Sola fide – fide Christi

Jedną z najbardziej charakterystycznych nauk protestanckich jest opozycja pomiędzy wiarą i uczynkami. Bywa ona bardziej zniuansowana, kiedy uznaje się nierozerwalny związek między wiarą a rodzonymi przez nią uczynkami, ale też bywa przedstawiana w postaci bardzo uproszczonej, kiedy neguje się wszelką wartość i znaczenie uczynków. Jednak w jakiejkolwiek postaci by tego nie przedstawiać, zdaje się, że w nauce tej traktuje się wiarę i uczynki, jako samodzielne, uniwersalne i abstrakcyjne zasady. Chodzi o generalną ludzką zdolność wierzenia i działania.

Naturalnie nauka o sola fide, czyli o usprawiedliwieniu przez samą wiarę, miała być wywiedziona z Biblii. Kiedy jednak przyjrzeć się temu zagadnieniu bliżej właśnie w Biblii, wydaje się, że sprawa wygląda nieco inaczej. Przede wszystkim zarówno wiara jak i uczynki są w Nowym Testamencie dookreślone. Kiedy mowa o wierze, mówi się w pełnym rozwinięciu o wierze Jezusa Chrystusa (pistis Iesou/Christou), kiedy natomiast mówi się o uczynkach, to w pełnym ich określeniem jest uczynki Prawa (erga tou nomou) i to nie byle jakiego Prawa, ale Prawa Mojżesza (nomos tou Moyseos). To sprawia, że zaczynamy mówić o konkretnej wierze i konkretnych uczynkach. Opozycja nabiera innego charakteru i staje się opozycją pomiędzy dwiema grupami ludzi zdefiniowanymi na dwa sposoby. Jedna grupa ludzi to grupa zdefiniowana przez uczynki Prawa Mojżesza, druga grupa ludzi to grupa zdefiniowana przez wiarę Jezusa Chrystusa.

Prawo Mojżesza stanowiło kodeks moralny społeczeństwa żydowskiego, określało ono wyznaczniki bycia Żydem, a co więcej podawało kryteria bycia dobrym Żydem. Przede wszystkim mówimy tutaj o rzeczach takich jak obrzezanie, święcenie szabatu, zachowywanie koszernej kuchni, obchodzenie świąt, sprawowanie kultu w jednym sanktuarium w Jerozolimie wraz ze wszystkimi przepisami, oddzielenie od czcicieli obcych bogów itd. Prawo Mojżesza ustanawiało pewną wspólnotę – Izrael, określało jej charakter, wyznaczało jej granice, nadawało jej pewien kierunek, stawiało przed nią zadania, którym musiała sprostać, by żyć według tego powołania i mieć się dobrze. Historia tej wspólnoty wyglądała tak, że nie sprostała ona swojemu powołaniu, spotkał ją sąd i rozpad, co objawiło się zniszczeniem Świątyni i Jerozolimy oraz deportacją do Babilonu. Prawo Mojżesza zawierało obietnice naprawy tej sytuacji, przywrócenia sprawiedliwości (usprawiedliwienia), ale pomimo tego, że Izrael powrócił do zachowywania wskazań Prawa Mojżesza, dalej żył w rozproszeniu, a we własnym kraju podlegał władzy obcych. Uwolnienie od owoców, jakie przyniosły narodowe grzechy, nie nadeszło. Przywrócenie sprawiedliwości nie miało miejsca. Spełnianie – nawet drobiazgowe – uczynków określających Izrael w Prawie Mojżeszowym, nie przyniosło wybawienia i odnowy.

Apostołowie i ich uczniowie przeciwstawiali moc uczynków Prawa Mojżesza moc wiary Jezusa Mesjasza. Opowiadali, że Jezus był wierny Bogu aż do śmierci, że został przez Boga wzbudzony z martwych i ustanowiony powszechnym Władcą i Panem. Pojawia się inna zasada organizowania rzeczywistości: wiara lub wierność Jezusa. Ap. Paweł przekonuje w jednej z synagog:

Niech będzie zatem wam wiadome, mężowie bracia, że odpuszczenie grzechów właśnie przez Niego [Jezusa] jest wam obwieszczane i ze wszystkich rzeczy, z których nie mogliście zostać zrehabilitowani [usprawiedliwieni] w Prawie Mojżesza, w Nim [Jezusie] każdy kto pokłada lojalną wiarę doznaje sprawiedliwej odnowy [usprawiedliwienia]. 
Dz 13:38n (tłum. własne)

Czasami apostołowie i pierwsi chrześcijanie mówili o Ewangelii jako „nowym Prawie” i w tym świetle to ma sens. Ewangelia, czyli Jezus i jego wierność w śmierci i zmartwychwstaniu jest nową kartą założycielską, nowym kodeksem definiującym nową wspólnotę, nowe jej wyznaczniki, nowe cele i powołanie. Ta wspólnota nie jest określona już przez uczynki Prawa Mojżesza, ponieważ nie przyniosły one wybawienia nawracającemu się ze swoich przewin Izraelowi, nie miały mocy przywrócić właściwego ładu. Ta nowa wspólnota jest określona przez wiarę/wierność Jezusa, którą okazał On w swoim życiu, ludzie stają się uczestnikami tej wspólnoty i trwają w niej za sprawą przyswojenia sobie tej wierności Jezusa we własnej osobie, naśladując Jezusa, idąc w Jego ślady, przyjmując Jego chrzest i pijąc z Jego kielicha (Mk 10:35-40).

Zatem: tak, tylko wiara Jezusa usprawiedliwia, tylko wierność Jezusa usprawiedliwia, tylko Jego życie, krzyż, grób i zmartwychwstanie usprawiedliwiają, tylko przyswojenie tej wierności Jezusa usprawiedliwia, tylko przyjęcie Jego chrztu i picie z Jego kielicha usprawiedliwia.

Teraz zaś niezależnie od Prawa została ujawniona niosąca odnowę sprawiedliwość Boga, o której świadczą Prawo i Prorocy, jednak jest to sprawiedliwość Boga za sprawą wierności Jezusa Mesjasza dla wszystkich i nad wszystkimi, którzy okazują wiarę. Nie ma bowiem różnicy: wszyscy przecież popełnili grzech i są pozbawieni chwały Boga, a doznają słusznej odnowy darmo, przez jego łaskę przez odkupienie, które jest w Jezusie Mesjaszu. Jego przedłożył Bóg jako oczyszczenie poprzez pokładanie lojalnej wiary w Jego krew, aby wskazać, że miał słuszność w kwestii pominięcia przeszłych grzechów, gdy Bóg je znosił, aby ukazać swoją niosącą odnowę sprawiedliwość w obecnym czasie tak, aby okazał się sprawiedliwym i sprawiedliwie odnawiającym tego, kto odznacza się wiernością Jezusa. Gdzie zatem zadufanie w sobie? Wykluczone. Jakim Prawem? Uczynków? Nie, ale Prawem wiary. Rozumujemy zatem, że to za sprawą lojalnej wiary dostępuje człowiek słusznej odnowy, bez uczynków Prawa, bo czy Bóg jest tylko Bogiem Żydów? Czyż nie także i nie-Żydów? Owszem, również nie-Żydów. Ponieważ jest jeden Bóg, który sprawi rehabilitację obrzezanych z powodu lojalnej wierności, jak i nieobrzezanych poprzez lojalną wierność.
Rz 3:21-30 (tłum. własne)

Księga Machabejska według św. Łukasza

Dwutomowe dzieło św. Łukasza – Ewangelia i Dzieje Apostolskie – jest znane z wykorzystywania motywów i obrazów starotestamentowych, jednak jest pewne źródło, które rzadko lub którego zgoła nigdy się nie wymienia pośród źródeł inspiracji Łukasza. Mowa o Księgach Machabejskich. Właściwie należałoby się go spodziewać – jeśli św. Łukasz podejmuje się pisać o losach współczesnego mu Izraela, to naturalnym punktem odniesienia (jednym z wielu oczywiście) jest jeden z najnowszych rozdziałów dramatycznej historii narodu, który głęboko wyrył się w pamięci i wyobraźni Żydów. Opowieść o Machabeuszach jest czymś bardzo żywym w Izraelu w I wieku – to o nich ma opowiadać tajemnicza Księga Daniela, która prorokuje również (jak sądzono) o czasach Jezusa, kiedy miało nastać podobne prześladowanie i wielkie zwycięstwo. W historii machabejskiej zawierały się problemy właściwego kultu świątynnego, czystości rytualnej, stosunku do pogan, ucisku okupanta – problemy bardzo na czasie na początku naszej ery w Judei. Do Machabeuszy odwoływali się pojawiający się co raz to nowi powstańcy, historia rewolty sprzed niewielu wieków wydawała się być niedokończona, nierozstrzygnięta, bez właściwego finału.

