Jezus nie schował się w naszych sercach

Przyjmij Jezusa do swego serca, przyjmij Jezusa jako swego osobistego Pana i Zbawiciela, a będziesz zbawiony. Wielu zapewne spotkało się już z tym potężnym przesłaniem. Dlaczego potężnym? Z wielu powodów. Po pierwsze, wielu daje mu posłuch – ten sposób ewangelizacji przyciągnął do chrześcijaństwa miliony osób na całym świecie, osób obojętnych religijnie lub osób tylko nominalnie będących chrześcijanami. Po drugie, właśnie szczególnie oddziałuje takie postawienie sprawy na ludzi, dla których chrześcijaństwo było bezwiednie odziedziczoną religią; takie słowa stawiają przed takimi osobami nową możliwość: chrześcijaństwo może być osobistym wyborem i owocem własnej decyzji. Po trzecie jednak, taka formuła jest atrakcyjna również dlatego, że wpisuje się w tzw. ducha naszych czasów, jest to odbierane jako wezwanie do sprowadzenia duchowości i religijności do sfery prywatnej, zamknięcia się w religii serca i osobistych przeżyć, w gronie wierzących-niepraktykujących. Ostatecznie chociaż cel wezwania może być szczytny – duchowe przebudzenie religijnie oziębłych ludzi – w swej treści i formie zawiera pewne ważne wykrzywienie chrześcijańskiej prawdy.

W ewangelizacji tego rodzaju często przywołuje się fragment z Listu do Rzymian, który brzmi:

Jeśli wyznasz ustami swymi, że Jezus jest Panem i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził Go z martwych, będziesz zbawiony.
Rz 10:9

Tekst ten stał się narzędziem sprywatyzowanej pobożności i jakże dalekie jest takie jego użycie od jego wybuchowego pierwotnego sensu! Nie ma wątpliwości, że słowa te wzywają do osobistej wiary, nie wzywają jednak do wiary w osobistego Pana. Niedawno obchodziliśmy święto Wniebowstąpienia Pańskiego, święto, które moim zdaniem jest w dużej mierze „zapomniane”, ignorowane, którego doniosłość nie dociera do większości chrześcijan. Jest to sytuacja tragiczna, biorąc pod uwagę, że wniebowstąpienie Jezusa i Jego zasiadanie po prawicy Ojca było dla pierwszych chrześcijan niemal centralnym punktem Ewangelii zaraz po ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu. Właśnie dlatego najczęściej cytowanym Psalmem w NT (jeśli nie najczęściej cytowanym fragmentem ST w ogóle) jest początek Psalmu 109 [110]: «Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej…»

Po co Jezus zmartwychwstał? Sądząc po tym, jak ewangelizuje się w niektórych środowiskach wydaje się, że po to, by zamieszkać w naszych sercach. Powiada się, że teraz możemy przyjąć Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela, że może On królować w naszym sercu, że możemy Go do siebie zaprosić. Nawet jeśli w pewnej mierze to prawda (wszakże pisma Jana pięknie wzywają do trwania w Chrystusie, aby On trwał w nas), to nie to było naczelnym poselstwem Apostołów. Apostołowie, jak wielokrotnie można przeczytać w Dziejach Apostolskich i Listach, niezłomnie głosili, że Bóg wzbudził Jezusa z martwych, aby wywyższyć Go ponad wszystko (Dz 5:31, Flp 2:9), aby darować Mu wszelką władzę w niebie i na ziemi (Mt 28:18, Ef 1:20-23), by uczynić go Panem wszystkich (Dz 10:36, Rz 10:12), by ustanowić Go Sędzią żywych i umarłych, przed którym wszyscy odpowiadają (J 5:22-23, Dz 10:42). Kiedy więc Paweł wzywa: wyznaj, że Jezus jest Panem i uwierz, że Bóg wzbudził Go z martwych, to owszem, zawiera się w tym osobista wiara i posłuszeństwo, i zawierzenie, ale przede wszystkim Paweł wzywa do szalonego wyznania! Jezus, cieśla i wędrowny nauczyciel, uzdrowiciel i prorok, którego skazano na okrutną, bezlitosną i poniżającą śmierć przysługującą największym wichrzycielom, ten Jezus nie tylko został przez Boga wskrzeszony odwracając ciążący na Nim wyrok. Więcej! Tego właśnie Jezusa, który jawił się galilejskim biedakiem zdeptanym przez doczesne władze, Bóg wywyższył do najwyższej władzy i chwały, ten Jezus okazał się być Synem samego Boga. W Liście do Rzymian Apostoł Paweł wyjaśniając przedziwne i zaskakujące plany dobroci Bożej, które dokonały się w życiu i śmierci Jezusa, zachęca właśnie do tej szalonej wiary, tego szokującego i gorszącego dla świata wyznania. Nie: «Jezus zmartwychwstał i teraz panuje w moim sercu», ale: «Jezus zmartwychwstał i panuje teraz nad wszystkimi ludźmi i wszelką władzą, i wszyscy Jemu podlegają i przed Nim odpowiadają, i prędzej czy później Jemu hołd będą musieli oddać».

