Dz 13:38n (tłum. własne)

Czasami apostołowie i pierwsi chrześcijanie mówili o Ewangelii jako „nowym Prawie” i w tym świetle to ma sens. Ewangelia, czyli Jezus i jego wierność w śmierci i zmartwychwstaniu jest nową kartą założycielską, nowym kodeksem definiującym nową wspólnotę, nowe jej wyznaczniki, nowe cele i powołanie. Ta wspólnota nie jest określona już przez uczynki Prawa Mojżesza, ponieważ nie przyniosły one wybawienia nawracającemu się ze swoich przewin Izraelowi, nie miały mocy przywrócić właściwego ładu. Ta nowa wspólnota jest określona przez wiarę/wierność Jezusa, którą okazał On w swoim życiu, ludzie stają się uczestnikami tej wspólnoty i trwają w niej za sprawą przyswojenia sobie tej wierności Jezusa we własnej osobie, naśladując Jezusa, idąc w Jego ślady, przyjmując Jego chrzest i pijąc z Jego kielicha (Mk 10:35-40).

Zatem: tak, tylko wiara Jezusa usprawiedliwia, tylko wierność Jezusa usprawiedliwia, tylko Jego życie, krzyż, grób i zmartwychwstanie usprawiedliwiają, tylko przyswojenie tej wierności Jezusa usprawiedliwia, tylko przyjęcie Jego chrztu i picie z Jego kielicha usprawiedliwia.

Teraz zaś niezależnie od Prawa została ujawniona niosąca odnowę sprawiedliwość Boga, o której świadczą Prawo i Prorocy, jednak jest to sprawiedliwość Boga za sprawą wierności Jezusa Mesjasza dla wszystkich i nad wszystkimi, którzy okazują wiarę. Nie ma bowiem różnicy: wszyscy przecież popełnili grzech i są pozbawieni chwały Boga, a doznają słusznej odnowy darmo, przez jego łaskę przez odkupienie, które jest w Jezusie Mesjaszu. Jego przedłożył Bóg jako oczyszczenie poprzez pokładanie lojalnej wiary w Jego krew, aby wskazać, że miał słuszność w kwestii pominięcia przeszłych grzechów, gdy Bóg je znosił, aby ukazać swoją niosącą odnowę sprawiedliwość w obecnym czasie tak, aby okazał się sprawiedliwym i sprawiedliwie odnawiającym tego, kto odznacza się wiernością Jezusa. Gdzie zatem zadufanie w sobie? Wykluczone. Jakim Prawem? Uczynków? Nie, ale Prawem wiary. Rozumujemy zatem, że to za sprawą lojalnej wiary dostępuje człowiek słusznej odnowy, bez uczynków Prawa, bo czy Bóg jest tylko Bogiem Żydów? Czyż nie także i nie-Żydów? Owszem, również nie-Żydów. Ponieważ jest jeden Bóg, który sprawi rehabilitację obrzezanych z powodu lojalnej wierności, jak i nieobrzezanych poprzez lojalną wierność.
Rz 3:21-30 (tłum. własne)

Księga Machabejska według św. Łukasza

Dwutomowe dzieło św. Łukasza – Ewangelia i Dzieje Apostolskie – jest znane z wykorzystywania motywów i obrazów starotestamentowych, jednak jest pewne źródło, które rzadko lub którego zgoła nigdy się nie wymienia pośród źródeł inspiracji Łukasza. Mowa o Księgach Machabejskich. Właściwie należałoby się go spodziewać – jeśli św. Łukasz podejmuje się pisać o losach współczesnego mu Izraela, to naturalnym punktem odniesienia (jednym z wielu oczywiście) jest jeden z najnowszych rozdziałów dramatycznej historii narodu, który głęboko wyrył się w pamięci i wyobraźni Żydów. Opowieść o Machabeuszach jest czymś bardzo żywym w Izraelu w I wieku – to o nich ma opowiadać tajemnicza Księga Daniela, która prorokuje również (jak sądzono) o czasach Jezusa, kiedy miało nastać podobne prześladowanie i wielkie zwycięstwo. W historii machabejskiej zawierały się problemy właściwego kultu świątynnego, czystości rytualnej, stosunku do pogan, ucisku okupanta – problemy bardzo na czasie na początku naszej ery w Judei. Do Machabeuszy odwoływali się pojawiający się co raz to nowi powstańcy, historia rewolty sprzed niewielu wieków wydawała się być niedokończona, nierozstrzygnięta, bez właściwego finału.