Św. Łukasz nie uniknął odwołania do wielkiej narodowej opowieści Izraela, do jego historii najnowszej. Odniesienia do niej mogą nie być widoczne na pierwszy rzut oka, podobnie jak fundamenty domu takimi pozostają. Wydaje się bowiem, że sam układ swoich dzieł Łukasz wzorował na dynamice pisma, które dzisiaj znamy jako Drugą Księgę Machabejską. Nie czynił tego niewolniczo, ale jednak.

Łukasz jest o tyle nietypowym ewangelistą, że zwraca się do czytelników we własnym imieniu zarówno w Ewangelii, jak i w Dziejach – podobnie czyni to autor 2Mchb na początku i w innych miejscach. W pierwszej części 2Mchb góruje nad wszystkim postać sprawiedliwego arcykapłana Oniasza, który zostaje zabity przez swych rodaków, podobny los w Ewangelii spotyka św. Jana Chrzciciela, również z rodu kapłańskiego. Przez cały czas w Ewangelii i 2Mch narasta napięcie, wzmagają się podstępy, nieprawość i uciski, aż dochodzi do kulminacji – wielkiego męczeństwa-ofiary. W 2Mchb wspaniałe świadectwo przed egzekucją składają Eleazar oraz siedmiu braci wraz z matką, są sprawiedliwymi, niejako figurami sprawiedliwości Izraela, jego mądrości i błogosławieństwa (siedmiu synów jako pełnia potomstwa), i jako tacy składają siebie w ofierze za ocalenie narodu. Co interesujące, idą na śmierć z głęboką wiarą w zmartwychwstanie. To wydarzenie to przełom w tej historii. Podobnie przełomowa jest męka i śmierć Sprawiedliwego – Mesjasza Jezusa w Ewangelii Łukasza.

Św. Męczennicy Machabejscy

To męczeństwo Chrystusa zmienia bieg dziejów, nie tylko losy Żydów, ale całego świata. O ile do chwili tej męczeńskiej ofiary gniew Boży ciążył nad wybranym narodem i wszystkimi narodami, o tyle dzięki Chrystusowi dokonuje się odkupienie, przebłaganie, odpuszczenie grzechów. Bracia-męczennicy w 2Mchb mówią o tym tak: „Jeżeli zaś żyjący Król nasz zagniewał się na krótki czas, aby nas ukarać i poprawić, to znów pojedna się ze swoimi sługami.” (2Mchb 7:33) lub „Ja, tak samo jak moi bracia, i ciało, i duszę oddaję za ojczyste prawa. Proszę przy tym Boga, aby wnet zmiłował się nad narodem, a ciebie doświadczeniami i karami zmusił do wyznania, że On jest jedynym Bogiem.Na mnie i na braciach moich niech zatrzyma się gniew Wszechmocnego, który sprawiedliwie spadł na cały nasz naród.” (2Mchb 7:37-38). I w istocie już w następnym rozdziale sytuacja się zmienia – oto wystąpili zwolennicy Judy Machabeusza:

„Błagali przy tym Pana, aby spojrzał na naród przez wszystkich prześladowany, aby okazał miłosierdzie świątyni, która jest zbezczeszczona przez bezbożnych ludzi, aby zlitował się nad miastem, które ginie i niedługo ma być zrównane z ziemią, aby wysłuchał krwi, która woła do Niego, aby wspomniał na przeciwne wszelkiej sprawiedliwości mordowanie niewinnych dzieci, wreszcie na bluźnierstwa wypowiadane przeciwko Jego imieniu, i okazał, że nienawidzi zła. Kiedy Machabeusz stanął na czele oddziału, już był dla pogan niezwyciężony – gniew bowiem Boży w litość się przemienił.”
2 Mchb 8:2-5

W Ewangelii i Dziejach Bóg wysłuchuje krwi Chrystusa, która woła do Niego i ujmuje się za sprawiedliwymi – wskrzesza Mesjasza z martwych i ustanawia Go wodzem zastępów uczniów. Chociaż wcześniej w Izraelu i wśród pogan panoszył się diabeł, teraz nowi Machabeusze – Apostołowie wyruszają w bój nie z mieczami, ale uzbrojeni w ogień Ducha Świętego, by rozświetlić ciemności i pokonać wroga. Głoszone jest Królowanie Boże tak, jak męczennicy machabejscy wyznawali Boga, jako Króla nad królami mającego ostateczną władzę, by zgubić oprawców i wywyższyć uciemiężonych.

Pozostaje jeszcze jedna kwestia – ponowne poświęcenie Świątyni. Jest to jeszcze jeden wątek, który silnie wiąże historię Machabejską z dziełem Łukasza. Chociaż Jezus kochał Świątynię, jako dom swego Ojca, jednocześnie obwieszczał jej skalanie, przemianę w jaskinię zbójców, a za tym – jej rychły marny koniec. To Jego ciało ma być prawdziwą Świątynią i ta Świątynia w Ewangelii św. Łukasza ulega zbezczeszczeniu poprzez mękę i śmierć, na które zostaje skazany Mesjasz. Interesujące jest, że ponowne poświęcenie tej Świątyni u Łukasza nie dokonuje się już przy wysiłkach walecznych ludzi, ale to sam Bóg walczy o swoją Świątynię. Bóg wskrzesza Chrystusa i to jest ponowna konsekracja przybytku Jego ciała. Jednak to nie koniec. Jak dobrze wiadomo tradycje związane z historią machabejską, tak pieczołowicie przechowywane w zwyczajach Chanuki, przekazują nam opowieść o cudownym rozmnożeniu poświęconej oliwy, której jednodniowy zapas płonął cudownie na menorze Świątyni przez osiem dni. Tym samym Chanuka staje się świętem światła.

Podobnie historia, którą opowiada nam Łukasz, nie kończy się na rekonsekracji Świątyni ciała Chrystusa, ale idzie dalej i opowiada o tym, jak ponownie zapłonęła Menora tej Świątyni:

„Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden.”
Dz 2:1-3

Uczniowie stają się nowym świecznikiem, napełnieni Oliwą, która nigdy nie gaśnie, która płonie nie siedem dni, w tygodniu doczesnego stworzenia, ale przez dni osiem sięgając aż do przyszłego wieku tak, jak Mesjasz został wzbudzony z martwych ósmego dnia. Machabejska Ewangelia wg św. Łukasza nie jest to zatem opowieść krwawym powstaniu, o obronie narodu, o odbiciu świętego miejsca z rąk nieczystych, ale o powstaniu duchowym, o wyzwoleniu wszystkich ludzi spod władzy ostatecznego pogańskiego Władcy, o rekonsekracji ludzkiej natury w Chrystusie, o poświęceniu Świątyni, która nie stoi w miejscu, ale rozszerza się po wszystkie krańce ziemi i o nigdy nie gasnącej Światłości, przez którą staje się to możliwe, a którą niosą we wszystkie ciemne miejsca lampy Świecznika, uczniowie Chrystusa, dzieci Kościoła, słudzy nowej Świątyni.

