Wy jesteście świątynią Boga żywego

Niniejsze kazanie pochodzi z biuletynu Archidiecezji Tiatyry i Wielkiej Brytanii z dnia 27 września 2015.

***

Bracia, wy jesteście świątynią Boga żywego według tego, co rzekł Bóg: «Zamieszkam w nich i będę pośród nich się przechadzał, i będę ich Bogiem, a oni będą mi ludem. Dlatego wyjdźcie spośród nich i oddzielcie się – mówi Pan – i tego, co nieczyste, nie dotykajcie, a Ja was przyjmę do siebie, i będę dla was Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami – mówi Pan wszechdzierżyciel”. Mając te obietnice, umiłowani, oczyśćmy samych siebie ze wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniając świętości w bojaźni Bożej.
2 Kor 6:16-18, 7:1

Dzisiejsze czytanie listu apostolskiego inspiruje nas do pamiętania, że nasza wiara nie jest kwestią intelektualnego lub kulturowego związku z chrześcijańskimi tradycjami naszych rodzimych krajów. Gdyby tak było, nasze życie w ogóle nie różniłoby się od życia niechrześcijan, którzy czasami przewyższają nas, chrześcijan, w miłości i prawości charakteru. Prawdziwa wiara zdecydowanie będzie odbijać się w naszym sposobie życia i odróżniać nas od świata, ponieważ wierzyć oznacza wyznawać wiarę w praktyce, w naszym codziennym życiu, a zwłaszcza w naszych relacjach z innymi ludźmi. „Bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak wiara bez uczynków jest również martwa” (Jk 2:26).

List św. Pawła przypomina nam dzisiaj, że my, chrześcijanie, powinniśmy odróżniać się od reszty świata przez to, w jaki sposób żyjemy: przez „oczyszczanie siebie ze wszelkiej zmazy ciała i ducha” (2 Kor 7:1). Nie oznacza to, że zwyczajnie jakiekolwiek cielesne namiętności nas plamią. Nieczystością jest wszystko, co jest przeciwne Bogu. Idole, o których św. Paweł mówi w swych listach, to nie tylko posągi bożków. Idol, bałwan to coś, co przejmuje nad nami kontrolę i podporządkowuje sobie nasze życie, staje się naszą „ostateczną egzystencjalną troską” (jak ujął to Paul Tillich) tak, że angażujemy w to całe nasze życie, wszystkie nasze wysiłki, nasz potencjał. We współczesnym świecie naturalnym jest dla ludzi poświęcać całe życie budowaniu swego majątku – tak by stać się bogatym; zabieganiu o sukces w swej karierze – aby być ponad resztą i sprawować władzę nad innymi ludźmi; albo zdobyciu sławy, aby otrzymać uznanie i podziw innych ludzi. Te „idole” niewątpliwie doprowadzą nas do konfliktu z Bogiem: „Żaden sługa nie może dwóm panom służyć, ponieważ albo jednego będzie nienawidził i drugiego miłował, albo jednego będzie się trzymał, a drugim pogardzał” (Łk 16:13).

Liturgia św. Bazylego podkreśla, że jednym z największych darów Chrystusa dla ludzkości jest to, że „wyzwolił nas z ułudy idoli”. Zaiste cechuje je ułuda: zamiast bogactwem obdarzają człowieka duchowym ubóstwem i pustką serca, zamiast sukcesem – niepowodzeniem w odkryciu prawdziwego sensu życia, zamiast władzą i kontrolą – słabością i rozkładem pełnych miłości relacji z innymi bliźnimi ludźmi, zamiast sławą – głęboką świadomością braku wartości własnej osoby. Pan wzywa nas do prawdziwego bogactwa, mocy i chwały, których ten świat nie może nam dać: wzywa nas, byśmy zostali Jego dziećmi, Jego mieszkaniem, byśmy sami zostali bogami. Jeśli „te obietnice”, o których mówi Apostoł docierają do serca człowieka i zaczyna on rozumieć rzeczywistość za tymi słowami, w sposób naturalny „wychodzi spośród tych”, którzy żyją bez wiary i nadziei – a ich brak jest stratą, której nie mogą wynagrodzić żadne pociechy świata.

Prawdziwy chrześcijanin staje się świątynią żywego Boga. To nie tylko łaska Boża mieszka w nas. Jak w świątyni, zachowujemy i strzeżemy w sobie najpiękniejsze życie, które Chrystus nam podarował; jak w świątyni, wzniósł On w naszych sercach swoje „idole”, przez które Jemu służymy: nimi są miłość, nadzieja, pokój, radość, pobożność, szczerość, łagodność, prawość charakteru – i wiele innych cnót, które Chrystus złożył w ludzkości, za co nigdy nie przestaniemy Go chwalić ani w tym życiu, ani w wieczności.