Jezus nie skrył się w naszych sercach. Jezus przejął władzę nad światem! Skoro tak jest, to jesteśmy wezwani nie tyle do łaskawego przyzwolenia, by zapanował w naszych sercach, ale do oddania Mu ufnego hołdu. To jest Ewangelia. Jak mówi jedno z wezwań w liturgii z narastającym przynagleniem:

Przyjdźcie, pokłońmy się Królowi naszemu Bogu!
Przyjdźcie, pokłońmy się i przypadnijmy do Chrystusa, Króla naszego i Boga!
Przyjdźcie, pokłońmy się i przypadnijmy do samego Chrystusa, Króla i Boga naszego!

Albo wezwanie towarzyszące wniesieniu Ewangelii w trakcie niedzielnej Liturgii:

Przyjdźcie, pokłońmy się i przypadnijmy do Chrystusa!
Zbaw nas, Synu Boży, śpiewających Tobie: Alleluja! Alleluja! Alleluja!

To jest tajemnica Wniebowstąpienia. To jest prawda zasiadania Jezusa po prawicy Ojca. Na tronie Wszechrzeczy zasiadł ukrzyżowany Jezus, na tronie Ojca znalazł się Baranek jakby zabity (Ap 5:5-6). Przyjdźmy, pokłońmy się i przypadnijmy do Niego, ofiarowując Mu serca i umysły, ciała i dusze, życie prywatne i życie publiczne, bo On jest Panem i Władcą wszystkiego, a zarazem jedynym prawdziwie Dobrym i Przyjacielem człowieka.

pantocrator_large

Jezus poręką zbawienia człowieka

Bowiem nie aniołom [Bóg] poddał porządek świata, który ma nastać, a o którym tutaj mowa. Gdyż zaświadczył gdzieś ktoś mówiąc:
Czym jest człowiek, że pamiętasz o nim?
I kim jest syn człowieczy, że troszczysz się o niego?
Uczyniłeś go niewiele (βραχύ τι) mniejszym od aniołów,
chwałą i czcią ukoronowałeś go,
wszystko poddałeś pod jego stopy.
Gdy bowiem poddał mu wszystko, niczego nie pozostawił, co by nie było mu poddane. Jednak teraz jeszcze nie widzimy, by wszystko było mu poddane, natomiast widzimy tego, który na krótko (βραχύ τι) został uczyniony mniejszym od aniołów – Jezusa, który dla śmiertelnych cierpień został ukoronowany chwałą i czcią.
Heb 2:5-9a (tłum. własne)

W toku myśli autora Listu do Hebrajczyków znajduje się krzepiące spostrzeżenie, które podpowiada odpowiedź na pytanie o problem zła na świecie. Autor przytacza wspaniały Psalm 8, który wychwala Boga za jego miłość do człowieka, którą okazał w wywyższeniu człowieka pośród wszystkich stworzeń. Jednakże Heb podchodzi do tego tekstu w sposób jakby krytyczny, zadaje poniekąd pytanie: czy widzimy, żeby człowiekowi wszystko zostało poddane pod jego stopy? Przeciwnie: strach, cierpienie i śmierć królują nad człowiekiem, który sam targany jest przez różne potężniejsze od niego moce. Człowiek nie jest panem sytuacji. W takim układzie rzeczy chciałoby się zapytać – czy w takim razie postanowienie Boga zawiodło? Czy Bóg z tym nie zamierza nic zrobić?