Św. Łukasz nie uniknął odwołania do wielkiej narodowej opowieści Izraela, do jego historii najnowszej. Odniesienia do niej mogą nie być widoczne na pierwszy rzut oka, podobnie jak fundamenty domu takimi pozostają. Wydaje się bowiem, że sam układ swoich dzieł Łukasz wzorował na dynamice pisma, które dzisiaj znamy jako Drugą Księgę Machabejską. Nie czynił tego niewolniczo, ale jednak.

Łukasz jest o tyle nietypowym ewangelistą, że zwraca się do czytelników we własnym imieniu zarówno w Ewangelii, jak i w Dziejach – podobnie czyni to autor 2Mchb na początku i w innych miejscach. W pierwszej części 2Mchb góruje nad wszystkim postać sprawiedliwego arcykapłana Oniasza, który zostaje zabity przez swych rodaków, podobny los w Ewangelii spotyka św. Jana Chrzciciela, również z rodu kapłańskiego. Przez cały czas w Ewangelii i 2Mch narasta napięcie, wzmagają się podstępy, nieprawość i uciski, aż dochodzi do kulminacji – wielkiego męczeństwa-ofiary. W 2Mchb wspaniałe świadectwo przed egzekucją składają Eleazar oraz siedmiu braci wraz z matką, są sprawiedliwymi, niejako figurami sprawiedliwości Izraela, jego mądrości i błogosławieństwa (siedmiu synów jako pełnia potomstwa), i jako tacy składają siebie w ofierze za ocalenie narodu. Co interesujące, idą na śmierć z głęboką wiarą w zmartwychwstanie. To wydarzenie to przełom w tej historii. Podobnie przełomowa jest męka i śmierć Sprawiedliwego – Mesjasza Jezusa w Ewangelii Łukasza.

Św. Męczennicy Machabejscy

To męczeństwo Chrystusa zmienia bieg dziejów, nie tylko losy Żydów, ale całego świata. O ile do chwili tej męczeńskiej ofiary gniew Boży ciążył nad wybranym narodem i wszystkimi narodami, o tyle dzięki Chrystusowi dokonuje się odkupienie, przebłaganie, odpuszczenie grzechów. Bracia-męczennicy w 2Mchb mówią o tym tak: „Jeżeli zaś żyjący Król nasz zagniewał się na krótki czas, aby nas ukarać i poprawić, to znów pojedna się ze swoimi sługami.” (2Mchb 7:33) lub „Ja, tak samo jak moi bracia, i ciało, i duszę oddaję za ojczyste prawa. Proszę przy tym Boga, aby wnet zmiłował się nad narodem, a ciebie doświadczeniami i karami zmusił do wyznania, że On jest jedynym Bogiem.Na mnie i na braciach moich niech zatrzyma się gniew Wszechmocnego, który sprawiedliwie spadł na cały nasz naród.” (2Mchb 7:37-38). I w istocie już w następnym rozdziale sytuacja się zmienia – oto wystąpili zwolennicy Judy Machabeusza:

„Błagali przy tym Pana, aby spojrzał na naród przez wszystkich prześladowany, aby okazał miłosierdzie świątyni, która jest zbezczeszczona przez bezbożnych ludzi, aby zlitował się nad miastem, które ginie i niedługo ma być zrównane z ziemią, aby wysłuchał krwi, która woła do Niego, aby wspomniał na przeciwne wszelkiej sprawiedliwości mordowanie niewinnych dzieci, wreszcie na bluźnierstwa wypowiadane przeciwko Jego imieniu, i okazał, że nienawidzi zła. Kiedy Machabeusz stanął na czele oddziału, już był dla pogan niezwyciężony – gniew bowiem Boży w litość się przemienił.”
2 Mchb 8:2-5

W Ewangelii i Dziejach Bóg wysłuchuje krwi Chrystusa, która woła do Niego i ujmuje się za sprawiedliwymi – wskrzesza Mesjasza z martwych i ustanawia Go wodzem zastępów uczniów. Chociaż wcześniej w Izraelu i wśród pogan panoszył się diabeł, teraz nowi Machabeusze – Apostołowie wyruszają w bój nie z mieczami, ale uzbrojeni w ogień Ducha Świętego, by rozświetlić ciemności i pokonać wroga. Głoszone jest Królowanie Boże tak, jak męczennicy machabejscy wyznawali Boga, jako Króla nad królami mającego ostateczną władzę, by zgubić oprawców i wywyższyć uciemiężonych.