Chrystusowa Chanuka

Albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z [Jego] wolą. Czyńcie wszystko bez szemrań i powątpiewań, abyście się stali bez zarzutu i bez winy jako nienaganne dzieci Boże pośród narodu zepsutego i przewrotnego. Między nimi jawicie się jako źródła światła w świecie.
Flp 2:13-15

Niechaj milczy wszelkie ciało

Od XVIII do XX wieku anglikanie bardzo żywo interesowali się prawosławiem oraz myślą Ojców Greckich. Owocem tego były liczne teologiczne prace, pisma Wesleya i niezliczone hymny – tłumaczenia z greki. Myśl prawosławna wlała się wtedy szerokim strumieniem do protestantyzmu, nawet jeśli nie w czystej formie. Już długi czas temu natknąłem się w internecie na utwór Let all mortal flesh keep silence w aranżacji E. Bairstowa, teraz się nim podzielę. Ale wcześniej wypada wyjaśnić co to za hymn. Otóż jest to hymn pochodzący z Liturgii św. Jakuba, brata Pańskiego, z Jerozolimy – Liturgii bardzo starożytnej. Śpiewany jest on przy Wielkim Wejściu, tj. wniesieniu Darów na ołtarz, co oznacza, że odpowiada funkcjonalnie słynnemu hymnowi cherubińskiemu w Liturgii św. Jana Chryzostoma. Angielskie tłumaczenie tekstu jest bardzo wierne, a wykonanie wyśmienite i – jak mi się zdaje – prawdziwie godne Liturgii, nie ustępujące słynnym prawosławnym kompozytorom (Czajkowski, Rachmaninow, Czesnokow i in.). Zapraszam zatem do słuchania, poniżej polskie tłumaczenie nagrania (różni się nieznacznie od polskiego przekładu Liturgii św. Jakuba, który można znaleźć tutaj).

Niechaj milczy wszelkie ciało
i stoi z bojaźnią i drżeniem,
niech wzniesie się ponad wszelką ziemską myśl.
Bowiem królów Król i panów Pan,
Chrystus, nasz Bóg,
przybywa by być naszą ofiarą
i by dać siebie na pokarm wiernym.
Przed nim kroczą chóry aniołów
ze wszelką zwierzchnością i mocą,
cherubini wieloocy i skrzydlaci serafini,
kryjący swe twarze, wołając tryumfalnie hymn:
Alleluja! Alleluja! Alleluja!

Ofiara Chrystusa (1)

W ewangelikalnym ujęciu ofiara Chrystusa jest zazwyczaj przywoływana jako zapłata, spłacenie długu u Boga zaciągniętego przez ludzi za sprawą ich grzechów, jako zastępcza kara – Chrystus po to miał się stać człowiekiem, po to cierpieć i umrzeć, aby zadośćuczynić Bogu w miejsce wierzących za ich grzechy. Uznaje się, że ludzkie grzechy zasługują na nieskończony gniew Boga, który ugasić może tylko śmierć Jezusa Chrystusa ze względu na Jego boską naturę. Chociaż mówi się o ofierze, takie ujęcie tematu sprawia, że rzeczona „ofiara” nie ma nic wspólnego z ofiarą, jako formą kultu. Śmierć Chrystusa może pozostać ofiarą wyłącznie w tym sensie, że Chrystus dobrowolnie poświęcił siebie dla dobra wierzących. Nowy Testament nie ogranicza jednak ofiary Chrystusa w ten sposób, a raczej przedstawia ją w kultowym kontekście. Jaki jest sens ofiary w ogóle? W tym poście skupimy się na znaczeniach związanych z ofiarą w kulcie Izraela.

1. Ofiara jest darem.

Podstawową rzeczywistością ofiary jest dar. Można to rozpoznać po tym, że przed Chrystusem było wiele ofiar i nie wszystkie były związane z grzechem, a mimo to nadal przysługiwało im miano ofiary. Istotą ofiary jest to, że człowiek bierze coś, co posiada, i darowuje to Bogu, poświęca to Bogu. Nie zawsze oznaczało to zniszczenie daru – nie wszystkie ofiary spalano. Czasem część niektórych ofiar była niszczona, a część spożywana. Również zalecenia dotyczące rytualnego uboju można rozumieć jako ustanawiające powszechność ofiar – każde zwierze z trzody musi zostać zabite w kontekście kultu JHWH, musi zostać najpierw przedstawione Bogu, a dopiero potem spożyte.

Ofiara zatem to dobrowolny dar przedstawiany Bogu przez czciciela – dar związany z popełnionym grzechem, ale niekoniecznie. Mógł to być również zupełnie bezinteresowny dar. Składanie ofiar miało być znakiem, że czciciel, Izraelita, jest związany ze swoim Bogiem, jest od Niego zależny, jest Jemu poddany i posłuszny. Był to znak, że cała majętność owego Izraelity, która stanowiła o jego przeżyciu, należy do Boga, że On jest jej dawcą i prawdziwym właścicielem. Dlatego ofiara chociaż jest darem, nie jest wyłącznie darem – nie jest to przekazanie czegoś pomiędzy równymi. Ofiara oznaczała hołd, wyraz uznania dla Boga.

W historii Abla i Kaina nie jest powiedziane, że złożyli oni swoje ofiary za coś. Raczej opowieść rozwija się w ten sposób, że każdy z nich zajął się różnym rodzajem pracy dla swego utrzymania i potem przyniósł Bogu to, co ta praca mu zrodziła. Z tego, co we współpracy z ziemią zdołali wyhodować, podarowali Bogu jako znak poddaństwa. Konflikt w tej historii rozgorzał, gdy ofiara – dar – Kaina nie została przyjęta, a stało się tak, ponieważ Kain uległ grzechowi. Bóg odrzucił dar Kaina, jego hołd nie znalazł u Boga uznania, ponieważ był obłudny i nieczysty. Obłudę kultu ofiarniczego wielokrotnie piętnowali potem prorocy wskazując, że nie o same ofiary Bogu chodzi – mają one być znakami postawy człowieka wobec Boga. Bóg nie potrzebuje ofiar, ponieważ wszystko z natury do Niego należy, Pańska jest ziemia i to, co ją napełnia. Ofiary to dar człowieka dla Boga, dar, który na samym początku jest darem Boga dla człowieka.

2. Ofiara jest hołdem, dziękczynieniem i wyrazem wiary.

Okazuje się zatem, że człowiek nie może Bogu nic dać, co nie należałoby już do Boga. Tym bardziej ofiara staje się unaocznieniem tego faktu – radosne, rytualne wyniszczenie ofiary na ołtarzu jest świadectwem wiary czciciela w to, że wszystko od Boga pochodzi, a zatem nie musi się o to troszczyć, może to oddać z wiarą, że mu nigdy nie zabraknie tego, czego potrzebuje.

Dlatego ofiara jest dziękczynieniem, jest uznaniem dobroci Boga, weseleniem się z faktu, że dobra Boże są nieograniczone, że Bóg jest łaskawym dawcą i daje tak wiele, że tym, co człowiekowi ofiarowuje, ten człowiek może jeszcze Go czcić. Można dzięki temu zrozumieć opisy hekatomb przy wielki świętach Izraela w starym przymierzu – złożenie w ofierze setek zwierząt było aktem niepohamowanej wdzięczności za wszystkie dobrodziejstwa, uznaniem, że to wszystko od początku do końca od Boga pochodzi, jest Jego dziełem, darem i własnością.

Znacząca tutaj jest historia o ofiarowaniu Izaaka. Można powiedzieć, że ujawnia ona, iż Abraham prawdziwie pojął sens ofiarnego rytuału – nie zawahał się poświęcić własnego długo wyczekiwanego syna, ponieważ wiedział, że Bóg mu go dał i może go zwrócić (Hbr 11:17-19). Ale to nie tylko historia dwóch ludzi – Izaak jest przecież protoplastą narodu wybranego. Opowieść ta mogła pouczać Izraelitów o tym, że w gruncie rzeczy zawdzięczają Bogu w całości swoje istnienie i tą wdzięczność mogą wyrażać przez takie ofiary, jak ta, którą Abraham złożył na górze Moria. Ofiary, które zastępują ich samych na ołtarzu, jak baran zastąpił Izaaka. Abraham za swoją wiarę i ofiarność otrzymał błogosławieństwo i podobnie Izraelici mieli wierzyć, że składając na ołtarzu to, co stanowi o ich życiu, otrzymają błogosławieństwo swego ojca Abrahama.

3. Ofiara to wspólnota, uczta i dialog.

Z powyższych uwag można łatwo wyciągnąć wniosek, że ofiara zawiera w sobie ogromny ładunek znaczeń: wierność, wdzięczność, dar, ofiarność, hołd, poddanie, posłuszeństwo, uznanie. To wszystko sprawia, że ofiara jest sposobem zawiązania i zachowywania relacji między ludźmi a Bogiem. Dary, które ludzie ofiarowują Bogu ze swej natury są wspólne – należą i do Boga, i do człowieka. W ten sposób stworzenie, które służy ludziom, człowiek wykorzystuje na służbę Bogu, dla uwielbienia i dziękczynienia. Ofiara to podstawowy język, w jakim odbywa się dialog między Bogiem a człowiekiem. To nie słowa tworzą relację pomiędzy Stwórca i człowiekiem, ale właśnie realizm daru, dlatego przymierza bywały zawierane przez złożenie ofiar i były zachowywane przez ofiary.