Odpowiedzią staje się tutaj Jezus, który jak mikrokosmos zostaje posłany przez Boga, by reprezentować całą ludzkość. Sam staje się niewiele mniejszym od aniołów, przyjmuje człowieczeństwo z jego uwikłaniem w zło, ale przez cierpienia śmierci otrzymuje obiecane chwałę i cześć w zmartwychwstaniu i wywyższeniu po prawicy Boga. Psalm jeszcze się nie spełnił, ale autor Listu chce nam powiedzieć coś takiego: nawet jeśli nie widzimy zwycięstwa zamiarów Boga na co dzień wokół nas, to Bóg poręczył realizację swego planu poprzez Jezusa, którego zmartwychwstanie i wywyższenie jest dowodem tego, że Bóg nie zapomniał o człowieku, że w swoim czasie wszystko odmieni tak, jak ocalił Jezusa ze śmierci. Jezus jest jak przebiśnieg zwiastujący nieuchronne nastanie wiosny, chociaż śnieg wciąż zalega na ziemi. Ilekroć rzeczywistość rodzi w nas wątpliwości, tylekroć możemy spojrzeć na Jezusa, który jest ikoną nadchodzącego porządku rzeczy.

the-last-judgement-icon

Kerygmat apostolski a Wyznanie Wiary

W poście na temat kerygmatu lub inaczej poselstwa Apostołów wyliczyłem za C.H. Doddem jego elementy powtarzające się w pismach Nowego Testamentu. Poniżej chciałbym skonfrontować treść kerygmatu z ostatecznie przyjętym na dwóch pierwszych soborach powszechnych Credo. Jakie są między nimi różnice i dlaczego?

Kerygmat Apostołów był skierowany na zewnątrz do niewierzących, obcych wspólnocie. Tak naprawdę poselstwo chrześcijan w Dziejach Apostolskich jest formułowane i przytaczane niemal wyłącznie w kontekście wspólnoty Izraela – albo jest kierowane wprost do Żydów, albo do pogan, którzy z judaizmem lub sytuacją w Judei są obeznani (casus Korneliusza w Dz 10-11). To ma wpływ na kształt przesłania, m.in z tego powodu zakłada się wśród słuchaczy mniejszą lub większą znajomość wydarzeń, które rozegrały się wokół osoby Jezusa (por. Jezusa Nazareńskiego, męża, którego Bóg wśród was uwierzytelnił przez czyny niezwykłe, cuda i znaki, jakie Bóg przez niego między wami uczynił, jak to sami wiecie – Dz 2:22). Ponadto możemy oczekiwać, że żydowskiemu gronu nie trzeba wyjaśniać ani szczególnie przypominać prawd o jednym Bogu, o stworzeniu świata itp., które stanowiły fundamenty wiary Izraela. W Dziejach Apostolskich otrzymujemy zaledwie nikłe wejrzenie w treść kerygmatu skierowanego do pogan, w szczególności w mowie Apostoła Pawła na Areopagu (Dz 17). To, na co kładzie Paweł nacisk w tym wystąpieniu to sąd nad całą ludzkością sprawowany przez Jezusa wzbudzonego z martwych, a zatem również potrzeba nawrócenia przed tym sądem. Te elementy są akurat wspólne z przesłaniem do Żydów, jednak Apostoł Narodów uzupełnia je o treści specyficzne: mówi o nieznanym poganom Bogu przewyższającym tradycyjne pogańskie idee religijne, Bogu, który jest władcą wszechrzeczy i dawcą życia, i dlatego zobowiązuje swoje dzieła do uznania Go. Kerygmat w każdym wypadku miał tutaj charakter ewangelizacyjny, miał wywoływać ze strony słuchaczy reakcje.

Credo dla odmiany jest tekstem skierowanym do samej wspólnoty Kościoła. Jak wiemy, ma ono mimo to również charakter polemiczny, ponieważ było wykuwane w ogniu kontrowersji chrystologicznych. Niemniej jednak ciekawe jest jak kerygmat został przez Credo wchłonięty – z jednym, jak się okaże, wyjątkiem. W pierwszej sekcji wyznanie wiary głosi to, co Paweł musiał wyjaśnić poganom – tzn. monoteizm przewyższający pogaństwo: istnieje jeden Bóg, Stwórca wszystkiego. Druga sekcja, która ma niejako dwie części, mówi o pochodzeniu Chrystusa. Jest to temat, który w kerygmacie się w ogóle nie pojawiał na dobrą sprawę, poselstwo Dziejów Apostolskich w najlepszym razie zaczyna się od publicznej działalności Jezusa, czyli czegoś, co było łatwo dostępne postronnym. W pierwszej części owej sekcji przedstawione jest boskie pochodzenie Chrystusa, to co stało się „przed wszystkimi wiekami”, w drugiej natomiast mowa o Wcieleniu Syna Bożego z Dziewicy Marii. Wydaje się, że te prawdy były przeznaczone pierwotnie dla wierzących, wtajemniczonych już w Chrystusa, ponieważ choć są nieobecne w kerygmacie, spotykamy je w listach apostolskich do Kościołów.