Pozostaje jeszcze jedna kwestia – ponowne poświęcenie Świątyni. Jest to jeszcze jeden wątek, który silnie wiąże historię Machabejską z dziełem Łukasza. Chociaż Jezus kochał Świątynię, jako dom swego Ojca, jednocześnie obwieszczał jej skalanie, przemianę w jaskinię zbójców, a za tym – jej rychły marny koniec. To Jego ciało ma być prawdziwą Świątynią i ta Świątynia w Ewangelii św. Łukasza ulega zbezczeszczeniu poprzez mękę i śmierć, na które zostaje skazany Mesjasz. Interesujące jest, że ponowne poświęcenie tej Świątyni u Łukasza nie dokonuje się już przy wysiłkach walecznych ludzi, ale to sam Bóg walczy o swoją Świątynię. Bóg wskrzesza Chrystusa i to jest ponowna konsekracja przybytku Jego ciała. Jednak to nie koniec. Jak dobrze wiadomo tradycje związane z historią machabejską, tak pieczołowicie przechowywane w zwyczajach Chanuki, przekazują nam opowieść o cudownym rozmnożeniu poświęconej oliwy, której jednodniowy zapas płonął cudownie na menorze Świątyni przez osiem dni. Tym samym Chanuka staje się świętem światła.

Podobnie historia, którą opowiada nam Łukasz, nie kończy się na rekonsekracji Świątyni ciała Chrystusa, ale idzie dalej i opowiada o tym, jak ponownie zapłonęła Menora tej Świątyni:

„Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden.”
Dz 2:1-3

Uczniowie stają się nowym świecznikiem, napełnieni Oliwą, która nigdy nie gaśnie, która płonie nie siedem dni, w tygodniu doczesnego stworzenia, ale przez dni osiem sięgając aż do przyszłego wieku tak, jak Mesjasz został wzbudzony z martwych ósmego dnia. Machabejska Ewangelia wg św. Łukasza nie jest to zatem opowieść krwawym powstaniu, o obronie narodu, o odbiciu świętego miejsca z rąk nieczystych, ale o powstaniu duchowym, o wyzwoleniu wszystkich ludzi spod władzy ostatecznego pogańskiego Władcy, o rekonsekracji ludzkiej natury w Chrystusie, o poświęceniu Świątyni, która nie stoi w miejscu, ale rozszerza się po wszystkie krańce ziemi i o nigdy nie gasnącej Światłości, przez którą staje się to możliwe, a którą niosą we wszystkie ciemne miejsca lampy Świecznika, uczniowie Chrystusa, dzieci Kościoła, słudzy nowej Świątyni.

Chrystusowa Chanuka

Albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z [Jego] wolą. Czyńcie wszystko bez szemrań i powątpiewań, abyście się stali bez zarzutu i bez winy jako nienaganne dzieci Boże pośród narodu zepsutego i przewrotnego. Między nimi jawicie się jako źródła światła w świecie.
Flp 2:13-15

Drugi List Klemensa – rozdziały 3-6

Rozdział 3
Tyleż litości nam On okazał nie tylko tak, że my jako żywi już martwym bogom nie składaliśmy ofiar i nie oddawaliśmy im pokłonu, ale że poznaliśmy przez Niego Ojca prawdy. Czym zaś jest poznanie Jego, jeśli nie niezapieraniem się Tego, przez którego Go poznaliśmy?
Mówi zaś On sam: Do tego, który przyzna się do Mnie wobec ludzi, przyznam się do niego wobec mojego Ojca. Taka zatem jest zapłata nasza, jeśli przyznamy się do Tego, przez którego zostaliśmy zbawieni. Ale w czym się do Niego przyznamy? W czynieniu tych rzeczy, o których mówi i nieprzestępowaniu Jego przykazań oraz nie czczeniu Go tylko wargami, ale z całego serca i z całego rozumu. Mówi zaś i u Izajasza: Lud ten czci Mnie wargami, ale serce ich dalekie jest ode Mnie.

Rozdział 4

Dlatego nie tylko nazywajmy Go Panem, ponieważ nie to nas zbawi.
Mówi bowiem: Nie każdy, kto mówi mi „Panie, Panie”, będzie zbawiony, ale ten, kto czyni sprawiedliwość. Stąd zatem, bracia, w czynach Go wyznawajmy, w miłości wzajemnej, nie w dopuszczaniu się cudzołóstwa, wzajemnej obmowy, zazdrości, ale w byciu powściągliwymi, miłosiernymi, dobrymi, współczującymi sobie wzajemnie, a nie miłującymi pieniądze. W takich czynach wyznajemy Go, a nie w przeciwnych. I nie powinniśmy bać się ludzi bardziej, niż Boga.
Dlatego gdy te rzeczy czynicie, rzekł Pan: Gdybyście byli ze mną zgromadzeni na piersi mojej, a nie spełniali przykazań Moich, wyrzucę was i powiem wam „Odejdźcie ode Mnie, nie wiem, skąd jesteście, sprawcy nieprawości”.