Ofiara to oczywiście była również uczta. Jak zostało wspomniane – nie wszystkie ofiary spalano w całości. Część z nich była źródłem kultowych uczt. Owe uczty były jakby echem uczty, którą spożyli starsi Izraela z Mojżeszem u stóp Boga na górze Synaj przy zawarciu przymierza (Wj 24:11), ale również znakiem przyszłej uczty na górze Syjon zapowiadanej przez proroków dla wszystkich ludów (Iz 25:6). Sens tych uczt pozostaje ten sam – to JHWH jest źródłem życia, dawcą wszelkich dobrych darów dla wszystkich ludów. Wizja wszystkich pogan ucztujących z Izraelem przed obliczem Pańskim to była wizja wspólnego całej ludzkości kultu prawdziwego Boga.

4. Ofiara to to, co najlepsze dla naprawy tego, co najgorsze.

We wszystkich sferach kultu Izraela królowała zasada, że Bogu należy się to, co najlepsze, najczystsze, najdoskonalsze. Tak doskonali fizycznie musieli być kapłani, tak czciciele nie mogli wstępować do domu Pańskiego, jeśli posiadali jakiekolwiek stałe lub tymczasowe defekty. Tak też ofiary musiały być nieskazitelne. Pisma są pełne napomnień, by nie ofiarowywać Bogu tego, co zepsute lub marne – jest to zniewaga, a nie prawdziwy hołd. Tak też było z ofiarami za grzech, które musiały być doskonałe, niepokalane, by dokonać oczyszczenia z grzechu. Ofiarowuje się Bogu nie to co grzeszne i nieczyste, ale to co najdoskonalsze, najlepsze – zwierzęta nie są zabijane i ofiarowane jako złe, ale właśnie jako najczystsze, by naprawić zniszczoną przez grzech więź człowieka z Bogiem. Po tym jak człowiek zanieczyścił siebie, jak skaził samego siebie, czyni coś radykalnie przeciwnego – bierze to, co najlepsze, co najcenniejsze, co stanowi o jego życiu i oddaje to Bogu. Zaburzenie porządku relacji między człowiekiem i Bogiem przynosi zniszczenie, ale ofiara odbudowuje te relacje ponownie – znowu człowiek oświadcza swym czynem, na kim polega i komu oddaje hołd, a Bóg przywraca czystość i zdrowie człowiekowi. Tam, gdzie weszła śmierć i zniszczenie przez zerwanie wspólnoty z Bogiem, zaczyna na powrót królować życie przez wylanie krwi czystego zwierzęcia. Niektórzy są skłonni sądzić, że przebłagalna funkcja ofiary zasadzała się na przeniesieniu winy z człowieka na zwierzę i zabicie go w miejsce człowieka, jednak wywraca to do góry nogami logikę systemu ofiarniczego – ofiara przestaje być darem (tymczasem każda ofiara nim jest) i staje się egzekucją, a gdyby w tej sytuacji miała pozostać darem, to oddawałoby się Bogu coś, co jest Boga niegodne – coś grzesznego i nieczystego. Prawo izraelskie znało egzekucje zwierząt – wołu, który zabódł człowieka należało ukamienować i nie wolno było go spożywać. Nie miało to nic wspólnego z ofiarą, ale z bezpowrotnym zniszczeniem.

Podsumowując można powiedzieć, że ofiara była osią, wokół której obracały się żydowskie wyobrażenia na temat więzi człowieka. z Bogiem. To ona ukazywała jaka jest pozycja człowieka wobec Boga, ona ukazywała jakie znaczenie ma stworzenie i wszystko, co daje człowiekowi życie, w świetle Boga. Z ofiarą wiązało się dziękczynienie, wspólnota z Bogiem i innymi czcicielami, radość z dobrodziejstw, skrucha wobec własnej niewdzięczności, oczyszczenie i odpuszczenie grzechów, ratunek od zniszczenia i śmierci. W następnym wpisie zobaczymy, jak te prawdy zostały przekute przez Apostołów na teologię ofiary Chrystusa.

Boże Narodzenie – powrót Świątyni

Znajdujemy się właśnie w trakcie obchodów świąt Bożego Narodzenia (wg kalendarza juliańskiego wypadają one 7 stycznia w naszym kalendarzu i ciągną się do święta Chrztu Pańskiego 19 stycznia). Niesłychanie popularnym na Wschodzie, a zapomnianym na Zachodzie źródłem refleksji teologicznej nad pochodzeniem Marii i Jezusa jest tzw. Protoewangelia Jakuba, która zawiera opis nie tylko dzieciństwa Marii, ale również poczęcia i narodzenia się Chrystusa. Jest to dzieło specyficzne, czasami uderzające niektórymi szczegółami, czasem brzmiące niewiarygodnie lub naiwnie, jednak posiada swoją logikę na poziomie teologicznym. Jego wartość przejawia się w tym, że prawdopodobnie przekazuje dziedzictwo pierwotnej refleksji judeochrześcijan nad Chrystusem w świetle tradycji żydowskich. O jednym takim wątku chciałbym dzisiaj napisać.

Druga Księga Machabejska, utwór bardzo popularny wśród Żydów w starożytności jak i dziś, opisujący zmagania Machabeuszy z poganami, zawiera ciekawe tradycje dotyczące świątyni:

W dokumentach można znaleźć [wzmiankę], że prorok Jeremiasz rozkazał, aby ci, którzy byli uprowadzeni do niewoli, wzięli ze sobą ogień. Tak było powiedziane i tak prorok przykazał tym, których uprowadzono do niewoli. Dał im Prawo, aby nie zapomnieli przykazań Pana i aby nie zamąciły się ich myśli, kiedy będą widzieli wizerunki [bóstw] złote i srebrne, a wokoło nich ozdoby.Tymi i podobnymi słowami upomniał ich, aby nie dali usunąć Prawa ze swego serca.Było w tym piśmie [napisane], jak z Bożego polecenia prorok kazał nieść za sobą namiot i arkę, gdy wyszedł. Kiedy zaś wszedł na górę, na którą Mojżesz wstąpił i [z której] przyglądał się dziedzictwu Bożemu,przyszedłszy tam znalazł Jeremiasz pomieszczenie w postaci pieczary. Umieścił tam namiot, arkę i ołtarz kadzenia, a wejście zarzucił kamieniami.Kilku z tych, którzy mu towarzyszyli, wróciło, aby zaznaczyć drogę, ale już nie mogli jej odnaleźć.Kiedy zaś Jeremiasz dowiedział się o tym, czyniąc im wymówki powiedział: „Miejsce to pozostanie nieznane, aż Bóg na powrót zgromadzi swój lud i okaże mu miłosierdzie.Wtedy to Pan ponownie pokaże to [wszystko] i będzie można widzieć chwałę Pańską i obłok, podobnie jak za Mojżesza można ją było widzieć i jak wtedy, gdy Salomon modlił się, aby miejsce zostało w uroczysty sposób poświęcone”.
2 Mch 8:1-8

W ten sposób opisane zostało ukrycie najświętszych przedmiotów Świątyni – znalazły się w pieczarze, której lokalizacja jest nieznana, aż do czasów zmiłowania Bożego nad Izraelem. Wtedy powróci chwała Pańska i Świątynia prawdziwie odzyska swój blask, funkcję, cel i przeznaczenie jak za Mojżesza i Salomona.