Matka Boża

Matka Boża jest ikoną i modelem Kościoła i chrześcijanina: świątyni Bożej ozdobionej cnotami, zamieszkanej przez samego Boga

Mądrość Krzyża w Księdze Przysłów

Synu, nie lekceważ wychowania Pańskiego,
ani nie słabnij przez Niego karcony.
Kogo bowiem miłuje Pan, tego karci,
chłoszcze zaś każdego syna, którego przyjmuje.
Szczęśliwy człowiek, który znalazł mądrość,
i śmiertelnik, który poznał zrozumienie.
Lepiej bowiem jej nabyć, niż skarbnice złota i srebra.
Cenniejsza zaś jest od drogocennych kamieni,
nie sprzeciwi się jej żadne zło.
Sławna jest wśród wszystkich, którzy ją miłują,
nic zaś cennego nie może się jej równać.
Długi bowiem żywot i lata życia w jej prawicy,
zaś w lewicy jej bogactwo i chwała,
z jej ust pochodzi sprawiedliwość,
prawo zaś i miłosierdzie niesie na języku.
Drogi jej to drogi szlachetne,
a wszystkie jej ścieżki z pokojem.
Drzewem życia jest dla wszystkich, którzy się jej trzymają,
i niewzruszona dla tych, którzy opierają się na niej, jak na Panu.
Prz 3:1-18

cross-tree-of-life08

Dzisiejsze nieszpory święta Wywyższenia Życiodajnego Krzyża Pańskiego przynoszą nam trzy czytania ze Starego Testamentu, które – jak to zwykle bywa – otwierają nam oczy na tajemnicę Chrystusa ukrytą w Pismach. Chciałbym tutaj podzielić się refleksją na temat jednego z tych czytań, które zacytowałem powyżej.

Pierwsza część tego czytania poucza nas o Bożym synostwie: Pan, jeśli prawdziwie jest czyimś Ojcem, wychowuje swoje dzieci, co bywa nieprzyjemne, ale zbawienne dla nich. Przez to wychowanie staje się prawdziwie synem. Ale nie jest to zaledwie prawda teoretyczna – to jest prawda, która zrealizowała się w Ewangelii. Bóg posłał swojego jednorodzonego Syna, który zniósł wiele właśnie dlatego, że był Synem Ojca, jak mówi List do Hebrajczyków: «chociaż był Synem, nauczył się przez to, co wycierpiał, posłuszeństwa» (Hbr 5:8). I jako taki jednorodzony Syn staje się przewodnikiem «wielu synów do chwały» (Hbr 2:10). Krzyż Jezusa, Syna Bożego, staje się prawzorem wychowania Pańskiego, Bożego usynowienia – kto chce zostać synem Pana, musi być gotowy na karcenie Pana, na pójście za Jezusem, na przyjęcie Krzyża.

Druga część czytanego fragmentu przechodzi od razu do nauczania o mądrości i jak bardzo jest możliwe, że właśnie ten cały fragment miał na myśli św. Paweł, gdy pisał: «Podczas gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy domagają się mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego – dla Żydów skandal, a dla pogan głupstwo, ale dla samych powołanych, Żydów i Greków, Chrystusa jako Bożą moc i Bożą mądrość» (1 Kor 1:22-24). Bo oto kiedy Księga Przysłów mówi o prawdziwym synostwie Bożym, które nierozłączne jest z bolesnym procesem wychowania, a my rozumiemy to jako cień Krzyża Syna Bożego, to i mądrość trzeba widzieć w tym świetle. Mądrość, o której mowa, jest bezcenna, lepsza niż wszelkie skarby. I o tym też wiadomo z Ewangelii, bo przecież Chrystus właśnie wzywa, by sprzedać wszystko dawszy jałmużnę, pójść za Nim. On i to ukrzyżowany jest tym skarbem ukrytym na roli i drogocenną perłą, które nabywa się za wszystko, co się posiada, ponieważ On, Jezus, Mądrość Boża, jest bezcenny. I prawdą jest, że szczęśliwy jest śmiertelnik, który znalazł tą Mądrość, ponieważ w Niej znajdzie życie wieczne. Tej Mądrości nie sprzeciwi się żadne zło, bowiem ta Mądrość mówi: «Na świecie macie ucisk, ale bądźcie odważni: Ja zwyciężyłem świat!» (J 16:33).