Rozdział 5

Stąd, bracia, pozostawiwszy zamieszkiwanie na tym świecie, pełnijmy wolę Tego, który nas wezwał i nie bójmy się wyjść z tego świata. Mówi bowiem Pan: Bądźcie jak baranki pośród wilków, odpowiadając zaś Piotr mówi Mu: Zatem co jeśli wilki rozszarpią baranki? Rzekł Jezus Piotrowi: Niech nie boją się baranki wilków po tym, jak umrą i wy nie bójcie się tych, którzy was zabijają i nic wam nie mogą zrobić [więcej], ale bójcie się Tego, który po tym, jak umrzecie, ma władzę nad duszą i ciałem, by wrzucić je do Gehenny ognia. I wiedzcie, bracia, że tymczasowe przebywanie na tym świecie tego ciała jest krótkie i trwa niewiele czasu, zaś obietnica Chrystusa jest wielka i zadziwiająca, to jest spoczynek nadchodzącego Królestwa i życia wiecznego. Co zatem powinniśmy czynić, by je osiągnąć, jeśli nie zachowywać się świątobliwie i sprawiedliwie, a światowe rzeczy mieć za cudzoziemskie i nie pożądać ich? Bowiem gdy pożądamy, by je posiąść, odpadamy od prawej drogi.

Rozdział 6
Mówi zaś Pan: Żaden sługa domowy nie może służyć dwóm panom. Jeśli my pragniemy i Bogu służyć i mamonie, bez pożytku to jest dla nas. Co to bowiem za pożytek, jeśli ktoś cały świat zyska, ale duszę straci? Są zaś ten wiek i przyszły dwoma nieprzyjaciółmi. Ten namawia do cudzołóstwa i zepsucia, umiłowania pieniędzy i oszustwa, tamten zaś je odrzuca. Nie możemy zatem być przyjaciółmi obu, musimy natomiast ten odrzuciwszy tamtym się zająć. Sądzimy, że lepiej jest tutejsze rzeczy nienawidzić, ponieważ są małe, nietrwałe i zepsute, tamte zaś miłować – dobre, nieskażone. Pełniąc bowiem wolę Chrystusa, znajdziemy odpoczynek. Jeśli zaś nie, nic nas nie wybawi z wiecznej kary, jeśli nie będziemy posłuszni Jego przykazaniom. Mówi zaś i Pismo u Ezechiela, że gdyby powstał Noe i Job i Daniel, nie wybawią dzieci ich od uprowadzenia do niewoli.
Jeśli zaś i ci sprawiedliwi nie mogą swymi sprawiedliwościami wybawić ich dzieci, my, jeśli nie ustrzeżemy chrztu czystym i nieskalanym, z jakąż pewnością wejdziemy do Królestwa Bożego? Albo któż naszym orędownikiem będzie, jeśli nie zostaniemy znalezieni ze świątobliwymi i sprawiedliwymi uczynkami?

Autor wyraźnie wzywa do wiary popartej postępowaniem, czy chodzi o mężne wyznawanie Chrystusa w obliczu groźby męczeństwa, czy o postępowanie zgodne z Ewangelią w sprawiedliwości i umiłowaniu życia przyszłego. Autor najwyraźniej podziela również pogląd części wczesnych chrześcijan o wyjątkowym znaczeniu pierwszego nawrócenia (metanoia) i chrztu, których zachowanie stanowi o zbawieniu.
PS W niektórych miejscach tekst może brzmieć nieskładnie, ale staram się oddać jak najdokładniej oryginał.
–Kamil M.

Drugi List Klemensa – rozdział 2

Rozdział 2
Wesel się, niepłodna, która nie rodziłaś, krzycz i wołaj, która odczuwałaś bólów rodzenia, ponieważ dzieci opuszczonej liczniejsze są, niż tej, która ma męża
. To, co rzekł: Wesel się, niepłodna, która nie rodziłaś, powiedział o nas. Niepłodna bowiem był nasza Eklezja nim dane zostały jej dzieci.
A to, co rzekł: Wołaj, która nie odczuwałaś bólów rodzenia, to mówi, abyśmy modlitwy nasze szczerze wznosili do Boga, abyśmy nie upadali na duchu jak te, które odczuwają bóle rodzenia. Zaś to, co rzekł: Ponieważ dzieci opuszczonej liczniejsze są, niż tej, która ma męża – bo nasz lud wydawał się być opuszczony przez Boga, teraz zaś gdy uwierzyliśmy, liczniejsi staliśmy się od tych, którzy sądzą, że mają Boga. Inne zaś Pismo mówi: Nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzeszników. To mówi, ponieważ tych, którzy giną, trzeba zbawiać. To bowiem jest wielkie i godne podziwu: nie to, co stoi stawiać, ale to, co upada. Tak też Chrystus zapragnął zbawić to, co ginęło i zbawił wielu przyszedłszy i powoławszy nas już ginących.