We wspomnianej na początku Protoewangelii Jakuba znajdujemy takie zaskakujące wypełnienie tych słów. Józef i Maria są w drodze do Betlejem:

I przeszli około połowy drogi, i rzekła do niego Maryja: „Józefie, zsadź mnie z osła, ponieważ to, co jest [w moim łonie] nęka mnie, by się narodzić”. I zsadził ją tam, i rzekł do niej: „Gdzież cię zaprowadzę i osłonię twój wstyd, bo miejsce jest pustynne?” I ujrzał tam jaskinię, i wprowadził ją, i zostawił przy niej swoich synów, i odszedł, aby szukać położnej pochodzenia żydowskiego w krainie Betlejem.
ProtoEw Jak 17:3-18:1

Józef umieszcza Marię, dla której nadszedł czas porodu, w jaskini i sam idzie szukać żydowskiej położnej. Ciekawą rzeczą jest to, że położne pojawiają się tylko trzykrotnie w Piśmie Świętym. Pierwszy raz gdy Rachela rodzi Beniamina, ukochanego syna Jakuba – Rachela umiera w połogu, a ma to miejsce właśnie w drodze do Efraty, czyli Betlejemu (Rdz 35:16-20). Potem położna jest obecna przy narodzinach synów Judy z Tamar (Rdz 38:28). I wreszcie położne odgrywają kluczową rolę w przetrwaniu Izraela w niewoli egipskiej (Wj 1), co stanowi tło dla historii Mojżesza i wyprowadzenia ludu z Egiptu. Skoro zatem Józef udaje się po położną, wszystkie te tematy odżywają: znowu jesteśmy w drodze do Betlejemu, na świat ma przyjść ukochany Syn Ojca, prawdziwy Król z pokolenia Judy. On, jak zaraz zobaczymy, nie potrzebuje położnej, bo to nie On potrzebuje wybawienia, ale sam jest zbawieniem Izraela.

W czasie poszukiwania położnej Józef ma wizję, w której całe stworzenie zastyga w bezruchu, czas staje, by potem podjąć na nowo bieg – być może to nawiązanie do tego, iż właśnie objawia się nowe Święte Świętych, którym wieczność Boga przychodzi pośród ludzi i dlatego wszystko zastyga na Jego obecność.

I ujrzałem kobietę zstępującą z góry, i rzekła do mnie: „Człowieku, dokąd idziesz?” I rzekłem: „Szukam położnej, [która byłaby] z Hebrajczyków”. I odpowiadając powiedziała do mnie: „Czy ty jesteś Izraelitą?” I rzekłem do niej: „Tak”. Ona wtedy powiedziała: „A kimże jest ta, która porodziła w jaskini?” I rzekłem: „Jest mi zaślubiona”. I rzekła do mnie: „Nie jest twoją żoną?” I rzekłem do niej: „To jest Maryja, która została wychowana w świątyni Pańskiej, i została mi wyznaczona losem jako żona, i nie jest moją żoną, ale owoc jej łona jest z Ducha Świętego”. I rzekła położna: „Jestże to prawdą?” I rzekł do niej Józef: „Wejdź i zobacz!” I weszła z nim i stanęła wewnątrz jaskini. I była [tam] ciemna chmura, która ocieniła jaskinię. I rzekła położna: „Dziś dusza moja została wywyższona, bo moje oczy ujrzały dziś rzeczy przekraczające wszelkie pojęcia, ponieważ zbawienie narodziło się dla Izraela”. I natychmiast chmura poczęła znikać z jaskini, a w jaskini pojawiło się wielkie światło, że nie mogły go znieść. I wkrótce światło to poczęło znikać, aż ukazało się dziecię i zbliżyło się, i zaczęło ssać pierś swej matki. I położna wydała okrzyk i rzekła: „Jakże wielkim jest dla mnie dzień dzisiejszy, gdyż ujrzałam ten niezwykły cud”. I wyszła położna z jaskini, i spotkała ją Salome. I [położna] rzekła do niej: „Salome, Salome, mam ci do opowiedzenia cud niezwykły: dziewica porodziła, do czego z natury jest niezdolna”. I rzekła Salome: „Na Boga żywego, jeśli nie włożę palca mojego i nie zobaczę jej przyrodzenia, nie uwierzę, że dziewica porodziła”.
I weszła położna [do jaskini], i rzekła: „Maryjo, ułóż się odpowiednio, niemały bowiem spór toczy się w twojej sprawie”. I Maryja usłyszawszy to ułożyła się odpowiednio, i włożyła Salome palec w jej przyrodzenie. I Salome wydała okrzyk i rzekła: „Biada mi, bezbożnej i niewiernej, bom kusiła Boga żywego. Oto ręka moja palona ogniem odpada ode mnie”. I padła Salome na kolana przed Panem wszechwładnym, mówiąc: „O Boże ojców naszych, wspomnij na mnie, bom i ja jest potomkiem Abrahama i Izaaka, i Jakuba. Nie stawiaj mnie za przykład synom Izraela, ale oddaj mnie biednym. Ty bowiem wiesz, Panie wszechwładny, że w imię twoje dokonywałam uzdrowień, i że otrzymałam od Ciebie zapłatę” I oto anioł Pański stanął i rzekł do niej: „Salome, Salome, Pan wszechwładny wysłuchał twą modlitwę. Zbliż twą rękę do dziecięcia i obejmij je, i stanie się twoim zbawieniem i radością”. Przejęta radością zbliżyła się do dzieciny i objęła je mówiąc: „Uwielbiam Go, ponieważ ten jest, który narodził się królem Izraela”. I natychmiast Salome została uzdrowiona, i wyszła z jaskini usprawiedliwiona. I oto odezwał się głos: „Salome, Salome, nie objawiaj rzeczy cudownych, któreś widziała, dopóki dziecina nie wejdzie do Jerozolimy”.
ProtoEw Jak 19:1-20:3

Położna w jaskini znajduje niespodziewanie obłok, który zacienia pieczarę, a potem wielką światłość – są to dobrze znane starotestamentowe znaki objawienia się Boga, chwały Pańskiej. Nagle jaskinia wydaje się być przybytkiem Pańskim, w nim objawia się Arka – Maria i sam Pan, który spoczywa w jej ramionach. Zaiste zapowiedziane przez Jeremiasza zbawienie narodziło się dla Izraela, a zatem powróciła Świątynia i Arka, i chwała Pańska.
Ale to nie koniec historii, pojawia się Salome, po hebrajsku Szlomit, żeńska forma imienia Salomon (hbr. Szlomo). Nie jest ona tutaj budowniczą Świątyni, jak jej wielki imiennik, ale prototypem niewiernego Tomasza i naśladowniczką Uzzy, który po dotknięciu Arki Pańskiej padł martwy (2 Sam 6:3-8). A jednak ona żyje, bo narodziny Jezusa to objawienie miłosierdzia Pańskiego nad Izraelem – Salome zostaje przekonana o dziewiczym narodzeniu Chrystusa, wyznaje wiarę w Niego, zostaje uzdrowiona i usprawiedliwiona.

Przybytek Boga jest znowu między ludźmi i płynie z niego uświęcenie, uzdrowienie i zbawienie. Chrystus zajaśniał w jaskini z Dziewicy, skończyła się niewola Izraela i Adama, chwała Pańska powróciła i założyła nową Świątynię, chwała na wysokościach Bogu, na ziemi pokój, w ludziach upodobanie, światłość na oświecenie pogan oraz chwała i miłosierdzie dla Izraela!

Drugi List Klemensa – rozdziały 7-12

Rozdział 7
Stąd zatem, bracia moi, toczmy bój wiedząc, że w dłoniach [mamy] bój i że w zniszczalnych* bojach wielu bierze udział, ale nie wszyscy otrzymują wieńce, jeśli nie trudzili się wiele i pięknie nie walczyli. My zatem walczmy, abyśmy wszyscy otrzymali wieńce. Dlatego biegnijmy drogą prostą, w boju niezniszczalnym i liczni do niego przystępujmy i walczmy, byśmy zostali uwieńczeni. A jeśli nie możemy wszyscy otrzymać wieńców, to byśmy chociaż blisko wieńca się znaleźli. Musimy wiedzieć, że walczący w zniszczalnym boju, jeśli zostanie odkryty jako oszukujący**, otrzymawszy chłostę jest brany i wyrzucany ze stadionu.
Jak sądzicie? Co będzie musiał znieść ten, kto oszukiwał w boju niezniszczalnym? Albowiem tych, którzy nie ustrzegli – mówi – pieczęci, robak ich nie umiera i ogień ich nie gaśnie i są wystawieni na widok wszelkiego ciała.