Znaczące jest to, że Credo pomija zupełnie wydarzenia, które miały miejsce pomiędzy narodzeniem Chrystusa a jego śmiercią, które Piotr przypomina Korneliuszowi, kreśląc obraz Jezusa jako cudotwórcy i dobroczyńcy (Dz 10:36-39). Dlaczego wyznanie wiary pomija większość treści kanonicznych Ewangelii? Można znaleźć kilka wyjaśnień: działalność Jezusa nie wzbudzała kontrowersji w Kościele i nie było potrzeby jej omawiać w Credo; same Ewangelie były najpewniej pierwotnie narracją o męce, do której każdy z autorów skomponował swoisty „wstęp” w postaci relacji z działalności Jezusa; być może opowieści o działalności Jezusa miały przekonywać nieprzekonanych o (1) boskim pochodzeniu Jezusa, (2) nieskazitelności jego charakteru (a zatem o niesłuszności rzymsko-żydowskiego wyroku śmierci, który Jezus otrzymał), a przecież wśród wyznawców wiary chrześcijańskiej nie było co do tego sporu. Można tutaj dodać i to, że opowieść o czynach i słowach Jezusa nie stanowiła również niezmiennego elementu kerygmatu (o ile jej zbędność można wyjaśnić, gdy poselstwo jest kierowane do Żydów w Judei, o tyle może dziwić dlaczego Paweł nie przedstawia szerzej Areopagitom osoby Jezusa). Wreszcie – możliwe, że dzieła Jezusa były treścią powszedniego życia Kościoła, ostatecznie w postaci czytania Ewangelii tak, że niekonieczne było streszczanie ich w Credo, które wyznaczało granice owego wspólnotowego życia.

Kolejna część Credo jest jednocześnie najbardziej niezmiennym tematem kerygmatu: śmierć, zmartwychwstanie, wywyższenie, panowanie i sąd Chrystusa. Można powiedzieć, że jest to oś całego Credo, punkt zborny, który łączy opowieść o jedynym Bogu i Stwórcy oraz opowieść o Kościele. Ta ostatnia bowiem zaczyna się wraz z sekcją o Duchu Świętym. Ten porządek pochodzi właśnie z poselstwa apostolskiego, zgodnie z którym poświadczeniem i legitymizacją Apostołów i uczniów stało się zesłanie Ducha Świętego wedle obietnicy Chrystusa. Znamienne, że sam Duch Święty nie jest jakimś samodzielnym tematem głoszenia Apostołów, dopiero Credo (i to od Soboru Konstantynopolitańskiego I) opowiada o Nim samym, co pokazuje, że Duch Święty nie był rzeczywistością dostępną dla niewierzących, ale przedmiotem objawienia wewnątrz wspólnoty wiernych. Wreszcie poprzez sekcję o apostolskiej wspólnocie Kościoła dochodzimy do Chrztu, czyli tego, czym kończył się kerygmat: A gdy to usłyszeli, byli poruszeni do głębi i rzekli do Piotra i pozostałych apostołów: Co mamy czynić, mężowie bracia? A Piotr do nich: Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego. (Dz 2:37-38) W Credo ochrzczeni wyrażają swoją wiarę w ten Chrzest, a na końcu patrząc na sąd Chrystusa z innej perspektywy, z perspektywy jego przyjaciół, a nie wrogów, wyglądają odnowienia wszechrzeczy – zmartwychwstania i życia wiecznego.

Można powiedzieć zatem, że Credo jest uniwersalnym kerygmatem uzupełnionym o to, co już należało już do wiary Izraela oraz o to, co przysługiwało wyłącznie wtajemniczonym w Ciało Chrystusa. Można zapytywać, dlaczego Credo pomija właściwie treść Biblii żydowskiej, ale jeśli jest ono zaledwie rozwinięciem kerygmatu o niezbędne elementy, przestaje to dziwić: jeśli nie znalazło się w wyznaniu wiary miejsce na podsumowanie opowieści ewangelicznych, tym bardziej nie było tam miejsca na dzieje Izraela. Jeśli Credo jest sposobem na postawienie słupów granicznych Kościoła, można zrozumieć jego powściągliwość w tym względzie. Gorzej, gdy Credo staje się czymś abstrakcyjnym i samowystarczalnym, oderwanym od czytania Ewangelii, Apostołów i Proroków, ponieważ nie jest ono streszczeniem Pisma Świętego i nie może go zastąpić, choć daje ramy do jego interpretacji podobnie, jak kerygmat pozwalał spojrzeć w nowy sposób na święte pisma Izraela.