  Autor przeciwstawia najprawdopodobniej chrześcijan pochodzenia pogańskiego niewierzącym w Chrystusa Żydom powołując się na Ks. Izajasza 54. Jest to przeciwstawienie dwóch eklezji (zgromadzeń, społeczności, „kościołów” – wybrałem takie spolszczenie, ponieważ brak w naszym języku adekwatnego słowa). Eklezja pogańska nie rokowała dobrze, a jednak dzięki łaskawości Boga zyskała liczne potomstwo – wiernych, którzy są teraz wzywani do modlitwy. W kontraście żydowska eklezja jedynie sądzi, że ma Boga. Autor w tym odwróceniu upatruje spełnienia się słów Chrystusa, który miał przybyć, by ocalić grzesznych, upadłych i ginących. I tak rzeczywiście się stało. Teraz rzekomo Opuszczona ma liczne potomstwo, niż rzekoma Mężatka.

–Kamil M.

Chrześcijaństwo jako Izrael Boży

„Chrześcijaństwo pojawiło się na świecie nie jako duchowieństwo sprawujące rytuały bez doktryny dla korzyści każdego, kogo przyciągnie, jak kulty wschodnie (…), ani jako streszczenie intelektualnych twierdzeń przeznaczone do dyskusji, jak grecka filozofia, ale jako Izrael Boży, odnowiony w Jezusie. Nade wszystko jako życie („droga”), życie określone przez Boga w jego wszelkich aspektach: religijnym, moralnym i społecznym; życie, które może być naprawdę przeżywane wyłącznie w „Przymierzu” z Bogiem, a zatem w społeczności (society) ustanowionej za sprawą tego Przymierza przez samego Boga.”

G. Dix, The Jew and the Greek: A Study in the Primitive Church, Dacre Press, Westminster 1953, s. 28 (za: A. Schmemann, Introduction to Liturgical Theology, St Vladimir’s Seminary Press, Crestwood NY 2003, s. 60). Tłumaczenie własne.

Maria – świątynia i prototyp Kościoła

Prorok, Gwiazda, Dziewica i Syn
Katakumby Pryscylli w Rzymie
początek III wieku
  Wczoraj – 25 marca – Kościół Zachodni wspominał Zwiastowanie Pańskie. A właściwie dzisiaj, ponieważ uroczystość jest przesuwana na poniedziałek, gdy przypada formalnie w niedzielę. Tekst Pisma Świętego przeznaczony do czytania w to święto pochodzi oczywiście z Łk 1. Sposób, w jaki ujmuje on to wydarzenie, jest wart uwagi z dwóch powodów – przedstawia ono nawiązania do wyobrażeń starotestamentowych, jak również wpisuje się w jeden ze wzorów, jakich używa Łukasz w swoim dwutomowym dziele.