* doczesnych
** phtheirōn – „niszczący, rozkładający, psujący”, tutaj: „walczący nieuczciwie”; gra słów ze słowem „zniszczalny” – phthartos

Rozdział 8
Skoro zatem jesteśmy na ziemi, kajajmy się, gliną bowiem jesteśmy w ręku rzemieślnika. Podobnie bowiem jak garncarz, gdy uczyni naczynie i w jego dłoniach skręci się lub zmiażdży, ponownie je kształtuje, ale gdy dojdzie do tego, że włoży je do pieca ognistego, już nie może mu pomóc, tak i my póki jesteśmy na tym świecie, w ciele co tylko dokonaliśmy złego, kajajmy się z całego serca, abyśmy byli zbawieni przez Pana, póki mamy porę pokajania. Bo po wyjściu naszym ze świata już nie będziemy mogli tam wyznać [grzechów], ani się pokajać.
Stąd, bracia, spełniwszy wolę Ojca i ciało czystym ustrzegłszy, a przykazania Pana zachowawszy, otrzymamy życie wieczne. Mówi bowiem Pan w Ewangelii: Jeśli małego nie ustrzegliście, to, co wielkie któż wam da? Mówię bowiem wam, że wierny w najmniejszy i w licznym wierny będzie. Dlatego to mówi: Zachowajcie ciało czystym, a pieczęć nieskalaną, abyśmy wieczne życie otrzymali.

Rozdział 9
I niech nie mówi ktoś z was, że samo ciało ani nie jest sądzone, ani nie powstaje [z martwych]. Zrozumcie: w czym zostaliście zbawieni, w czym przejrzeliście, jeśli nie będąc w tym ciele? Musimy zatem jak przybytek Boga strzec ciało. Podobnie bowiem jak w ciele zostaliście powołani i w ciele przyjdziecie [ponownie].
Jeśli Chrystus Pan, który zbawił nas, wprawdzie najpierw będąc duchem, stał się ciałem i w ten sposób nas powołał, tak i my w tym ciele otrzymamy zapłatę.
Miłujmy się zatem wzajemnie, abyśmy przyszli wszyscy do Królestwa Bożego. Skoro mamy czas, by zostać uzdrowionymi, oddajmy siebie leczącemu Bogu, zapłatę Mu dając. Jaką? Pokajanie ze szczerego serca. Poznaje On bowiem zawczasu wszystko i zna zawartość naszego serca. Oddajmy Mu zatem pochwałę nie tylko z ust, ale i z serca, aby nas przyjął jak synów. Bo powiedział też Pan: Braćmi moimi ci są, którzy pełnią wolę Ojca mego.

Rozdział 10

Stąd, bracia moi, pełnijmy wolę Ojca, który nas powołał, abyśmy żyli i bardziej zabiegajmy o cnotę. Złość porzućmy jako poprzedzającą nasze grzechy i uciekajmy przed bezbożnością, aby nas nie ogarnęło zło. Jeśli bowiem dołożymy starań, by dobrze czynić, będzie nas ścigać pokój.
Z tej to bowiem przyczyny nie ma zaspokojenia dla ludzi, którzy kierują się ludzkimi obawami, woląc bardziej tutejsze zadowolenie, niż przyszłą obietnicę.
Nie wiedzą bowiem, jak wielką mękę posiada tutejsze zadowolenie i jaką obfitość posiada przyszła obietnica.
Gdyby tylko oni sami te rzeczy czynili, byłoby to znośne, jednak nie przestają nauczać zła niewinne dusze, nie wiedząc, że podwójny otrzymają sąd, oni i ci, którzy ich słuchają.

Rozdział 11
My zatem z czystym sercem służmy Bogu, a będziemy sprawiedliwi, gdybyśmy zaś nie służyli, bo nie wierzymy w obietnicę Bożą, nieszczęśni będziemy. Mówi bowiem też słowo prorockie: Nieszczęśni są ci o rozdwojonej duszy, którzy wątpią sercem, mówiący: Te rzeczy dawno słyszeliśmy i za ojców naszych, my zaś dzień po dniu oczekujący żadnej z nich nie ujrzeliśmy. Nierozumni, porównajcie siebie do drzewa, do winorośli: najpierw wypuszcza liście, potem powstaje pęd, następnie niedojrzałe grono, potem dojrzała kiść, tak i lud mój niepokoje i uciski znosi, a potem otrzyma dobra.*
Stąd, bracia moi, nie miejmy rozdwojonej duszy, ale okazując nadzieję bądźmy wytrwali, abyśmy i zapłatę otrzymali. Wierny bowiem jest Ten, który obiecał zapłaty oddać każdemu z uczynków jego. Jeśli zatem będziemy czynić sprawiedliwość przed Bogiem, wejdziemy do Królestwa jego i otrzymamy obietnice, o których ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, ani na serce człowieka nie wstąpiło.

* Być może cytat (i kursywa) powinien kończyć się tutaj.

Rozdział 12
Wyczekujmy zatem każdej chwili Królestwa Bożego w miłości i sprawiedliwości, skoro nie znamy dnia ukazania się Boga. Zapytany bowiem Pan przez kogoś o to, kiedy przyjdzie jego Królestwo, rzekł: Gdy będą dwoje jednym i to, co na zewnątrz jak to, co wewnątrz, a mężczyzna z kobietą, ani mężczyzna, ani kobieta. Dwoje zaś jednym jest, gdy mówimy sobie nawzajem prawdę i w dwóch ciałach nieobłudnie jest jedna dusza. A to, co na zewnątrz jak to, co wewnątrz to oznacza: dusza oznacza wnętrze, zaś zewnętrze oznacza ciało. Podobnie jak twoje ciało jest widoczne, tak i dusza twoja ma być jawna w szlachetnych czynach. I mężczyzna z kobietą, ani mężczyzna, ani kobieta to oznacza: aby brat ujrzawszy siostrę nic nie mniemał o niej żeńskiego, ani [ona] nie mniemała niczego o nim męskiego. Gdy te rzeczy będziecie czynić – mówi – przyjdzie Królestwo Ojca mego.

W tekście pojawia się wiele odniesień do tekstów biblijnych zarówno ST, jak i pism apostolskich: motyw boju (agon), czyli zawodów lub wyścigów; motyw gliny i garncarza; motyw opóźnienia się przyjścia Pańskiego i szyderców; ostateczny sąd nad potępionymi zaczerpnięty z Iz 66 i powtórzony przez Jezusa w Ewangeliach. Duże znaczenie ma dla autora zachowanie „pieczęci”, czyli chrztu poprzez pokutę i pełnienie sprawiedliwości. Interesujące są również pojawiające się w tekście agrapha, czyli niezapisane w Piśmie Świętym słowa Jezusa, szczególnie cytat z Ewangelii Tomasza z 12 rozdziału Listu. Choć Ewangelia Tomasza jest uznawana za (para)gnostyczną, autor Listu nadaje fragmentowi całkiem niegnostyczne rozumienie. Jak się okaże jeszcze dalej, autor wykorzystuje wątki judeochrześcijańskie obecne również w gnostycyzmie, ale unika herezji, co jest zrozumiałe, skoro broni chociażby wagi ciała (i Wcielenia) w zbawieniu.
–Kamil M.

Drugi List Klemensa – rozdziały 3-6

Rozdział 3
Tyleż litości nam On okazał nie tylko tak, że my jako żywi już martwym bogom nie składaliśmy ofiar i nie oddawaliśmy im pokłonu, ale że poznaliśmy przez Niego Ojca prawdy. Czym zaś jest poznanie Jego, jeśli nie niezapieraniem się Tego, przez którego Go poznaliśmy?
Mówi zaś On sam: Do tego, który przyzna się do Mnie wobec ludzi, przyznam się do niego wobec mojego Ojca. Taka zatem jest zapłata nasza, jeśli przyznamy się do Tego, przez którego zostaliśmy zbawieni. Ale w czym się do Niego przyznamy? W czynieniu tych rzeczy, o których mówi i nieprzestępowaniu Jego przykazań oraz nie czczeniu Go tylko wargami, ale z całego serca i z całego rozumu. Mówi zaś i u Izajasza: Lud ten czci Mnie wargami, ale serce ich dalekie jest ode Mnie.