W jaki sposób Mądrość zwyciężyła? W jaki sposób Mądrość stała się skarbem śmiertelników? Przez Krzyż, do którego przybity został Chrystus-Mądrość. W Jego zranionej prawicy jest zmartwychwstanie i żywot wieczny, w Jego przebitej lewicy są bogactwo i chwała. To Jego język, który za nas smakował octu na Krzyżu, zjednoczył Prawo i miłosierdzie tak, że tchnął z Krzyża na nas swoją sprawiedliwością, Duchem Świętym (J 19:28-30), którym nasycił łaknących i pragnących sprawiedliwości. W tej sprawiedliwości Chrystusa-Mądrości wypełniamy Prawo przez ofiarną miłość dźwigając ciężary bliźnich, jak Jezus wziął na siebie nasz ciężar i otrzymujemy wielkie miłosierdzie poprzez Krzyż.

Kto bierze swój krzyż, by pójść za Jezusem, wstępuje na szlachetną drogę. Kto idzie drogą Krzyża, temu zawsze towarzyszyć będzie pokój, ponieważ to przez Krzyż Syn Boży pojednał nas z Bogiem i ludźmi. To Krzyż jest rajskim Drzewem Życia, ponieważ na nim zawisł Owoc dający nieśmiertelność tym, którzy Go spożywają. Kto idzie przez życie z Krzyżem Jezusa i kto z Krzyżem wkracza w śmierć, ten się nie zawiedzie. Ponieważ na Krzyżu zawisł Ten, który ziemię na wodach powiesił, Krzyż jest umocnieniem całego świata, niewzruszonym oparciem dla wszystkich ufających Panu, który na nim cierpiał. Krzyż jest objawieniem Mądrości, która stworzyła świat i zbawiła człowieka.

Przyjdźcie, wszystkie narody,
oddajmy pokłon błogosławionemu Drzewu,
przez które dokonała się wieczna sprawiedliwość.
Bowiem ten, który przez drzewo zwiódł praojca Adama,
przez Krzyż wpadł w pułapkę
i przez wiarę strącony w nadzwyczajnym upadku jest ten,
który zawładnął gwałtem nad królewskim stworzeniem.
Krwią Bożą jad węża jest zmyty
i zostaje rozwiązane przekleństwo sprawiedliwego potepienia
przez niesprawiedliwy wyrok nad potępionym Sprawiedliwym.
Przez Drzewo bowiem musiało być drzewo uleczone
i przez cierpienie Niecierpiętliwego na Krzyżu
rozwiązane cierpienia potępionego.
Chwała, Chryste Królu, Twojej względem nas wstrząsającej ekonomii,
przez którą zbawiłeś wszystkich
jako Dobry i Przyjaciel człowieka.
Z nieszporów

Krzyżowi Twemu kłaniamy się, Władco,
i święte Zmartwychwstanie Twoje wysławiamy!

Chrystus jest pośród nas

Damian._The_Ancient_of_Days

Zatem chrześcijanie znoszą cierpienia i myślą sobie: «Gdzie jest Jezus? Co On teraz robi? Co myśli o nas?» To właśnie w tym miejscu zaczyna się proroctwo. Dowiadujemy się, gdzie dokładnie jest Jezus i co robi, w tej cudownej wizji «podobnego do Syna Człowieczego». Pierwszą rzeczą jaką widzi Jan to siedem złotych świeczników i wyjaśnia to dla nas w wersecie 20. Mówi: «Co do tajemnicy siedmiu gwiazd, które widziałeś w mojej prawej dłoni i siedmiu złotych świeczników: siedem gwiazd to aniołowie siedmiu Kościołów, a świeczniki to siedem Kościołów.» A więc pierwszą rzeczą, jaką Jan widzi w tych świecznikach to Kościoły i zwróćcie uwagę, że Jezus jest wśród, pośrodku tych świeczników. Wiecie dobrze, że w Kościele pozdrawiamy się nawzajem nieustannie tymi słowy: «Chrystus jest pośród nas» i wy odpowiadacie «I jest, i będzie». To nie jest tylko przyjazne pozdrowienie, bracia i siostry. To, co widzicie w wersetach 12-13 to rzeczywistość, że Chrystus nie może zostać oddzielony od swego Kościoła. To jest stwierdzenie chrystologiczne. Kiedy kapłan obraca się od ołtarza do was i mówi: «Chrystus jest pośród nas» i odpowiadacie «I jest, i będzie», to potwierdzacie, że ta wizja jest prawdą. Że gdy jesteście w cerkwi, Chrystus też tam jest. Jest dosłownie pośród świeczników, nie jest odłączony od swego ludu, jest Głową Ciała i nie jest odciętą Głową latającą w powietrzu, odłączoną od chrześcijan. Nie – jest jednym z nami, gdzie my jesteśmy, i On jest, a gdzie On jest, tam i my jesteśmy. Czerpcie radość z tego pozdrowienia: «Chrystus jest pośród nas» z większym zrozumieniem, rozpoznajcie, co mówicie. To niewiarygodna chrystologiczna i eklezjologiczna afirmacja odnośnie do naszego życia.
o. Josiah Trenham (wykład o Księdze Apokalipsy)