  Mam na myśli szczególnie werset Łk 1:35:
καὶ ἀποκριθεὶς ὁ ἄγγελος εἶπεν αὐτῇ· πνεῦμα ἅγιον ἐπελεύσεται ἐπὶ σὲ καὶ δύναμις ὑψίστου ἐπισκιάσει σοι· διὸ καὶ τὸ γεννώμενον ἅγιον κληθήσεται υἱὸς θεοῦ.
I odpowiadając anioł, rzekł jej: Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego zacieni cię. Dlatego też to, co się narodzi, będzie święte i będzie nazwane Synem Bożym. (BW)
  Zacznijmy od drugiego pogrubionego słowa – episkiazo, czyli „zacienić, okryć cieniem”. Czasownik ten został uzyty w LXX w Wj 40:35:
καὶ οὐκ ἠδυνάσθη μωυσῆς εἰσελθεῖν εἰς τὴν σκηνὴν τοῦ μαρτυρίου ὅτι ἐπεσκίαζεν ἐπ’ αὐτὴν ἡ νεφέλη καὶ δόξης κυρίου ἐπλήσθη ἡ σκηνή
I nie mógł Mojżesz wejść do Namiotu Świadectwa, ponieważ zacienił go Obłok i Chwałą Pana napełnił się namiot. (przekład własny)
  Mamy tutaj obraz przybytku, świątyni, na którą zstąpiła potężna Obecność Boga, by zamieszkać wśród synów Izraela. A zatem na początku swej Ewangelii Łukasz pokazuje, że Bóg Izraela wybrał sobie inne miejsce zamieszkania wśród ludzi i choć wiemy z innych fragmentów Nowego Testamentu, iż ciało Chrystusa jest nazywane świątynią, to tutaj świątynią staje się Maria. I to w niezwykły sposób, nie chodzi bowiem „tylko” o samą obecność Ducha Bożego, Chwały Pańskiej, ale ostatecznie o samego Wcielonego Boga. Maria stanie się świątynią Boga, bo w niej cieleśnie, a nie tylko duchowo, zamieszka Bóg. W dodatku Jego ciało – które będzie nazwane świątynią – to jej ciało, z jej ciała ono pochodzi.
  Spójrzmy jednak na drugi pogrubiony czasownik, eperchomai znaczący „przyjść na coś, nadejść na coś, zstąpić na coś, zejść na coś”. Naturalnie również kojarzy się on z Chwałą Pańską przebywającą w świątyni, ale zobaczmy, jaką paralelę Łukasz tworzy w swym dwutomowym dziele przy pomocy tego czasownika – w Dz 1:8 jest napisane:
ἀλλὰ λήμψεσθε δύναμιν ἐπελθόντος τοῦ ἁγίου πνεύματος ἐφ’ ὑμᾶς καὶ ἔσεσθε μου μάρτυρες ἐν τε Ἰερουσαλὴμ καὶ [ἐν] πάσῃ τῇ Ἰουδαίᾳ καὶ Σαμαρείᾳ καὶ ἕως ἐσχάτου τῆς γῆς
ale weźmiecie moc Świętego Ducha przychodzącego na was i będziecie Moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei i Samarii i aż po krańce ziemi (przekład własny)
  Znajdujemy tutaj podobieństwa nie tylko do słów ze sceny Zwiastowania, ale i do przytoczonego tekstu z Księgi Wyjścia. Mamy tutaj obietnicę przyjścia mocy Ducha Świętego, ale tym razem na wszystkich uczniów, co jak wiemy zrealizuje się w 2 rozdziale Księgi Dziejów Apostolskich i dalej. Jest to obietnica nowej Świątyni, którą ma być Kościół, Ciało Chrystusa – jak napisze Paweł. Ale Łukasz zdążył już nam pokazać, że ludzie wierni Bogu stający się Jego Świątynią to nie pomysł z Dziejów – to już się zdarzyło w osobie Marii, w Poczęciu, we Wcieleniu Chrystusa. Początki Kościoła to nie Dzieje Apostolskie, ale pierwsze rozdziały Ewangelii Łukasza – Maria jest prototypem Kościoła, na który zstępuje Duch Święty, sprawca wcielenia, zamieszkania Boga pośród ludzi.
  Ale jaka jest funkcja tego nowego Przybytku? Mamy tutaj też odpowiedź. Jak Namiot był Namiotem Świadectwa, tak i uczniowie, z których Duch Boży uczyni Kościół, nową Świątynię, będą świadkami Wcielonego Boga. Ale znowu to nie jest u Łukasza nic nowego, ponieważ gdy „Duch Święty zstąpił na Marię, a moc Najwyższego ją zacieniła”, udaje się ona do swej krewnej, jako żywy Namiot Świadectwa niosący Obecność Pana, by o niej świadczyć. I samo jej przyjście z Jezusem rozwijającym się pod jej sercem sprawia, że Elżbieta jest napełniona Duchem Świętym – podobnie jak ewangelia o Jezusie Chrystusie głoszona przez Piotra poganom w Dz 10 niespodziewanie obdarzy ich Duchem Bożym. Maria staje się żywym świadectwem, ale nie stroni też od słów. Okazuje się być pierwszym teologiem Nowego Testamentu w znaczeniu etymologicznym, czyli osobą, która theologei, tj. mówi o Bogu, sławi Go i przekazuje Jego słowo w wyniku osobistego poznania Jego i Jego potężnych dzieł. Maria jest wzorem Kościoła. Rzekła ona:
Wielbi dusza moja Pana
i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy.
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia.
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,
a Jego Imię jest święte.
Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie
nad tymi, którzy się Go boją.
Okazał moc swego ramienia,
rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strącił władców z tronu,
a wywyższył pokornych.
Głodnych nasycił dobrami,
a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za swoim sługą, Izraelem,
pomny na swe miłosierdzie,
Jak obiecał naszym ojcom,
Abrahamowi i jego potomstwu na wieki.
Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu: jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.
–Kamil M.