Rozdział 4

Dlatego nie tylko nazywajmy Go Panem, ponieważ nie to nas zbawi.
Mówi bowiem: Nie każdy, kto mówi mi „Panie, Panie”, będzie zbawiony, ale ten, kto czyni sprawiedliwość. Stąd zatem, bracia, w czynach Go wyznawajmy, w miłości wzajemnej, nie w dopuszczaniu się cudzołóstwa, wzajemnej obmowy, zazdrości, ale w byciu powściągliwymi, miłosiernymi, dobrymi, współczującymi sobie wzajemnie, a nie miłującymi pieniądze. W takich czynach wyznajemy Go, a nie w przeciwnych. I nie powinniśmy bać się ludzi bardziej, niż Boga.
Dlatego gdy te rzeczy czynicie, rzekł Pan: Gdybyście byli ze mną zgromadzeni na piersi mojej, a nie spełniali przykazań Moich, wyrzucę was i powiem wam „Odejdźcie ode Mnie, nie wiem, skąd jesteście, sprawcy nieprawości”.

Rozdział 5

Stąd, bracia, pozostawiwszy zamieszkiwanie na tym świecie, pełnijmy wolę Tego, który nas wezwał i nie bójmy się wyjść z tego świata. Mówi bowiem Pan: Bądźcie jak baranki pośród wilków, odpowiadając zaś Piotr mówi Mu: Zatem co jeśli wilki rozszarpią baranki? Rzekł Jezus Piotrowi: Niech nie boją się baranki wilków po tym, jak umrą i wy nie bójcie się tych, którzy was zabijają i nic wam nie mogą zrobić [więcej], ale bójcie się Tego, który po tym, jak umrzecie, ma władzę nad duszą i ciałem, by wrzucić je do Gehenny ognia. I wiedzcie, bracia, że tymczasowe przebywanie na tym świecie tego ciała jest krótkie i trwa niewiele czasu, zaś obietnica Chrystusa jest wielka i zadziwiająca, to jest spoczynek nadchodzącego Królestwa i życia wiecznego. Co zatem powinniśmy czynić, by je osiągnąć, jeśli nie zachowywać się świątobliwie i sprawiedliwie, a światowe rzeczy mieć za cudzoziemskie i nie pożądać ich? Bowiem gdy pożądamy, by je posiąść, odpadamy od prawej drogi.

Rozdział 6
Mówi zaś Pan: Żaden sługa domowy nie może służyć dwóm panom. Jeśli my pragniemy i Bogu służyć i mamonie, bez pożytku to jest dla nas. Co to bowiem za pożytek, jeśli ktoś cały świat zyska, ale duszę straci? Są zaś ten wiek i przyszły dwoma nieprzyjaciółmi. Ten namawia do cudzołóstwa i zepsucia, umiłowania pieniędzy i oszustwa, tamten zaś je odrzuca. Nie możemy zatem być przyjaciółmi obu, musimy natomiast ten odrzuciwszy tamtym się zająć. Sądzimy, że lepiej jest tutejsze rzeczy nienawidzić, ponieważ są małe, nietrwałe i zepsute, tamte zaś miłować – dobre, nieskażone. Pełniąc bowiem wolę Chrystusa, znajdziemy odpoczynek. Jeśli zaś nie, nic nas nie wybawi z wiecznej kary, jeśli nie będziemy posłuszni Jego przykazaniom. Mówi zaś i Pismo u Ezechiela, że gdyby powstał Noe i Job i Daniel, nie wybawią dzieci ich od uprowadzenia do niewoli.
Jeśli zaś i ci sprawiedliwi nie mogą swymi sprawiedliwościami wybawić ich dzieci, my, jeśli nie ustrzeżemy chrztu czystym i nieskalanym, z jakąż pewnością wejdziemy do Królestwa Bożego? Albo któż naszym orędownikiem będzie, jeśli nie zostaniemy znalezieni ze świątobliwymi i sprawiedliwymi uczynkami?

Autor wyraźnie wzywa do wiary popartej postępowaniem, czy chodzi o mężne wyznawanie Chrystusa w obliczu groźby męczeństwa, czy o postępowanie zgodne z Ewangelią w sprawiedliwości i umiłowaniu życia przyszłego. Autor najwyraźniej podziela również pogląd części wczesnych chrześcijan o wyjątkowym znaczeniu pierwszego nawrócenia (metanoia) i chrztu, których zachowanie stanowi o zbawieniu.
PS W niektórych miejscach tekst może brzmieć nieskładnie, ale staram się oddać jak najdokładniej oryginał.
–Kamil M.

Drugi List Klemensa – rozdział 2

Rozdział 2
Wesel się, niepłodna, która nie rodziłaś, krzycz i wołaj, która odczuwałaś bólów rodzenia, ponieważ dzieci opuszczonej liczniejsze są, niż tej, która ma męża
. To, co rzekł: Wesel się, niepłodna, która nie rodziłaś, powiedział o nas. Niepłodna bowiem był nasza Eklezja nim dane zostały jej dzieci.
A to, co rzekł: Wołaj, która nie odczuwałaś bólów rodzenia, to mówi, abyśmy modlitwy nasze szczerze wznosili do Boga, abyśmy nie upadali na duchu jak te, które odczuwają bóle rodzenia. Zaś to, co rzekł: Ponieważ dzieci opuszczonej liczniejsze są, niż tej, która ma męża – bo nasz lud wydawał się być opuszczony przez Boga, teraz zaś gdy uwierzyliśmy, liczniejsi staliśmy się od tych, którzy sądzą, że mają Boga. Inne zaś Pismo mówi: Nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzeszników. To mówi, ponieważ tych, którzy giną, trzeba zbawiać. To bowiem jest wielkie i godne podziwu: nie to, co stoi stawiać, ale to, co upada. Tak też Chrystus zapragnął zbawić to, co ginęło i zbawił wielu przyszedłszy i powoławszy nas już ginących.

  Autor przeciwstawia najprawdopodobniej chrześcijan pochodzenia pogańskiego niewierzącym w Chrystusa Żydom powołując się na Ks. Izajasza 54. Jest to przeciwstawienie dwóch eklezji (zgromadzeń, społeczności, „kościołów” – wybrałem takie spolszczenie, ponieważ brak w naszym języku adekwatnego słowa). Eklezja pogańska nie rokowała dobrze, a jednak dzięki łaskawości Boga zyskała liczne potomstwo – wiernych, którzy są teraz wzywani do modlitwy. W kontraście żydowska eklezja jedynie sądzi, że ma Boga. Autor w tym odwróceniu upatruje spełnienia się słów Chrystusa, który miał przybyć, by ocalić grzesznych, upadłych i ginących. I tak rzeczywiście się stało. Teraz rzekomo Opuszczona ma liczne potomstwo, niż rzekoma Mężatka.

–Kamil M.

Drugi List Klemensa – rozdział 1

  A właściwie starożytna anonimowa homilia. Oto tłumaczenie pierwszego rozdziału z krótkim komentarzem.

Rozdział 1
Bracia, tak trzeba nam myśleć o Jezusie Chrystusie, jak o Bogu, jak o Sędzim żyjących i umarłych i nie powinniśmy mniemać o naszym zbawieniu jak o czymś małym. Gdy bowiem mamy o Nim niskie mniemanie, również spodziewamy się mało otrzymać, a ci, którzy słuchają o jakoby nieznacznych rzeczach, grzeszą. I my sami grzeszymy nie uświadamiając sobie, z czego zostaliśmy powołani i przez kogo, i na jakie miejsce oraz jak wiele cierpienia przeszedł Jezus Chrystus z naszego powodu. Jaką zatem my damy Mu odpłatę albo jaki owoc godzien tego, co On nam dał? A ile Mu jesteśmy winni świątobliwości? Światłem bowiem nas obdarzył, jak ojciec synami nas nas nazwał, ginących nas zbawił. Jakąż zatem pochwałę Mu damy albo odpłatę w zamian za wszystko, co otrzymaliśmy? Niespełna rozumu byliśmy, oddawaliśmy pokłon kamieniom i drewnu, złotu, srebru i miedzi, dziełom ludzi, a całe nasze życie niczym innym było jak śmiercią. Ciemnotą otoczeni i pełni takiego zamglenia wzrokiem przejrzeliśmy, odrzuciwszy ten mrok, który nas otaczał, dla Jego woli. Zmiłował się bowiem nad nami i zlitowawszy się, zbawił, dostrzegając pośród nas wiele błędu i zguby oraz że żadnej nadziei zbawienia nie mieliśmy, jak tylko z Jego strony. Powołał bowiem nas nieistniejących i zapragnął, byśmy z niebytu powstali.

  Autor stara się zachęcić słuchaczy do gorliwości ukazując ich wcześniejszy stan oraz dobroć Boga, który z niego ich wyciągnął. Autor i słuchacze musieli być wcześniej poganami, ponieważ w tekście znajdujemy klasyczny – z biblijnego punktu widzenia – opis bałwochwalstwa, czyli oddawania czci idolom. Ich ówczesna sytuacja to mrok i niebyt, brak nadziei, zguba. Zbawienie jest ujęte w kategoriach nowego stworzenia – autor i zgromadzenie byli niczym, ale Bóg powołał ich do istnienia. Ponadto obdarzył ich światłem i usynowił. Ale to nie jedyny powód, dla którego słuchacze mają zapałać gorliwością. Powinni poważać Jezusa Chrystusa jak samego Boga i sędziego, przed którym wszyscy zdadzą sprawę, tym czasem jeśli się tym nie przejmują, grzeszą, a co więcej inni, którzy słyszą o Chrystusie, a widza postępowanie wiernych, również grzeszą nie czyniąc sobie z tego wiele. Wreszcie wierni winni docenić poświęcenie Chrystusa i jego litość.
–Kamil M.

Ody Salomona: Oda 10

Oda 10
Pan pokierował mymi ustami przez swe słowo
i otworzył moje serce swym światłem,
i sprawił, że zamieszkało we mnie jego nieśmiertelne życie,
i dał mi głosić owoc jego pokoju,
by nawrócić dusze tych, którzy pragną przyjść do niego,
i by poprowadzić [ich] w dobrą niewolę na wolność.
Doznałem wzmocnienia i urosłem w siłę, i wziąłem świat w niewolę,
i stało się to dla mnie chwałą Najwyższego i Boga, mego Ojca.
I poganie, którzy byli rozproszeni, zostali zgromadzeni,
a ja nie stałem się nieczysty przez moją miłość dla nich,
ponieważ wyznawali mnie na wysokościach
i ślady światła spoczęły na ich sercach,
i postępowali w moim życiu, i zostali zbawieni,
i stali się mym ludem na wiek wieków.
Halleluja.

W Odzie tej podmiotem lirycznym jest Mesjasz, Syn Ojca, ale przypisuje sobie dokonania, których autorem nie mógłby być Chrystus za swego życia. Mowa jest tu przede wszystkim o powszechnej ewangelizacji, która jak wiemy była dziełem wczesnego Kościoła. Z tego powodu możemy odczytać w tym utworze pewną identyfikację Mesjasza z Jego Kościołem – to czego dokonuje Kościół, jest tak naprawdę dziełem Syna Bożego. Początkowe słowa Ody nawiązują prawdopodobnie do zmartwychwstania Chrystusa, które jest ujęte jako otwarcie serca za pomocą światłości, jako zamieszkanie we wnętrzu Chrystusa nieśmiertelnego życia. W wyniku zmartwychwstania Chrystus pouczony słowem Pańskim podejmuje się misji głoszenia pokoju Bożego i nawracania ludzi. Odnosi się wrażenie, że zmartwychwstanie Chrystusa jest dokonaniem, które dopiero umożliwia tę misję, rodzi pokój, który można wreszcie zaszczepić wśród ludzi, daje również dostęp do Boga, możliwość nawrócenia dla tych, którzy chcą już sami doń przyjść. Ta akcja Mesjasza jest nazwana wzięciem ludzi w niewolę, które paradoksalnie oznacza ich wyzwolenie. Ta sekwencja wprost nie może nie budzić skojarzeń z Listem do Efezjan, w którym Bóg ożywia wiernych z Chrystusem:

A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni. Razem też wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich – w Chrystusie Jezusie, aby w nadchodzących wiekach przemożne bogactwo Jego łaski wykazać na przykładzie dobroci względem nas, w Chrystusie Jezusie.
Ef 2:4-7

Co więcej dalej to Chrystus zwiastuje pokój ludziom:

On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość. W swym cielepozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch [rodzajów ludzi] stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i [w ten sposób] jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości. A przyszedłszy zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy blisko.
Ef 2:14-17

Przez Chrystusa jest nawrócenie, dostęp do Ojca: „bo przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca” (Ef 2:18) Również w tym liście pojawia się wątek niewoli: „Dlatego mówi Pismo: Wstąpiwszy do góry wziął do niewoli jeńców, rozdał ludziom dary.” (Ef 4:8) Chrystus tutaj wiedzie jeńców do niebios, zapewne by posadzić ich na wysokościach. Ta jego misja jest dla niego według Ody dziełem przynoszącym chwałę Ojcu, co z kolei przywodzi doksologię z 3 rozdziału Listu do Efezjan wieńczącą modlitwę Pawła: „Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! Amen.” (Ef 3:20-21). Jak w innych Odach Mesjasz nazywa Pana Najwyższym i Bogiem oraz identyfikuje go ze swoim Ojcem.

Dalej pojawia się ciekawy wątek, mianowicie rozproszenie pogan. Jeśli sięgniemy do Starego Testamentu, a nawet większości  Nowego, zauważymy, iż większość tekstów mówiących o rozproszeniu i zgromadzeniu odnosi się do Izraela – rozproszonego z powodu złamania przymierza i oczekującego zgromadzenia w momencie eschatologicznego zmiłowania się Boga. Zasadnicze odejście od tej wizji zaznacza Ewangelia wg św. Jana, gdy komentuje naradę przywódców żydowskich, chcących uśmiercić Jezusa:

Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: „Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród.” Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno.
Jan 11:49-52

Tekst Ody 10 odwołuje się jednak prawie na pewno do historii o rozproszeniu narodów – inaczej mówiąc „pogan” – po upadku wieży Babel: „Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi.” (Rdz 11:9). Konstrukcja Księgi Rodzaju przedstawia Abrahama, jako Boży plan uzdrowienia dla rozproszonych narodów, gdy relacjonuje jego powołanie zaraz w następnym 12 rozdziale. Gdy Oda 10 głosi, że Mesjasz zgromadził pogan, dostrzega w tym prawdopodobnie długo oczekiwane odwrócenie katastrofy wieży Babel, spełnienie misji Abrahama.

Dalej Mesjasz zaznacza, że w swojej miłości do pogan nie zanieczyścił się (oczywiście rytualnie). To musi być stwierdzenie polemiczne, można sobie wyobrazić Żydów, którzy reagowali zgorszeniem na misję wśród pogan, na utrzymywanie bliskich stosunków pomiędzy Żydami a poganami wierzącymi w Chrystusa. Mesjasz wypowiadający się w Odach poniekąd broni się przed oskarżeniem o nieczystość takiego posunięcia w ciekawy sposób: Jego obcowanie z poganami w miłości jest czyste, ponieważ ci poganie doszli do prawdziwej wiary, wyznawali Jego (jako Bożego Syna) na wysokościach, ich serca podobnie jak Jego własne serce zostały napełnione światłością, naśladowali Jego samego, przez co zostali zbawieni i są Jego ludem. Słowem – ci poganie za sprawą Mesjasza stali się czyści, On ich oczyścił, nie ma mowy o tym, by oni Go kalali. Zwróćmy uwagę na to, że pojawiają się tutaj kolejne paralele do cytowanego na samym początku fragmentu z Listu do Efezjan: poganie wyznają Mesjasza na wysokościach, jak chrześcijanie w Ef są posadzeni na wysokościach; poganie z Ody stają się ludem Bożym na wieki wieczne tak, jak w nadchodzących wiekach Bóg chce okazać bogactwo łaski w Kościele przez Chrystusa. Oczywistym podobieństwem jest pojawiające się w obu utworach obwieszczenie zbawienia.

Jeszcze jedna rzecz jest chyba godna odnotowania – poganie mają wyznawać Mesjasza na wysokościach. Czasownik „wyznawać”, który użyty jest w tym miejscu, może również oznaczać „dziękować”, a to otwierałoby możliwość dopatrywania się w tych słowach aluzji do Eucharystii, Dziękczynienia zbawionego ludu par excellence, które włącza wiernych w wieczną, boską Liturgię na wyżynach niebieskich.