Syn Człowieczy i Święci Najwyższego

Jaki komunikat dla współczesnych Jezusowi niósł fakt, że mówił On o sobie, że jest „Synem Człowieczym”? Wydaje się dziś być oczywistym, że należy ten tytuł traktować jako tytuł mesjański, ale prawdopodobnie nie było tak w I wieku n.e., gdy Jezus wystąpił nauczając i uzdrawiając w Galilei i Judei. Tytuł Syna Człowieczego próbowano rozumieć jako inny, semicki sposób na powiedzenie o samym sobie lub jako pewne nawiązanie do Księgi Ezechiela, gdzie tytułowy prorok jest tak wielokrotnie nazywany przez Boga („synu człowieczy”). Może to być do jakiegoś stopnia słuszne, ale wszystko wskazuje na to, że takie skojarzenia powinny być traktowane jako marginalne. Wydaje się, że jeśli chce się zrozumieć właściwą funkcję tytułu „Syna Człowieczego”, należy sięgnąć przede wszystkim do Księgi Daniela.

Sen Daniela

W Dan 7 znajduje się opis oraz wyjaśnienie snu jaki Daniel otrzymał od Boga. Prorok ujrzał cztery bestie o różnych kształtach i różnym charakterze, które wychodziły z Morza Śródziemnego. Czwarta z nich była wyjątkowo groźna i brutalna, jej siła wyrażała się w dziesięciu rogach, jakie posiadała, do tego wszystkiego wyrósł jeszcze jeden zuchwały róg, który miał ludzkie oczy oraz usta, którymi mówił wielkie rzeczy. Wygląda to jakby przez ziemię przechodziła burza niebezpiecznych i nie liczących się z niczym potęg. Wtem wkracza wizja tronów i zasiadającego Przedwiecznego otoczonego wielkim majestatem i tymi, którzy Mu służą – odbywa się sąd w wyniku, którego najgroźniejszą bestię spotyka zguba (podobnie i poprzednie mają ograniczony czas działania). Przedwieczny sprawuje ostateczną kontrolę nad bestiami. Ale to nie koniec wizji – na obłokach nieba przybywa jakby syn człowieczy i staje przed Przedwiecznym. To jemu (a nie bestiom) powierzona jest władza i królowanie, i wszystkie narody właśnie jemu będą służyć. Jego władza jest wieczna, a jego królowanie niezniszczalne.

Święci Najwyższego

Bóg nie pozostawia tej wizji bez wyjaśnienia – Daniel otrzymuje jej wykład od jednego ze stojących w pobliżu. Okazuje się, że bestie symbolizują królestwa, które będą panować nad ziemią, zaś syn człowieczy to Święci Najwyższego, którzy zostaną wywyższeni do zwierzchniej władzy. Jeden z królów czwartego królestwa będzie bluźnił Najwyższemu i prześladował dotkliwie Świętych, ale w końcu zasiądzie sąd i dokona się sprawiedliwość – władza zostanie królestwom odebrana, a Święci zostaną nagrodzeni panowaniem i władzą królewską nad wszystkim.
Jak widać w wizji wywyższenie Świętych Najwyższego jest wyobrażone jako przybycie syna człowieczego na obłokach, by stawić się przed Przedwiecznym. Syn człowieczy to Święci Najwyższego, a Święci Najwyższego to syn człowieczy. Sen Daniela nie był niczym nowym dla czytającego go Żyda – nadzieją wiernego Izraela było ocalenie od pogańskich ciemięzców i rehabilitacja ludu Bożego, i ta nadzieja została wyrażona wielokrotnie u proroków w wizjach odnowy narodowej i klęski wrogów, wyniesienia przez Boga narodu Izraela do najwyższej pozycji. Kiedy Izrael oczekiwał eschatologicznego wkroczenia Boga w historię, oczekiwał właśnie tego – w to wierzyli m.in. Qumrańczycy, czego świadectwem są ich pisma i w to też wierzyła pewna grupa Żydów, która zaczęła się wyodrębniać z reszty ludu w początkach I wieku. Oto jak śpiewał o tym jeden z pobożnych mężczyzn należący do tego stronnictwa:
„Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela,
że nawiedził lud swój i wyzwolił go,
i moc zbawczą nam wzbudził w domu sługi swego, Dawida:
jak zapowiedział to z dawien dawna przez usta swych świętych proroków,

że nas wybawi od nieprzyjaciół i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą,
że miłosierdzie okaże ojcom naszym i wspomni na swoje święte Przymierze –
na przysięgę, którą złożył ojcu naszemu, Abrahamowi,
że nam użyczy tego, iż z mocy nieprzyjaciół wyrwani
bez lęku służyć Mu będziemy w pobożności i sprawiedliwości

przed Nim po wszystkie dni nasze.”
Łk 1:68-75 BT

Syn Człowieczy

W Ewangeliach dzieje się coś dziwnego – przychodzi człowiek imieniem Jezus tytułujący się mianem syna człowieczego. Można powiedzieć, że dotąd Księga Daniela sugerowała, że syn człowieczy to postać zbiorowa tzn. Święci Najwyższego, ale wygląda na to, że sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Jezus okazuje się skupiać w sobie samym lud Świętych Najwyższego – powołuje 12 mężczyzn na znak rekonstytucji narodu, postępuje jak prawdziwy przywódca, który pociąga za sobą zwolenników. Funkcjonujący establishment nie wie, jak sobie poradzić z człowiekiem, który podróżuje przez kraj wypowiadając zdania, które burzą ustalony porządek: Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczać grzechy, Syn Człowieczy jest Panem szabatu. W porządku, brzmi świetnie – mogą sobie myśleć zwolennicy Jezusa aka Syna Człowieczego – pójdziemy na Jerozolimę, usuniemy obłudnych kapłanów i uczonych w Piśmie, wypędzimy Rzymian, tę Bestię, która nas ciemięży i wreszcie poganie będą lizać stopy Izraelowi. Jednak Jezus ma w głowie to, co usłyszał prorok Daniel:
„Oto idziemy do Jerozolimy. Tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom. I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, a po trzech dniach zmartwychwstanie.”
Mk 10:33-34 BT
Jeśli ma nastąpić jakiekolwiek i czyjekolwiek wywyższenie, Jezus musi odegrać rolę Świętych Najwyższego – być wydany w ręce oprawców, umęczony i zabity. Musi zostać wrzucony pomiędzy bestie, które Go rozszarpią. Tyle że już nie chodzi tylko o pogańską władzę – to nie po prostu ci, którzy walczą z Izraelem są dzikimi zwierzętami z wizji Daniela, ale ci, którzy są przeciwko Synowi Człowieczemu – Judasz, arcykapłani. To właśnie arcykapłanowi w trakcie swego procesu jak arcybestii Jezus mówi:
„Ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego z obłokami niebieskimi”
Mk 14:62 BT
Granice pomiędzy tymi, których Bóg zrehabilituje, a tymi, których poniży, zostały przekształcone – sam Jezus zniesie poniżenie z rąk Żydów i pogan, by pierwszego dnia tygodnia zmartwychwstać, a potem na obłokach zostać wywyższonym do rządów ponad wszelką władzą i zwierzchnością, a ci którzy do Niego należą, mają w Jego królowaniu udział. Wizja Daniela stała się rzeczywistością, Syn Człowieczy zasiadł na tronie, koniec bestii jest bliski.

Powołani święci (Najwyższego)

Co za paradoks! Rzym jest siedzibą pogańskiego zwierzęcia, które miało dręczyć Izrael jako Świętych Najwyższego, tymczasem Paweł, wysłannik Jezusa Pomazańca pisze do pewnej grupy Rzymian takie słowa:
„Przez którego otrzymaliśmy łaskę i poslannictwo, abyśmy dla imienia jego przywiedli do posłuszeństwa wiary wszystkie narody, wśród których jesteście i wy, powołani przez Jezusa Chrystusa. Wszystkim, którzy jesteście w Rzymie, umiłowanym Boga, powołanym świętym: Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa.”
Rz 1:5-7 BW
Redefinicja Świętych Najwyższego dokonana przez i w Jezusie doprowadziła do niewyobrażalnych skutków – oto stereotypowi ciemięzcy ludu Bożego stają się ludem Bożym, a – jak wynika z innych fragmentów NT – ci, którzy zostali powołani jako lud Boży, prześladują powołanych przez Boga świętych. Żydowski świat stanął na głowie. Ale właśnie w świetle tej prawdy został napisany Nowy Testament, tego dotyczyły pierwsze spory i fałszywe nauki, a ponieważ ta redefinicja świętych Najwyższego wynika ściśle z osoby Syna Człowieczego, Jezusa Mesjasza, to Paweł nie waha się przekląć tych, którzy głoszą inaczej, a ich naukę nazywa inną ewangelią (Gal 1:6-9). W samym centrum jego listu do Galacjan umiejscawia stwierdzenie, które wyjaśnia mechanizm działania jego prawdziwej Ewangelii:
„Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa.”
Gal 3:27 BW
Kto jest ochrzczony w Syna Człowieczego, ten przyoblekł się w Syna Człowieczego i dzieli z Nim los, w uniżeniu i wywyższeniu, jak u proroka Daniela.
„Ten to Duch świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy. A jeśli dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Bożymi, a współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko razem z nim cierpimy, abyśmy także razem z nim uwielbieni byli. Albowiem sądzę, że utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić.”
Rz 8:16-18 BW 
„I my zatem mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, [a przede wszystkim] grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na [jego] hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga.”
Hbr 12:1-2

–Kamil M.